21.02.2026, 19:25 ✶
Jego brat mówił pięknie, a przez zmęczony umysł Odysa przemknęła myśl, czy młodszy z Fawleyów rzeczywiście wierzył w każde wypowiedziane przez siebie słowo, czy też traktował je jak kolejne estetyczne ćwiczenie. W związku z tym, nie pozwolił jednak tej wątpliwości wybrzmieć na głos i od razu wygłosił swoje zdanie:
— Dążenie ku śmierci to zbyt poetyckie uproszczenie. Ludzie dążą raczej do ulgi. Śmierć bywa jedną z jej form.
W szarawym kolorze mgły na ganku rysy Othella wydały się ostrzejsze, przypominał postać wykutą z tej samej gliny co figurka stojąca między nimi.
Odys skrzywił się lekko.
— Te pojeby spaliły pół kraju. Mam w mieszkaniu smród i brud, i po co to komu? Manifest czystości? Moralna kąpiel w cudzym dymie? Dałbym sobie rękę uciąć, że połowa z nich puszcza się na prawo i lewo, a druga połowa wierzy, że ogień zmyje z nich winy — charknął. Rzadko pozwalał sobie na jawną pogardę. Spalona noc natomiast odcisnęła na nim swoje brzydkie piętno. — Od halucynacji po zaburzenia osobowości. Klienci przychodzą i pytają, czy to była kara. Czy Bóg, magia, los, cokolwiek postanowiło ich ukarać — uniósł filiżankę i upił łyk chłodnej herbaty.
— W dniu pożarów kilku z tych, których wyciągnięto spod belek, próbowałem… uspokoić. Wiesz, jak to działa. Zastanawiałeś się kiedyś, czy ten twój więzień też miał taki moment? Sekundę, w której zrozumiał, że wszystko, co znał, właśnie się kończy i że nie ma w tym ani krzty romantyzmu?
Odstawił filiżankę z cichym stukiem.
— Mam więcej pracy niż zwykle. Źle sypiam — mężczyzna wzruszył lekko ramieniem jakby mówił o zmianie pogody. — To wszystko. Tylko nie zamartwiaj się o mnie, braciszku.
— Dążenie ku śmierci to zbyt poetyckie uproszczenie. Ludzie dążą raczej do ulgi. Śmierć bywa jedną z jej form.
W szarawym kolorze mgły na ganku rysy Othella wydały się ostrzejsze, przypominał postać wykutą z tej samej gliny co figurka stojąca między nimi.
Odys skrzywił się lekko.
— Te pojeby spaliły pół kraju. Mam w mieszkaniu smród i brud, i po co to komu? Manifest czystości? Moralna kąpiel w cudzym dymie? Dałbym sobie rękę uciąć, że połowa z nich puszcza się na prawo i lewo, a druga połowa wierzy, że ogień zmyje z nich winy — charknął. Rzadko pozwalał sobie na jawną pogardę. Spalona noc natomiast odcisnęła na nim swoje brzydkie piętno. — Od halucynacji po zaburzenia osobowości. Klienci przychodzą i pytają, czy to była kara. Czy Bóg, magia, los, cokolwiek postanowiło ich ukarać — uniósł filiżankę i upił łyk chłodnej herbaty.
— W dniu pożarów kilku z tych, których wyciągnięto spod belek, próbowałem… uspokoić. Wiesz, jak to działa. Zastanawiałeś się kiedyś, czy ten twój więzień też miał taki moment? Sekundę, w której zrozumiał, że wszystko, co znał, właśnie się kończy i że nie ma w tym ani krzty romantyzmu?
Odstawił filiżankę z cichym stukiem.
— Mam więcej pracy niż zwykle. Źle sypiam — mężczyzna wzruszył lekko ramieniem jakby mówił o zmianie pogody. — To wszystko. Tylko nie zamartwiaj się o mnie, braciszku.
absolutnie, absolutnie
będę z Tobą aż po grób
będę z Tobą aż po grób