26.02.2026, 12:43 ✶
Lorien głos ma sama z siebie szalenie miękki i jak na kobietę w tym wieku - niemal dziewczęcy. Specyficzna jest melodyka i ton w jakim z reguły przemawia. Wychowana w dwujęzycznym domu, Lorien bardzo wiele zapożycza z języka włoskiego, nie tylko samych słów, ale i intonacji - przedłuża niektóre samogłoski, akcent zawsze kładzie na przedostatnią sylabę, a sposób w jaki wymawia “r” załamałoby każdego prawowitego Brytyjczyka. I to nie tak, że Lorien nie wie jak się powinno wyrazy wymawiać poprawnie. Lorien od dziecka po prostu uważała, że ten wpychany na siłę pretensjonalizm włoski czyni ją bardziej cool. A potem już jej tak zostało.
Z reguły mówi… no normalnie. Nie jest przesadnie cicha. Ciche myszki nie przetrwałyby w cyrku zwanym Wizengamotem.
Gestykuluje często, ot kolejna włoska maniera. Zwłaszcza, gdy jest czymś podekscytowana albo poirytowana. Potrafi w połowie zdania zmienić język z angielskiego na włoski, zupełnie jakby tylko w ten sposób potrafia określić wszystko to co chce powiedzieć. Obrażona - ma paskudny zwyczaj nie odzywania się do swojego rozmówcy w zrozumiałym dla niego języku lub przekazywania informacji przez osoby trzecie. Wszystko to składa się na bardzo wyraźny, pielęgnowany latami, włoski akcent w głosie pani Mulciber.
Jeśli zaś chodzi o samo słownictwo - jak przystało na polityka i prawnika, Lorien częściej niż rzadziej posługuje się przesadnie skomplikowaną urzędniczą mową i językiem formalnym. Gra na niedopowiedzeniach i półsłówkach, pilnując aby nigdy nie powiedzieć czegoś za co można by ją pociągnąć do jakiejkolwiek odpowiedzialności. Przeklina rzadko (let Lorien say fuck), ale to się zdarza. Zwłaszcza, gdy jest zła, albo sfrustrowana. W gronie najbliższej rodziny mówi bardziej swobodnie.
Największą zmianę w jej głosie da się zauważyć, gdy Lorien jest zagubiona we własnych wewnętrznych monologach z maledictusem. Jej głos staje się zimniejszy, bardziej stonowany, zdarza jej się gubić czy potykać się na zgłoskach. Im niższy i bardziej skrzeczący zdaje się być jej głos - tym bliższa jest oddania kontroli.
Niestety klątwa odbija się nie tylko w trudnych sytuacjach. Najbardziej wyraźna jest w śmiechu Lorien. Czarownica nie potrafi się po ludzku śmiać, a dźwięki które uchodzą z jej gardła to coś pomiędzy chrapliwym krakaniem a trelem.
Raczej nie zauważyła, żeby rozmówcy byli zaskoczeni jej sposobem wypowiadania się. Większość znajomych jest do tego przyzwyczajona lub zbyt grzeczna by zwrócić jej uwagę, a pozostali i tak najpierw widzą drobną kobietkę o włoskiej urodzie. Nie ma dysonansu między jej sposobem bycia, a rozmawiania z ludźmi.
Z reguły mówi… no normalnie. Nie jest przesadnie cicha. Ciche myszki nie przetrwałyby w cyrku zwanym Wizengamotem.
Gestykuluje często, ot kolejna włoska maniera. Zwłaszcza, gdy jest czymś podekscytowana albo poirytowana. Potrafi w połowie zdania zmienić język z angielskiego na włoski, zupełnie jakby tylko w ten sposób potrafia określić wszystko to co chce powiedzieć. Obrażona - ma paskudny zwyczaj nie odzywania się do swojego rozmówcy w zrozumiałym dla niego języku lub przekazywania informacji przez osoby trzecie. Wszystko to składa się na bardzo wyraźny, pielęgnowany latami, włoski akcent w głosie pani Mulciber.
Jeśli zaś chodzi o samo słownictwo - jak przystało na polityka i prawnika, Lorien częściej niż rzadziej posługuje się przesadnie skomplikowaną urzędniczą mową i językiem formalnym. Gra na niedopowiedzeniach i półsłówkach, pilnując aby nigdy nie powiedzieć czegoś za co można by ją pociągnąć do jakiejkolwiek odpowiedzialności. Przeklina rzadko (let Lorien say fuck), ale to się zdarza. Zwłaszcza, gdy jest zła, albo sfrustrowana. W gronie najbliższej rodziny mówi bardziej swobodnie.
Największą zmianę w jej głosie da się zauważyć, gdy Lorien jest zagubiona we własnych wewnętrznych monologach z maledictusem. Jej głos staje się zimniejszy, bardziej stonowany, zdarza jej się gubić czy potykać się na zgłoskach. Im niższy i bardziej skrzeczący zdaje się być jej głos - tym bliższa jest oddania kontroli.
Niestety klątwa odbija się nie tylko w trudnych sytuacjach. Najbardziej wyraźna jest w śmiechu Lorien. Czarownica nie potrafi się po ludzku śmiać, a dźwięki które uchodzą z jej gardła to coś pomiędzy chrapliwym krakaniem a trelem.
Raczej nie zauważyła, żeby rozmówcy byli zaskoczeni jej sposobem wypowiadania się. Większość znajomych jest do tego przyzwyczajona lub zbyt grzeczna by zwrócić jej uwagę, a pozostali i tak najpierw widzą drobną kobietkę o włoskiej urodzie. Nie ma dysonansu między jej sposobem bycia, a rozmawiania z ludźmi.