22.02.2026, 23:21 ✶
Zapewne powinien zdecydowanie bardziej dramatycznie zareagować na informację o mafii, lub o tym że jego brat najwyraźniej miał bardzo ciekawych klientów w swoim barze. Zapewne powinien też zadać kilka pytań więcej lub w ogóle uznać, że najlepiej będzie wezwać kogoś zaprzyjaźnionego z Ministerstwa Magii na przykład Brennę. Zapewne.
Ale był zmęczony. Londyn być może nie płonął już dosłownie, ale ogień w postaci chorych i potrzebujących cały czas trawił to miasto, a Basilius chciał po prostu rozwiązać sprawę tej klątwy, udać się na obiad i udać, że czarodziej o którym miał dobre zdanie, wcale nie był zamieszany w podejrzane sprawy. I to nie tak, że nie okazał żadnych emocji. Jego brat mógł zapewne doskonale dostrzec milion sprzecznych myśli, które w tej jednej sekundzie przewinęły się przez spojrzenie starszego Prewetta.
– Rozumiem – powiedział w końcu, bardzo spokojnie, a potem wyciągnął różdzke i skierował ja w stronę koperty. – Jak na bar w którym sprzedajesz eliksir prawdy, masz tam bardzo ciekawych kolegów – mruknął tylko jeszcze, a następnie rzucił kilka zaklęć. Zmarszczył brwi. Kolejne zaklęcie. I kolejne. A potem, za sprawą magi, otworzył kopertę i przekrzywił ją tak, że wypadł z niej niewielki medalik, który również został potraktowany jakimś czarem. Basilius uśmiechnął się triumfalnie.
– Znalazłem przeklętych przedmiot – powiedział zapewne nieco za bardzo wesoło, jak na taką informację. – Dam radę wyleczyć go na miejscu. Tylko hm... – Zawahał się. – Nie wiem. Nie chcę tego zgłaszać do Atreusa, lub Brenny, ale... Myślisz, że powinniśmy?
Ale był zmęczony. Londyn być może nie płonął już dosłownie, ale ogień w postaci chorych i potrzebujących cały czas trawił to miasto, a Basilius chciał po prostu rozwiązać sprawę tej klątwy, udać się na obiad i udać, że czarodziej o którym miał dobre zdanie, wcale nie był zamieszany w podejrzane sprawy. I to nie tak, że nie okazał żadnych emocji. Jego brat mógł zapewne doskonale dostrzec milion sprzecznych myśli, które w tej jednej sekundzie przewinęły się przez spojrzenie starszego Prewetta.
– Rozumiem – powiedział w końcu, bardzo spokojnie, a potem wyciągnął różdzke i skierował ja w stronę koperty. – Jak na bar w którym sprzedajesz eliksir prawdy, masz tam bardzo ciekawych kolegów – mruknął tylko jeszcze, a następnie rzucił kilka zaklęć. Zmarszczył brwi. Kolejne zaklęcie. I kolejne. A potem, za sprawą magi, otworzył kopertę i przekrzywił ją tak, że wypadł z niej niewielki medalik, który również został potraktowany jakimś czarem. Basilius uśmiechnął się triumfalnie.
– Znalazłem przeklętych przedmiot – powiedział zapewne nieco za bardzo wesoło, jak na taką informację. – Dam radę wyleczyć go na miejscu. Tylko hm... – Zawahał się. – Nie wiem. Nie chcę tego zgłaszać do Atreusa, lub Brenny, ale... Myślisz, że powinniśmy?