21.02.2026, 17:04 ✶
Przygryzł dolną wargę, starając się powstrzymać uśmiech, który zdecydowanie nie pasował do okoliczności, w jakich się znaleźli. Wprawdzie ufał Brennie w stu procentach, jeśli chodziło o dekorowanie sal balowych, bankietowych czy przyjęć ogrodowych, tak miał wrażenie, że sugerowanie się jej gustem w kwestii wystroju, chociażby sypialni mogło nie przypasować każdemu. Inne gusta.
— Ah, rozumiem. — Skinął powoli głową na komentarz Aristova. — A od jakiego czasu kręcili się tu ludzie związani z przeprowadzką? — Przekrzywił lekko głowę. Jeśli przez ostatnie dni kręciła się tutaj ekipa przeprowadzkowa lub dostawcy paczek o niestandardowych gabarytach, to też wypadało do nich jakoś dotrzeć, co by uzyskać parę oświadczeń z ich strony. — Ktoś oglądał dom w ramach przygotowania do remontu?
Kwestię przesłuchania najętego przez Alexandra człowieka pozostawił Brennie. Osobiście nie widział potrzeby przeprowadzania jakiegoś szeroko zakrojonego przesłuchania, ale zadanie mu paru dodatkowych pytań raczej nie mogło w niczym zaszkodzić. Zawsze to dodatkowy wpis do akt sprawy, o który będzie można się oprzeć na kolejnych etapach śledztwa. Bądź co bądź, to właśnie pierwsze godziny czy dni bywały najbardziej kluczowe w takich przypadkach. A że ciało odnaleziono dość niespodziewanie, to przyda im się jak najwięcej informacji.
— Skoro chcesz porozmawiać z ogrodnikiem, to mogę w tym czasie przejść się po sąsiadach — zaproponował bez większych oporów. Chociaż przewyższał siostrę pod względem wieku i stażu pracy, to nie miał problemu z tym, aby podporządkować się jej ewentualnym zaleceniom. Często bywała dużo lepiej zorganizowana od niego. — Nawet jeśli nie zaginął nikt z domostw w okolicy, to może chociaż skojarzą, czy w okolicy nie kręcił się ktoś podejrzany. Little Hangleton to nie Londyn, mogli coś zauważyć.
W stolicy nikogo nie obeszłoby, gdyby ktoś nieoczekiwanie wylądował na środku Alei Horyzontalnej miotłą wyścigową spoza Anglii. Ot, kolejny lokalny bogacz lub zagraniczny turysta, który pojawił się w magicznej dzielnicy w sprawach służbowych. Wystarczyło jednak zmienić miejsce lądowania na mieścinę pokroju Little Hangleton lub Doliny Godryka, a nagle okazywało się, że dosłownie wszyscy wiedzieli o tej wizycie, a o tajemniczym przybyszu plotkowano by do końca wakacji.
Wprawdzie Erik nie spodziewał się, że sprawca zjawił się tutaj w podobnych okolicznościach, ale zasada była taka sama: ludzie z mniejszych miast po prostu zauważali więcej, bo na tutejszych ulicach działo się mniej, więc każdy dziwny wypadek zapadał w pamięć. Jeśli go nie powstrzymano, Longbottom skierował się w stronę wyjścia z podwórza, zamierzając przejść się po okolicznych domach.
— Ah, rozumiem. — Skinął powoli głową na komentarz Aristova. — A od jakiego czasu kręcili się tu ludzie związani z przeprowadzką? — Przekrzywił lekko głowę. Jeśli przez ostatnie dni kręciła się tutaj ekipa przeprowadzkowa lub dostawcy paczek o niestandardowych gabarytach, to też wypadało do nich jakoś dotrzeć, co by uzyskać parę oświadczeń z ich strony. — Ktoś oglądał dom w ramach przygotowania do remontu?
Kwestię przesłuchania najętego przez Alexandra człowieka pozostawił Brennie. Osobiście nie widział potrzeby przeprowadzania jakiegoś szeroko zakrojonego przesłuchania, ale zadanie mu paru dodatkowych pytań raczej nie mogło w niczym zaszkodzić. Zawsze to dodatkowy wpis do akt sprawy, o który będzie można się oprzeć na kolejnych etapach śledztwa. Bądź co bądź, to właśnie pierwsze godziny czy dni bywały najbardziej kluczowe w takich przypadkach. A że ciało odnaleziono dość niespodziewanie, to przyda im się jak najwięcej informacji.
— Skoro chcesz porozmawiać z ogrodnikiem, to mogę w tym czasie przejść się po sąsiadach — zaproponował bez większych oporów. Chociaż przewyższał siostrę pod względem wieku i stażu pracy, to nie miał problemu z tym, aby podporządkować się jej ewentualnym zaleceniom. Często bywała dużo lepiej zorganizowana od niego. — Nawet jeśli nie zaginął nikt z domostw w okolicy, to może chociaż skojarzą, czy w okolicy nie kręcił się ktoś podejrzany. Little Hangleton to nie Londyn, mogli coś zauważyć.
W stolicy nikogo nie obeszłoby, gdyby ktoś nieoczekiwanie wylądował na środku Alei Horyzontalnej miotłą wyścigową spoza Anglii. Ot, kolejny lokalny bogacz lub zagraniczny turysta, który pojawił się w magicznej dzielnicy w sprawach służbowych. Wystarczyło jednak zmienić miejsce lądowania na mieścinę pokroju Little Hangleton lub Doliny Godryka, a nagle okazywało się, że dosłownie wszyscy wiedzieli o tej wizycie, a o tajemniczym przybyszu plotkowano by do końca wakacji.
Wprawdzie Erik nie spodziewał się, że sprawca zjawił się tutaj w podobnych okolicznościach, ale zasada była taka sama: ludzie z mniejszych miast po prostu zauważali więcej, bo na tutejszych ulicach działo się mniej, więc każdy dziwny wypadek zapadał w pamięć. Jeśli go nie powstrzymano, Longbottom skierował się w stronę wyjścia z podwórza, zamierzając przejść się po okolicznych domach.
(Percepcja) Wynik zwiadu po sąsiadach x1
Rzut Z 1d100 - 6
Akcja nieudana
Akcja nieudana
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞