21.02.2026, 15:19 ✶
Starcie dobiegło końca. Cały czas wodził wzrokiem między kamiennymi strażnikami, cały czas wracając do tego, który mocował się z magicznymi łańcuchami. Nie podobało mu się to, jak zdeterminowany był. Zaklęcie, które powołało go do życia, musiało być dość mocno, skoro oparł się już kilku współdziałającym ze sobą czarom. Cała ta wyspa jest dziwna, pomyślał przelotnie. Chyba jednak wolał nie mieć z nią zbyt wiele wspólnego.
— Nie martw się, zaraz cię stąd wydostaniemy — rzucił w stronę Cormaca, siląc się na spokojny ton głosu. Zerknął kątem oka na Menodorę i Jonathana. — Powinniśmy ich spacyfikować, jeszcze zanim stąd wyjdziemy. Wolałbym, żeby nas nie zaatakowali od tyłu, jeśli zaklęcia padną, a my natkniemy się w drodze powrotnej na jeszcze jakieś przeszkody.
Nie wiadomo było, czy przyjdzie im tutaj jeszcze wrócić, skoro odnaleźli jednego zaginionego. Nawet jeśli przez resztę wizyty trzymaliby się od tych lochów z daleka, to kto wie, jakie plany miał Albus względem tego miejsca. Może zamierzał posłać tutaj kolejny zespół badawczy? Skoro już byli na miejscu lepiej było wyeliminować jak najwięcej wrogich systemów zabezpieczeń, co by ułatwić pracę innych członków Zakonu Feniksa.
Niechętnie odwrócił wzrok od zaczarowanej zbroi i rozejrzał się ponownie po sali, korzystając z tego, że wyczarowana wcześniej kula światła dalej unosiła się pod sufitem, pulsując białym światłem. Na pierwszy rzut oka nie potrafił stwierdzić, czy cokolwiek tutaj mogłoby okazać się dla nich przydatne: a przynajmniej nie na tyle, aby warto było wynosić coś stąd razem z zamkniętym mężczyzną. Wprawdzie był tutaj ten dziwny krąg runiczny, ale kto wie, do czego właściwie służył?
— Myślisz, że możemy to tak tutaj zostawić, Doro? — spytał dziewczyny, wskazując czubkiem różdżki na wyrysowane na kamiennej posadzce symbole. — Rozpoznajesz jakieś symbole?
— Nie martw się, zaraz cię stąd wydostaniemy — rzucił w stronę Cormaca, siląc się na spokojny ton głosu. Zerknął kątem oka na Menodorę i Jonathana. — Powinniśmy ich spacyfikować, jeszcze zanim stąd wyjdziemy. Wolałbym, żeby nas nie zaatakowali od tyłu, jeśli zaklęcia padną, a my natkniemy się w drodze powrotnej na jeszcze jakieś przeszkody.
Nie wiadomo było, czy przyjdzie im tutaj jeszcze wrócić, skoro odnaleźli jednego zaginionego. Nawet jeśli przez resztę wizyty trzymaliby się od tych lochów z daleka, to kto wie, jakie plany miał Albus względem tego miejsca. Może zamierzał posłać tutaj kolejny zespół badawczy? Skoro już byli na miejscu lepiej było wyeliminować jak najwięcej wrogich systemów zabezpieczeń, co by ułatwić pracę innych członków Zakonu Feniksa.
Niechętnie odwrócił wzrok od zaczarowanej zbroi i rozejrzał się ponownie po sali, korzystając z tego, że wyczarowana wcześniej kula światła dalej unosiła się pod sufitem, pulsując białym światłem. Na pierwszy rzut oka nie potrafił stwierdzić, czy cokolwiek tutaj mogłoby okazać się dla nich przydatne: a przynajmniej nie na tyle, aby warto było wynosić coś stąd razem z zamkniętym mężczyzną. Wprawdzie był tutaj ten dziwny krąg runiczny, ale kto wie, do czego właściwie służył?
— Myślisz, że możemy to tak tutaj zostawić, Doro? — spytał dziewczyny, wskazując czubkiem różdżki na wyrysowane na kamiennej posadzce symbole. — Rozpoznajesz jakieś symbole?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞