20.02.2026, 04:07 ✶
Może gdyby jej więź z Anthonym była lepsza, w ogóle poznaliby się z Jonathanem dużo szybciej i zdecydowanie bez nadmiernej podejrzliwości i prób odgadnięcia motywów kierujących mężczyzną, kładących się cieniem na ich rozmowie. Mimo wszystko, towarzystwo mężczyzny było przyjemne, a póki nie szturchał jakoś mocniej tematów zahaczających o jej brata, była spokojna.
— Rozsądne podejście. Zawsze dobrze jest wiedzieć, co się krytykuje, bądź zachwala. — Zgodziła się z podejściem Selwyna. Sama lubiła wcześniej wiedzieć cokolwiek o temacie rozmowy, niż ślepo podążać za pogłoskami, czy opiniami, które wyczytała w gazetach, bądź usłyszała na salonach.
Widać po niej było, że zastanawia się nad propozycją zwiedzania teatru. Jasne, była ciekawa budynku, teatr był sam w sobie ciekawy i zapewne w spokojniejszych warunkach mogłaby nawet odczytać jakieś ciekawe historie, jednak nie do końca wiedziała, jaki Jonathan miałby mieć powód, by ją zapraszać na zwiedzanie. Nie sądziła, aby był typem mszczącym się za dawne krzywdy przyjaciela, jednak kto go tam wie? Nie znała go przecież dłużej niż miała miejsce ich konwersacja w przerwie spektaklu. Trudno byłoby tu mówić o zaufaniu, czy zaprzyjaźnieniu się z Selwynem w ciągu tych kilku minut. Nie mogła też wiedzieć, co dokładnie jej brat mu o niej powiedział, więc ciężko było jej stwierdzić, czy to po prostu ciekawość, czy jednak jakaś motywacja, która mogłaby jej się nie spodobać, za jego działaniami była. Z drugiej strony, jej ciekawskie bliźniaki pewnie by się cieszyły, mogąc poznać teatr od innej strony. I byłaby to również dobra okazja, żeby powoli zapoznać ich z samym teatrem, bo miała w planach kiedyś regularnie tę dwójkę rozrabiaków ukulturalniać, żeby nie zdziczeli. W zasadzie wycieczka mogła być dobrym startem z wyjaśnianiem im, jak się w teatrze zachować, kiedy w końcu weźmie ich na jakiś spektakl skierowany do dzieci.
— Jeśli towarzystwo trzylatków nie byłoby problemem, to z przyjemnością skorzystam z Pana zaproszenia. — Stwierdziła w końcu, uznając, że najwyżej mężczyzna wycofa zaproszenie, jeśli będą mu przeszkadzały jej dzieci. Nie była pewna, czy jej mąż zdołałby wygospodarować trochę miejsca w swoim grafiku, by im towarzyszyć, dlatego o nim nie wspomniała. Nie chciała zakładać z góry jego dostępności, szczególnie kiedy wiedziała, że aktualnie był dosyć zaabsorbowany swoją pracą i badaniami nad nowymi roślinami.
— Rozsądne podejście. Zawsze dobrze jest wiedzieć, co się krytykuje, bądź zachwala. — Zgodziła się z podejściem Selwyna. Sama lubiła wcześniej wiedzieć cokolwiek o temacie rozmowy, niż ślepo podążać za pogłoskami, czy opiniami, które wyczytała w gazetach, bądź usłyszała na salonach.
Widać po niej było, że zastanawia się nad propozycją zwiedzania teatru. Jasne, była ciekawa budynku, teatr był sam w sobie ciekawy i zapewne w spokojniejszych warunkach mogłaby nawet odczytać jakieś ciekawe historie, jednak nie do końca wiedziała, jaki Jonathan miałby mieć powód, by ją zapraszać na zwiedzanie. Nie sądziła, aby był typem mszczącym się za dawne krzywdy przyjaciela, jednak kto go tam wie? Nie znała go przecież dłużej niż miała miejsce ich konwersacja w przerwie spektaklu. Trudno byłoby tu mówić o zaufaniu, czy zaprzyjaźnieniu się z Selwynem w ciągu tych kilku minut. Nie mogła też wiedzieć, co dokładnie jej brat mu o niej powiedział, więc ciężko było jej stwierdzić, czy to po prostu ciekawość, czy jednak jakaś motywacja, która mogłaby jej się nie spodobać, za jego działaniami była. Z drugiej strony, jej ciekawskie bliźniaki pewnie by się cieszyły, mogąc poznać teatr od innej strony. I byłaby to również dobra okazja, żeby powoli zapoznać ich z samym teatrem, bo miała w planach kiedyś regularnie tę dwójkę rozrabiaków ukulturalniać, żeby nie zdziczeli. W zasadzie wycieczka mogła być dobrym startem z wyjaśnianiem im, jak się w teatrze zachować, kiedy w końcu weźmie ich na jakiś spektakl skierowany do dzieci.
— Jeśli towarzystwo trzylatków nie byłoby problemem, to z przyjemnością skorzystam z Pana zaproszenia. — Stwierdziła w końcu, uznając, że najwyżej mężczyzna wycofa zaproszenie, jeśli będą mu przeszkadzały jej dzieci. Nie była pewna, czy jej mąż zdołałby wygospodarować trochę miejsca w swoim grafiku, by im towarzyszyć, dlatego o nim nie wspomniała. Nie chciała zakładać z góry jego dostępności, szczególnie kiedy wiedziała, że aktualnie był dosyć zaabsorbowany swoją pracą i badaniami nad nowymi roślinami.