24.02.2026, 11:39 ✶
– Weneckiej maski oraz cannoli. Może jakaś cukiernie jeszcze będzie miała kilka na wystawie – stwierdził, półżartem, półserio: może odrobinę ze względu na jej upodobanie do słodyczy, ale też cannoli z jakiejś magicznej cukierni wydawały mu się najlepszym, drobnym upominkiem z Włoch. I chyba on też musiał kupić ze dwa, matce i siostrze, inaczej zmyją mu głowę, że o nich nie pomyślał…
Miejsca takie jak to nie byłyby w stylu Christophera w Anglii, ale obecność w Wenecji trochę naturalnie skłaniała go do odrobinę większej otwartości niż ta, jaką wykazałby pewnie w Londynie. Zwłaszcza, że choć był tu wcześniej, to zaledwie raz i kilka lat temu. Pewna obskurność lokalu więc mu nie przeszkadzała, bo wynagradzał tę lokalny koloryt zaskakującego wystroju.
– O młodej czarodziejce, która dołącza do redakcji magazynu dla czarownic… Wzorowany mocno na Czarownicy, chociaż taki bardziej luksusowy? – stwierdził, obracając w dłoniach książkę. Wydanie było całkiem ładne i nawet zaczął się zastanawiać, czy go nie kupić. Przyszło mu przez myśl, by dać je Victorii, ale wspominała kiedyś, że wolała raczej naukowe książki. On sam czytał od czasu do czasu, dla zabawy, chociaż raczej rzadko były to bardzo poważne pozycje: czasem przygodowe, czasem biografie, zdarzały się jakieś o sztuce albo magii zauroczenia lub… takie jak ta. Była spora szansa, że to, co mu się podobało, jej nie przypadłoby do gustu. – Tytułowy demon to jej szefowa, wymagająca, ale też bardzo utalentowana, która poszukiwała asystentki. Sporo kręci się wokół pokazów mody u Rosierów. Muszę ze wstydem przyznać, że prawdopodobnie perypetie bohaterki z budowaniem kariery i poznaniem pewnego modela zupełnie by mnie nie zainteresowały, gdyby nie pisano tu tyle o nowej kolekcji i pokazie – stwierdził, chociaż po prawdzie się tego nie wstydził ani trochę: kochał modę, dlaczego nie miałby pokochać fabularyzowanej książki, w której tyle o niej było? Oczywiście, wniosek był taki, że wygląd nie ma znaczenia, ale Christopher trochę go zignorował. Bo prawda była taka, że jeśli nie wyglądałeś odpowiednio, to ludzie nie traktowali cię poważnie. I jak mogłeś czuć się naprawdę dobrze w swojej skórze, jeśli na przykład na ważnym przyjęciu występowałeś w przymałej szacie starszego brata?
– Widzisz coś, co by cię zainteresowało? – spytał, unosząc wzrok znad książki najpierw na Victorię, a potem przesuwając spojrzeniem po tych angielskich pozycjach i wreszcie drobnych pamiątkach, które można było kupić przy kasie: ruchomymi pocztówkami, drobnymi laleczkami w weneckich strojach i ładnymi notatnikami.
Miejsca takie jak to nie byłyby w stylu Christophera w Anglii, ale obecność w Wenecji trochę naturalnie skłaniała go do odrobinę większej otwartości niż ta, jaką wykazałby pewnie w Londynie. Zwłaszcza, że choć był tu wcześniej, to zaledwie raz i kilka lat temu. Pewna obskurność lokalu więc mu nie przeszkadzała, bo wynagradzał tę lokalny koloryt zaskakującego wystroju.
– O młodej czarodziejce, która dołącza do redakcji magazynu dla czarownic… Wzorowany mocno na Czarownicy, chociaż taki bardziej luksusowy? – stwierdził, obracając w dłoniach książkę. Wydanie było całkiem ładne i nawet zaczął się zastanawiać, czy go nie kupić. Przyszło mu przez myśl, by dać je Victorii, ale wspominała kiedyś, że wolała raczej naukowe książki. On sam czytał od czasu do czasu, dla zabawy, chociaż raczej rzadko były to bardzo poważne pozycje: czasem przygodowe, czasem biografie, zdarzały się jakieś o sztuce albo magii zauroczenia lub… takie jak ta. Była spora szansa, że to, co mu się podobało, jej nie przypadłoby do gustu. – Tytułowy demon to jej szefowa, wymagająca, ale też bardzo utalentowana, która poszukiwała asystentki. Sporo kręci się wokół pokazów mody u Rosierów. Muszę ze wstydem przyznać, że prawdopodobnie perypetie bohaterki z budowaniem kariery i poznaniem pewnego modela zupełnie by mnie nie zainteresowały, gdyby nie pisano tu tyle o nowej kolekcji i pokazie – stwierdził, chociaż po prawdzie się tego nie wstydził ani trochę: kochał modę, dlaczego nie miałby pokochać fabularyzowanej książki, w której tyle o niej było? Oczywiście, wniosek był taki, że wygląd nie ma znaczenia, ale Christopher trochę go zignorował. Bo prawda była taka, że jeśli nie wyglądałeś odpowiednio, to ludzie nie traktowali cię poważnie. I jak mogłeś czuć się naprawdę dobrze w swojej skórze, jeśli na przykład na ważnym przyjęciu występowałeś w przymałej szacie starszego brata?
– Widzisz coś, co by cię zainteresowało? – spytał, unosząc wzrok znad książki najpierw na Victorię, a potem przesuwając spojrzeniem po tych angielskich pozycjach i wreszcie drobnych pamiątkach, które można było kupić przy kasie: ruchomymi pocztówkami, drobnymi laleczkami w weneckich strojach i ładnymi notatnikami.