26.02.2026, 14:06 ✶
Wielka dama nie może mieć buzi umorusanej czekoladą. Nie może mieć krzywo uciętych włosów, czy nie daj boże słonecznika między jedynkami. Lorien jak przystało na wielką damę, a co gorsza polityka i prawnika - zwyczajnie w świecie nie może sobie pozwolić o umyciu zębów. Ale nie jest też osobą, która chciałaby się położyć bez kąpieli.
Bo kąpiele pani Mulciber uwielbia. Zawsze gorące, z parującą wodą od której skóra robi się cała czerwona i pomarszczona. Pewnie gdyby wypadło kąpałaby się w kociołku zawieszonym nad ogniskiem. Zawsze używa też eliksirów i płynów o kwietnych zapachach.
Słyszała o kąpaniu się w krwi dziewic, niestety dziewice (nawet męskie) zdają się w latach 70. towarem tak deficytowym, że swoją naukową ciekawość musi zastąpić częstymi wyjazdami do spa, gdzie może zażywać kąpieli w borowinie albo czekoladzie.
Jej typowy rytuał przed snem zakłada wzięcie takiej niebosko gorącej kąpieli, odbębnienie minimum siedmioetapowej kuracji przeciwzmarszczkowej proponowanej przez Potterów, przebranie się w koszulę nocną i spędzenie następnej godziny na czytaniu książki lub wieczornego wydania Proroka Codziennego, z przytulonym do siebie kotem. Albo dwoma kotami. Ewentualnie mężem.
Szczególnie mocno dba o swoje włosy - cóż się dziwić. Ma długie gęste loki, na które działają tylko mocne i drogie eliksiry do pielęgnacji. A i tak często nie daje rady nad nimi zapanować. Nie mniej jest do nich przywiązana i nie wyobraża sobie zmiany fryzury.
Wszystkie jej perfumy pachną jaśminem.
Ciekawym zjawiskiem jest przestrzeń wokół pani Mulciber. Bo chociaż ona o siebie wyjątkowo dba i zawsze stara się wyglądać perfekcyjnie to… wszystko dookoła jest pogrążone w chaosie. Nie jest dla niej żadnych problemem wywalić wszystkie możliwe kreacje przed przyjęciem na łóżko, zostawić na toaletce milion wsuwek i rozsypaną biżuterię z zamiarem “posprzątania tego później”. Z reguły to później nigdy nie następuje i całym bałaganem zajmują się inni - czy to służba czy mąż.
W jej własnym gabinecie w Ministerstwie Magii zdaje się panować porządek. Jednak gdyby się temu przyjrzeć - biurko zawsze zawalone jest dokumentami z przeróżnych spraw, często tych od dawna zamkniętych czy “zagubionych”. Zdarza jej się nie oddać niektórych akt, a potem kłamać, jakoby nigdy ich nie dostała. Uwolnione spod szklanej gabloty dementorki też nie ułatwiają ministerialnym skrzatom życia.
Szczęśliwym zbiegiem okoliczności - Lorien nie przepada za wszelkimi “durnostojkami”.
Czy Lorien choruje? Tak. Nawet bardzo. Klątwa krwi sprawia, że kobieta jest wyjątkowo drobna i szczupła. W dodatku genetyka powiązania z ptakami sprawia, że jej kości są częściowo ażurowe, a skóra nie utrzymuje zdrowego, różowego pigmentu. Często bywa na konsultacjach ze swoim lekarzem - Basiliusem Prewettem w Mungu lub w jego domowym gabinecie.
Jej zdrowie psychiczne jest jeszcze gorsze niż fizyczne, ale nigdy nie uciekła przesadnie w używki. Zdarza jej się wypić lampkę wina czy zapalić papierosa na odstresowanie po ciężkim dniu, ale nigdy nie stało się to jej nałogiem. Nikt nigdy nie znalazł podstaw, żeby ją zamknąć w lecznicy dusz.
Komentarze mamusi zawsze bierze sobie głęboko do serca, ale na szczęście jej teściowie już nie żyją (ani ci z pierwszego, ani z drugiego małżeństwa), więc tym przejmować się nie musi. Zresztą nie ma żadnych kompleksów związanych ze swoim wyglądem, a wręcz odwrotnie - od nastoletnich lat uważała, że jest laską 10/10, wyższą ligą niż większość jej koleżanek, a chłopcy to powinni się cieszyć, że ich obdarza spojrzeniem. Nie. Nie jest najbardziej skromną osobą, to fakt.
Bo kąpiele pani Mulciber uwielbia. Zawsze gorące, z parującą wodą od której skóra robi się cała czerwona i pomarszczona. Pewnie gdyby wypadło kąpałaby się w kociołku zawieszonym nad ogniskiem. Zawsze używa też eliksirów i płynów o kwietnych zapachach.
Słyszała o kąpaniu się w krwi dziewic, niestety dziewice (nawet męskie) zdają się w latach 70. towarem tak deficytowym, że swoją naukową ciekawość musi zastąpić częstymi wyjazdami do spa, gdzie może zażywać kąpieli w borowinie albo czekoladzie.
Jej typowy rytuał przed snem zakłada wzięcie takiej niebosko gorącej kąpieli, odbębnienie minimum siedmioetapowej kuracji przeciwzmarszczkowej proponowanej przez Potterów, przebranie się w koszulę nocną i spędzenie następnej godziny na czytaniu książki lub wieczornego wydania Proroka Codziennego, z przytulonym do siebie kotem. Albo dwoma kotami. Ewentualnie mężem.
Szczególnie mocno dba o swoje włosy - cóż się dziwić. Ma długie gęste loki, na które działają tylko mocne i drogie eliksiry do pielęgnacji. A i tak często nie daje rady nad nimi zapanować. Nie mniej jest do nich przywiązana i nie wyobraża sobie zmiany fryzury.
Wszystkie jej perfumy pachną jaśminem.
Ciekawym zjawiskiem jest przestrzeń wokół pani Mulciber. Bo chociaż ona o siebie wyjątkowo dba i zawsze stara się wyglądać perfekcyjnie to… wszystko dookoła jest pogrążone w chaosie. Nie jest dla niej żadnych problemem wywalić wszystkie możliwe kreacje przed przyjęciem na łóżko, zostawić na toaletce milion wsuwek i rozsypaną biżuterię z zamiarem “posprzątania tego później”. Z reguły to później nigdy nie następuje i całym bałaganem zajmują się inni - czy to służba czy mąż.
W jej własnym gabinecie w Ministerstwie Magii zdaje się panować porządek. Jednak gdyby się temu przyjrzeć - biurko zawsze zawalone jest dokumentami z przeróżnych spraw, często tych od dawna zamkniętych czy “zagubionych”. Zdarza jej się nie oddać niektórych akt, a potem kłamać, jakoby nigdy ich nie dostała. Uwolnione spod szklanej gabloty dementorki też nie ułatwiają ministerialnym skrzatom życia.
Szczęśliwym zbiegiem okoliczności - Lorien nie przepada za wszelkimi “durnostojkami”.
Czy Lorien choruje? Tak. Nawet bardzo. Klątwa krwi sprawia, że kobieta jest wyjątkowo drobna i szczupła. W dodatku genetyka powiązania z ptakami sprawia, że jej kości są częściowo ażurowe, a skóra nie utrzymuje zdrowego, różowego pigmentu. Często bywa na konsultacjach ze swoim lekarzem - Basiliusem Prewettem w Mungu lub w jego domowym gabinecie.
Jej zdrowie psychiczne jest jeszcze gorsze niż fizyczne, ale nigdy nie uciekła przesadnie w używki. Zdarza jej się wypić lampkę wina czy zapalić papierosa na odstresowanie po ciężkim dniu, ale nigdy nie stało się to jej nałogiem. Nikt nigdy nie znalazł podstaw, żeby ją zamknąć w lecznicy dusz.
Komentarze mamusi zawsze bierze sobie głęboko do serca, ale na szczęście jej teściowie już nie żyją (ani ci z pierwszego, ani z drugiego małżeństwa), więc tym przejmować się nie musi. Zresztą nie ma żadnych kompleksów związanych ze swoim wyglądem, a wręcz odwrotnie - od nastoletnich lat uważała, że jest laską 10/10, wyższą ligą niż większość jej koleżanek, a chłopcy to powinni się cieszyć, że ich obdarza spojrzeniem. Nie. Nie jest najbardziej skromną osobą, to fakt.