25.02.2026, 23:08 ✶
W miarę czytania pierwszej części listu Jessiego, czoło Hannibala ściągało się coraz bardziej i bardziej. Zawiłe wynurzenia kumpla w pierwszej chwili zbiły go z pantałyku. Jakie fanki? To znaczy, oczywiście, że jego fanki, ale jak na przestrzeni jednego, zagmatwanego akapitu przeszli od śmieszków na temat obczajania walorów Jessiego do jego depresji i ich przyszłości?
Przeczytał jeszcze raz i uśmiechnął się z rozbawieniem i czułością, jakiej nigdy nie pozwolił przyjacielowi zobaczyć w Hogwarcie.
Jessie paplał bez sensu. I zapewne wcale, ale to wcale nie był zakłopotany. Ani trochę.
Hannibal zachichotał pod nosem, a potem zaczął formować w głowie plany. Odwiedziny w najbliższy weekend pozostawiały niewiele czasu, ale szybko dokonał wyboru kilku flagowych atrakcji zimowego Paryża. Musiał dokonać rezerwacji albo dwóch. Zamienić się na świąteczne przedstawienia z drugą obsadą, może na wtorek? Czemu hotel? Przecież jego mieszkanie - mniejsze, oczywiście, niż w Londynie - nadto jednak wystarczało dla dwójki młodych ludzi.
Miał do rozesłania kilka listów, z których odpowiedź dla Jessiego otrzymała niekwestionowany priorytet.
Paryż, 08.12.1970
Jessie,
To było szybkie! Rozumiem, że nie możesz się doczekać spotkania ze mną. A może Twoja mama ulitowała się nad tą biedną sową? Nie zorientowałem się nawet, że to ta sama, póki Arabeska nie zaczęła jej rozpoznawać!
Nie musiałeś rezerwować hotelu, wynajmuję trzy pokoje z kuchnią w dobrej lokalizacji. Mógłbym Ci jeden oddać.
Nie obawiaj się, fantazje o Tobie rezerwuję na specjalne okazje. Takie, które nie sąsiadują bezpośrednio z pracą. I na pewno nie ujawniłbym Cię moim fankom i fanom, jeszcze uznaliby Cię za przystojniejszego, a i bez tego mam tu dość konkurencji.
Jak więc widzisz, nasza przyjaźń jest bezpieczna z każdej strony i może kwitnąć, a Ty możesz przyjechać i nie musisz mieć depresji, ani z powodu Twoich istniejących, czy nieistniejących wad, ani z powodu… no, żadnego innego.
Przerażasz mnie Twoimi prognozami politycznymi. Nie wydaje mi się, żeby Ministerstwo miało tak po prostu pozwolić na zamieszki, w końcu czarodzieje półkrwi i mugolacy to większość społeczeństwa! Żyjemy w XX wieku, już chyba nie czas na pogromy na ulicach? To nie II wojna światowa i nie jakieś zdziczałe wschodnie państewko, tylko Anglia, na Merlina!
Tak, czy owak, jesteście otoczeni przyjaciółmi, w tym też czystej krwi, którzy na pewno nie będą nadstawiać chętnego ucha temu dziwakowi. Myślę, że facet pokrzyczy, a potem jego pięć minut minie i wszystko wróci do normy.
Przyjeżdżaj, oczywiście. Weekend to niewiele, ale wezmę, trzy noce co dają. Dobrze się składa o tyle, że akurat rusza w Paryżu jarmark z okazji Yule. Koniecznie musimy się wybrać. Wieża Eiffela jest świątecznie oświetlona - bez użycia magii, wyobraź sobie! Piękny widok, chociaż na górę nie wlazłbym za żadne skarby. Z kolei w magicznym Paryżu mają doskonałe grzane wino.
Rezerwuję miejsca w Moulin Rouge. Normalnie stoi się godzinę w kolejce, ale poszukam dojść po zawodowej znajomości.
Ucałuj ode mnie mamę!
Czekam,
Czekam,
Hannibal
Koniec sesji