• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
1 2 Dalej »
[28/09/1972] the descent of the faithful || sebastian & mistrz gry

[28/09/1972] the descent of the faithful || sebastian & mistrz gry
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#1
21.02.2026, 19:53  ✶  

—28/09/1972—
Polana Ognisk, Knieja Godryka
Sebastian Macmillan & Mistrz Gry



Po opuszczeniu Błędnego Rycerza, który dowiózł go aż na same obrzeża Doliny Godryka, Sebastian kontynuował dalszą drogę w stronę lokalnych lasów na piechotę. Akurat dzisiaj cieszył się, że nigdy nie opanował sztuki teleportacji. Dłuższa pozwoliła mu przygotować się psychicznie do tego, co miało nastąpić. Nie żebym nie spędził nad tym całego poranka, pomyślał, schodząc z wiejskiej drogi na mniej uczęszczaną ścieżkę.

Od wspólnego śniadania w refektarzu aż do południa nikt w kowenie go nie widział, bo siedział samotnie w jednej z salek medytacyjnych w głównej siedzibie kowenu. Wznosił modły skierowane do Matki, pozwalał litaniom błagalnym tańczyć na jego języku, a nawet modlił się własnymi, nieco ułomnymi słowami. Nie dbał o to, która z form wielbienia przypadała obecnie Pani Księżyca do gustu; potrzebował jej wsparcia. Od kilku dni nie mógł wyzbyć się wrażenia, że kolejna wyprawa do Kniei Godryka okaże się bardzo ważną i trudną próbą. Bał się tego, co może z niej wyniknąć.

Mimo to musiał się w nią zaangażować. Nie mógł siedzieć z założonymi rękami i po prostu czekać na rozwój wydarzeń. I tak targały nim już wyrzuty sumienia wywołane problemami Zimnych. Sierpniowa rozmowa z Brenną pozwoliła mu poukładać sobie parę rzeczy w głowie, ale dalej brakowało mu wiele informacji. Liczył, że kowenowe archiwa odkryją przed nim wszystkie potrzebne odpowiedzi. Och, jakże się mylił. Zbiory kapłańskie okazały się nadzwyczaj obszerne, więc nie natrafił jeszcze na ostateczny przełom w tej sprawie. Nie mógł więc teraz zbyć ostrzeżeń Caroline Aberoth, skoro sama z nimi do niego przyszła.

Sam fakt, że postanowiła złamać zasady Departamentu Tajemnic, świadczył o tym, jak poważna była sytuacja. Zbuntowana Niewymowna. O ile można było tak ją określić. A może raczej była ''pozbawiona złudzeń'' Tak, to dużo bardziej do niej pasuje, stwierdził Macmillan, pocierając dłonią okładkę swego ulubionego modlitewnika. Wziął go ze sobą raczej z przyzwyczajenia niż z myślą o skorzystaniu z niego w roli narzędzia. Wątpił, aby przyszło mu dziś dokonywać egzorcyzmów; problemy Kniei kręciły się wokół krainy duchów, ale to nie znaczyło, że duchy miały stanowić trzon tych kłopotów. Samo Limbo to była zupełnie inna para kaloszy. Na szczęście taka, z którą miał już do czynienia przez dziedzictwo Trelawneyów.

~~*~~

Jeśli Niewymowni nanieśli na okolice Kniei i Polany Ognisk jakiekolwiek zaklęcia informujące o nadejściu obcych, to zapewne na tym etapie wychwyciły już one Sebastiana w okolicy. Mężczyzna nie miał też za bardzo powodu, aby się chować. W końcu Caroline miała wprowadzić go tutaj jako członka grupy badawczej. Kogo konkretnie tym razem najęło do tego Ministerstwo Magii? Nie miał bladego pojęcia. Podejrzewał, że nie będzie to nikt mu znany; pewnie jakieś szychy z Departamentu Tajemnic. Może ściągnięci z innych komórek organizacyjnych, żeby wesprzeć działania grupy przydzielonej do Polany Ognisk?

Pokręcił powoli głową, zatrzymując się, aby poprawić poły ciemnego płaszcza i pasek torby zwisającej mu na ramieniu. Czy spojrzenie świeżym okiem na miejsce ataku na sabat mogło przynieść jakiekolwiek rezultaty po całym czasie? Ponoć nowa para oczu potrafiła przynieść ze sobą nową perspektywę, ale czy przy tak szeroko zakrojonych działaniach, w które wprowadzono co najmniej trzy departamenty, naprawdę miało to jakiś sens?

Gdyby tylko..., zaczął, jednak zanim na dobre zdołał uformować ten strumień myśli, między drzewami mignęła mu damska sylwetka. Cofnął się o pół kroku, jednak po chwili zdał sobie sprawę, że miał do czynienia ze swoim ''kontaktem'', czyli panną Aberoth. Wyprostowana, odziana w szaty służbowe i z różdżką w ręku. Sebastian mimowolnie zerknął przez ramię; czy reszta zaproszonych była już na miejscu? Przybył jako pierwszy? A może każdy ekspert miał mieć okazję do zbadania terenu samodzielnie?

— Witam, panią — odezwał się, gdy kobieta znalazła się wystarczająco blisko. Skinął jej powoli głową na powitanie. — Oby Pani Księżyca pobłogosławiła z góry nasze dzisiejsze działania, a jej łaska przyniosła nam same sukcesy.

@Eutierria
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eutierria (1250), Sebastian Macmillan (1269)




Wiadomości w tym wątku
[28/09/1972] the descent of the faithful || sebastian & mistrz gry - przez Sebastian Macmillan - 21.02.2026, 19:53
RE: [28/09/1972] the descent of the faithful || sebastian & mistrz gry - przez Eutierria - 28.03.2026, 15:35
RE: [28/09/1972] the descent of the faithful || sebastian & mistrz gry - przez Sebastian Macmillan - 29.03.2026, 00:21
RE: [28/09/1972] the descent of the faithful || sebastian & mistrz gry - przez Eutierria - 06.04.2026, 14:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa