24.02.2026, 11:22 ✶
– Hm… będzie z tydzień? – spytała, zerkając na Alexandra pytająco, bo mogła mieć trochę nieaktualne informacje. – No i wcześniej byłam tutaj ja, a potem Alexander, zanim to kupił… – zaczęła, a potem urwała. Zamrugała. Spoglądała na brata z pewnym zaskoczeniem.
No bo…
Ktoś podejrzany w Little Hangleton?
Miała wrażenie, że jeśli Erik zacznie pytać o kogoś podejrzanego, to nie wróci tutaj cały, boży dzień, jak już zaczną mu opowiadać o takich indywiduach w okolicy.
– Najbliżsi sąsiedzi to czarodzieje, mieszka tu też w okolicy Lavinia Bulstrode, tam dalej, tak mi się wydaje, że już mugole, ale nie jestem pewna – rzuciła jednak tylko, bo rozglądając się za domem dla Aristova i jego przyszłej żony, tak na wszelki wypadek sprawdziła, czy na przykład tuż za płotem nie mieszka ktoś, kogo ledwo co wypuścili z aresztu za próbę zabójstwa innego sąsiada. – W takim razie pogadam z ogrodnikiem, rozejrzę się jeszcze tutaj i poczekam na resztę ekipy…
Obróciła się, ruszając prosto ku ogrodnikowi, z zamiarem spytania go konkretnie, czy nie słyszał, aby ktoś w okolicy ostatnio znikł.
*
Co Erik mógł usłyszeć, pukając do drzwi sąsiadów…?
Pierwszy…
Proszę pana, ktoś podejrzany? A no jest tu taki! Pewnie, że jest, kręci się ostatnio, wielki, ciemnowłosy, z akcentem mówi, źle mu z oczu patrzy, od razu widać: rosyjski szpieg, mówię panu. Żeby Rosjan wpuszczać do Brytanii, kto to widział. A coś się stało? Bo jak coś się stało, to na pewno on.
Drugi…
W tym domu, co wcześniej należał do Michalesonów? Porządna rodzina, jaka szkoda, że dotknęła ich klątwa… Ale pan pewnie nie o tym? W sumie dom od dawna pusty, ale tak sobie myślę, że ktoś z okolicy tam chodził, bo czasem słychać było jakieś głosy albo śmiechy. Raz nawet jak nic sobie robili zabawę w ogródku! Ale jak krzyczeć zaczęłam, że łachudry mają się wynosić, to furtką nikt nie wyszedł.
Trzeci…
Dziwne rzeczy? Tu wiecznie dzieją się dziwne rzeczy. Słyszał pan może o domu Riddlów? Tam to dopiero dziwnie się stało, panie, trzy trupy i żadnych śladów, jakby umarli ze strachu. Ktoś znowu ze strachu umarł? Nie? Ja tam nic nie wiem, ale tu ludzie mówią, że w lesie złe tkwi. O, zimą dzieciak Robinsów przepadł, jak nic las go zabrał. Jeden miejscowy pijaczek też się ostatnio nie pokazuje…
Czwarty…
A pan to czemu pyta, hę?
*
Alexander nie dostrzegł żadnych nowych plakatów, wskazujących na to, że ktoś szukał kogoś zaginionego. Na jednym z drzew wprawdzie taki wisiał, ale stary, wyblakły od wilgoci i słońca, częściowo naderwany, i przedstawiał chłopca, a ręka wystająca z ogródka zdawała się raczej męska. Jeśli ktokolwiek zaginął w Little Hangleton w ostatnich dniach, to wyglądało na to, że nie szukano go zbyt gorąco. Grupka miejscowych, popijająca coś w pobliżu miejscowego pubu, rozpierzchła się na sam jego widok, jakby roznosił zarazę. Zawsze mógł wejść do środka i spróbować spytać właściciela tego mugolskiego przybytku - pewnie
*
Percepcja Bren
Czy ogrodnik coś wie?
/ze względu na niskie rzuty rzucam wam po prostu trochę wskazówek, do własnego zinterpretowania + ewentualnie do dopytania. Jeśli Alex wejdzie do pubu, usłyszy, że jeden miejscowy podobno uciekł niedawno po tym, jak pobił narzeczoną./
No bo…
Ktoś podejrzany w Little Hangleton?
Miała wrażenie, że jeśli Erik zacznie pytać o kogoś podejrzanego, to nie wróci tutaj cały, boży dzień, jak już zaczną mu opowiadać o takich indywiduach w okolicy.
– Najbliżsi sąsiedzi to czarodzieje, mieszka tu też w okolicy Lavinia Bulstrode, tam dalej, tak mi się wydaje, że już mugole, ale nie jestem pewna – rzuciła jednak tylko, bo rozglądając się za domem dla Aristova i jego przyszłej żony, tak na wszelki wypadek sprawdziła, czy na przykład tuż za płotem nie mieszka ktoś, kogo ledwo co wypuścili z aresztu za próbę zabójstwa innego sąsiada. – W takim razie pogadam z ogrodnikiem, rozejrzę się jeszcze tutaj i poczekam na resztę ekipy…
Obróciła się, ruszając prosto ku ogrodnikowi, z zamiarem spytania go konkretnie, czy nie słyszał, aby ktoś w okolicy ostatnio znikł.
*
Co Erik mógł usłyszeć, pukając do drzwi sąsiadów…?
Pierwszy…
Proszę pana, ktoś podejrzany? A no jest tu taki! Pewnie, że jest, kręci się ostatnio, wielki, ciemnowłosy, z akcentem mówi, źle mu z oczu patrzy, od razu widać: rosyjski szpieg, mówię panu. Żeby Rosjan wpuszczać do Brytanii, kto to widział. A coś się stało? Bo jak coś się stało, to na pewno on.
Drugi…
W tym domu, co wcześniej należał do Michalesonów? Porządna rodzina, jaka szkoda, że dotknęła ich klątwa… Ale pan pewnie nie o tym? W sumie dom od dawna pusty, ale tak sobie myślę, że ktoś z okolicy tam chodził, bo czasem słychać było jakieś głosy albo śmiechy. Raz nawet jak nic sobie robili zabawę w ogródku! Ale jak krzyczeć zaczęłam, że łachudry mają się wynosić, to furtką nikt nie wyszedł.
Trzeci…
Dziwne rzeczy? Tu wiecznie dzieją się dziwne rzeczy. Słyszał pan może o domu Riddlów? Tam to dopiero dziwnie się stało, panie, trzy trupy i żadnych śladów, jakby umarli ze strachu. Ktoś znowu ze strachu umarł? Nie? Ja tam nic nie wiem, ale tu ludzie mówią, że w lesie złe tkwi. O, zimą dzieciak Robinsów przepadł, jak nic las go zabrał. Jeden miejscowy pijaczek też się ostatnio nie pokazuje…
Czwarty…
A pan to czemu pyta, hę?
*
Alexander nie dostrzegł żadnych nowych plakatów, wskazujących na to, że ktoś szukał kogoś zaginionego. Na jednym z drzew wprawdzie taki wisiał, ale stary, wyblakły od wilgoci i słońca, częściowo naderwany, i przedstawiał chłopca, a ręka wystająca z ogródka zdawała się raczej męska. Jeśli ktokolwiek zaginął w Little Hangleton w ostatnich dniach, to wyglądało na to, że nie szukano go zbyt gorąco. Grupka miejscowych, popijająca coś w pobliżu miejscowego pubu, rozpierzchła się na sam jego widok, jakby roznosił zarazę. Zawsze mógł wejść do środka i spróbować spytać właściciela tego mugolskiego przybytku - pewnie
*
Percepcja Bren
Rzut PO 1d100 - 36
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Czy ogrodnik coś wie?
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie
Nie
/ze względu na niskie rzuty rzucam wam po prostu trochę wskazówek, do własnego zinterpretowania + ewentualnie do dopytania. Jeśli Alex wejdzie do pubu, usłyszy, że jeden miejscowy podobno uciekł niedawno po tym, jak pobił narzeczoną./
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.