24.02.2026, 23:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.03.2026, 14:47 przez Lana Dolohov.)
Wizyty w Little Hangleton zazwyczaj wywoływały w Lanie specyficzną melancholię. Dzieciństwa spędzonego w tej miejscowości raczej nie można było uznać za radosne, nawet na standardy tradycyjnego czystokrwistego wychowania. Chłodne obycie Dolohovów w połączeniu z ponurym krajobrazem miasteczka ewidentnie odcisnęły na niej swój ślad do tego stopnia, że nawet po wyprowadzce zdawała się ona nosić w sobie smutek.
Z tych właśnie względów, widok rezydencji, która kontrastowała wyglądem z ponurym otoczeniem, był dla Lany przyjemną niespodzianką. Co prawda w trakcie swoich podróży przekonała się, że zdecydowanie bardziej klimat północnej Europy, lecz w tym przypadku imitacje włoskich krajobrazów stanowiły atut. Wchodząc do środka podziwiała kunszt wystroju wnętrz oraz niektóre z wystawionych zbiorów pana domu. Widać było, że Anthony również w pewnym zakresie interesował się historią, co dodało jej pewności siebie; mając wspólny temat do rozmów nie będzie musiała na siłę popychać konwersacji do przodu.
Shafiq wybrał odpowiednie miejsce do rozmowy z Dolohovóną, o czym mógł się przekonać obserwując jej reakcję na widok księgozbioru w gabinecie. Oczy czarownicy zaświeciły się z zainteresowaniem i wydawało się, że tylko względy grzeczności powstrzymywały ją przed rzuceniem się do przeglądania zbiorów.
– Dziękuję, to bardzo miłe z twojej strony. – z przyzwyczajenia chciała się zwrócić do Anthony'ego per "pan", ale w porę się poprawiła. Spotkanie miało się odbyć w kameralnej atmosferze, a poza tym byli przecież rodziną, nawet jeśli nie utrzymywali stałych kontaktów. – Chętnie zaoferowałabym, że odwzajemnię gest i również coś pożyczę, lecz jak wiesz, moja prywatna kolekcja spłonęła... – kiedy wypowiadała te słowa, jej wzrok stał się nieobecny. Szybko jednak powróciła do rzeczywistości, by zmienić temat na coś mniej związanego z wydarzeniami Spalonej Nocy. – Cóż, nie można zaprzeczyć, że w Prawach Czasu podchodzi się do materiałów badawczych z szacunkiem. Jestem bardzo wdzięczna Vakelowi za jego życzliwość w tak ciężkim czasie. – odpowiedziała szczerze, nawet nie przypuszczając, że Shafiq może mieć nader odmienny obraz znanego wieszcza. – Nie chciałabym jednak nadwyrężać jego gościnności. Oczywiście, nikt mnie stamtąd nie wyrzuca, ale… Powinnam chyba kiedyś znaleźć własne lokum. I dziękuję, na razie herbata mi wystarczy. – Lana nie była wielką koneserką alkoholu i piła jedynie podczas wydarzeń towarzyskich.
Z tych właśnie względów, widok rezydencji, która kontrastowała wyglądem z ponurym otoczeniem, był dla Lany przyjemną niespodzianką. Co prawda w trakcie swoich podróży przekonała się, że zdecydowanie bardziej klimat północnej Europy, lecz w tym przypadku imitacje włoskich krajobrazów stanowiły atut. Wchodząc do środka podziwiała kunszt wystroju wnętrz oraz niektóre z wystawionych zbiorów pana domu. Widać było, że Anthony również w pewnym zakresie interesował się historią, co dodało jej pewności siebie; mając wspólny temat do rozmów nie będzie musiała na siłę popychać konwersacji do przodu.
Shafiq wybrał odpowiednie miejsce do rozmowy z Dolohovóną, o czym mógł się przekonać obserwując jej reakcję na widok księgozbioru w gabinecie. Oczy czarownicy zaświeciły się z zainteresowaniem i wydawało się, że tylko względy grzeczności powstrzymywały ją przed rzuceniem się do przeglądania zbiorów.
– Dziękuję, to bardzo miłe z twojej strony. – z przyzwyczajenia chciała się zwrócić do Anthony'ego per "pan", ale w porę się poprawiła. Spotkanie miało się odbyć w kameralnej atmosferze, a poza tym byli przecież rodziną, nawet jeśli nie utrzymywali stałych kontaktów. – Chętnie zaoferowałabym, że odwzajemnię gest i również coś pożyczę, lecz jak wiesz, moja prywatna kolekcja spłonęła... – kiedy wypowiadała te słowa, jej wzrok stał się nieobecny. Szybko jednak powróciła do rzeczywistości, by zmienić temat na coś mniej związanego z wydarzeniami Spalonej Nocy. – Cóż, nie można zaprzeczyć, że w Prawach Czasu podchodzi się do materiałów badawczych z szacunkiem. Jestem bardzo wdzięczna Vakelowi za jego życzliwość w tak ciężkim czasie. – odpowiedziała szczerze, nawet nie przypuszczając, że Shafiq może mieć nader odmienny obraz znanego wieszcza. – Nie chciałabym jednak nadwyrężać jego gościnności. Oczywiście, nikt mnie stamtąd nie wyrzuca, ale… Powinnam chyba kiedyś znaleźć własne lokum. I dziękuję, na razie herbata mi wystarczy. – Lana nie była wielką koneserką alkoholu i piła jedynie podczas wydarzeń towarzyskich.
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.