- Prawda, kremowe piwo w każdej postaci jest dobre. - Nie mogła zaprzeczyć temu stwierdzeniu, chociaż sama oczywiście dużo bardziej preferowała wersję z alkoholem, lubiła gdy przyjemne ciepło zaczynało krążyć w jej żyłach, a i obraz nieco się rozmazywał. Uważała, że nie było nic lepszego od smaku piwa w ciepły letni dzień, no i kebaba w ręce, kojarzyło jej się to z bardzo beztroskim czasem, do którego lubiła wracać, mimo, że czasy nie należały do najbezpieczniejszych. Nie umiała sobie jednak odmówić wszystkich przyjemności, nie wydawało jej się, że powinna tak robić, warto było czasem nieco się odprężyć i pozwolić sobie na chwilę odpoczynku.
- Powiedzmy, że rozumiem to podejście. - Tak naprawdę nie do końca uważała, żeby miało sens, ale to był wybór Brenny, jeśli chciała żyć w ten sposób, to przecież nikt nie mógł jej tego zabronić, nie była tu po to, aby próbować jej narzucać swoją wizję świata. Każdy miał prawo do swoich wyborów, czyż nie?
- Tak, wesele, na pewno niedługo do niego dojdzie. - Uśmiechnęła się na samą myśl o tym, że niedługo miała zostać żoną. Właściwie to nie dyskutowali jeszcze o tym, kiedy wezmą ślub, ale sprawa była w toku, nikt nie mógł spodziewać się ani dnia, ani godziny, bo Ruda lubiła podejmować spontaniczne decyzje, a wiedziała, że Cameron, cóż, Cameron na nią przystanie, nie miał za bardzo innego wyboru. Oczywiście przyjęcie miało być wielkie, nie umiała sobie wyobrazić innego sposobu świętowania, lubiła przepych i pompę, a przede wszystkim chciała, aby znaleźli się na nim wszyscy ich przyjaciele, a że sporo ich mieli, to cóż... ten ślub na pewno miał być ogromny.
- Jeszcze nie wybraliśmy, ale tak, wydaje mi się, że będzie to zima. - Potrafiła sobie wyobrazić siebie stojącą w białej sukni, gdzieś w śniegu, jej rude włosy doskonale wyglądałyby się kontrastując z nim. - Myślisz, że już trzeba zacząć to organizować? - Zmrużyła na moment oczy, wcześniej nie wydawało jej się to konieczne, ale przecież Brenna znała się na organizacji przyjęć, jeśli ona tak mówiła, to pewnie trzeba było zacząć interesować się sprawą.
Kiwnęła jeszcze głową, po czym podniosła się z krzesła, dopiła zawartość kubka kiedy wstała, nie zostawiłaby ani kropli grzanego wina, było bowiem zbyt smaczne, dopiero później ruszyła za Brenną, miały sprawy do załatwienia, nie mogły tak tutaj siedzieć w nieskończoność, a szkoda, bo chętnie wypiłaby jeszcze jeden kubek trunku, musiała jednak obejść się smakiem.