26.02.2026, 17:48 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.02.2026, 19:54 przez Helloise Rowle.)
Istota miłości
Gdyby zapytać Helloise, czy kocha, odpowiedziałaby, że tak. Kocha. Kocha świat. Kocha doświadczanie świata — poznawanie tekstur pod palcami, oglądanie spektaklu świateł odbijających się na wodzie, zapach kwiatu i melodyjne rozmowy ptaków. Kocha każdą roślinę i każde zwierzę, i jak łatwo potrafi się wzruszyć ich cierpieniem! Jakże ściska za serce ptak ze złamanym skrzydełkiem, głodne dziecko czy liść pożerany chorobą.
To takie smutne!
I idzie dalej.
Kocha to, na co akurat patrzy, a gdy się odwraca w drugą stronę, widzi zupełnie świeży świat, którym od nowa można zachwycić się, wzruszyć i zasmucić.
Tyle warta jej miłość, o której mówi głośno — ulotne i chwiejne zrywy instynktu. Produkt empatii, tej najpierwotniejszej — widzi piękne i zachwyca się, widzi cierpiące i współczuje mu. Nie ma w tej empatii tyle mocy, aby nie mogła jej nadpisać inna, gwałtowniejsza emocja jak gniew bądź nawet zwykła litość, która dogorywające zwierzę nakazuje dobić.
W czym więc Helloise poznałaby miłość?
Nie w przyjemności przebywania z drugą osobą. Przyjemność to uczta: zmysłowa, intelektualna, cielesna. Helloise zajada się malowniczymi widokami, rozkoszuje dobrym jedzeniem, zachwyca pięknymi słowami i konsumuje pięknych ludzi.
Nie w smutku spowodowanym cierpieniem drugiej istoty. Smutek to część naturalnego spektaklu, który ma wzruszać. Helloise współcierpi, ale nie odrywa wzroku, dopóki się tym cierpieniem nie nasyci, nie pozna go w pełnej intensywności i nie zdecyduje, że tak, dosyć już ujrzała makabry.
Nie w więzi czy bliskości. Więź i bliskość odnajduje przecież w medytacjach, gdy szuka drogi do scalenia się ze wszechstworzeniem. Helloise czuje się siostrą ptaków, dziecięciem ziemi, córką smoków, matką kwiatów, ziemskim tchnieniem Bogini. Metafizyka, spotkanie z najwyższym.
Helloise zna prawdziwą miłość przez strach.
Gdy zamiast smutnych wzruszeń nad ranną istotą, czuje paraliżującą panikę — bo co jeśli krew nie przestanie się sączyć z tych ran? Gdy jej przekonania są wystawiane na próbę: w tym jest piękno natury, że wszystko przemija i ginie — ale dlaczego boję się świata, w którym ty giniesz?
A jeśli chodzi o te pytania społeczne
gdzie Hela ma srogo naczadzone pod kopułą
Naród to my i prokreacja, jak powiedział na debacie w TV Republika Marek Jakubiak. Nie ma nic zdrożnego w kochaniu dowolnego stworzenia, które wypełzło z łona Matki Natury — ale prokreacja?
Idźcie i zażywajcie przyjemności, ale dzieci w to nie mieszajcie. Powoływanie do życia to wielka odpowiedzialność. Jako czarodzieje jesteśmy zobowiązani do ochrony daru, jakim jest magia — należy go zachować w możliwie czystej formie. Lekkomyślne rozrzucanie czegoś tak ważnego jak magia w łona mugolskich kobiet to zwykły terroryzm i zamach na porządek rzeczy.
A małżeństwo?
Przed urzędnikiem Ministerstwa Magii? Nie istnieje coś takiego.
W rytuale błogosławionym przez Matkę? Staliście się jednością i łamanie więzi zaniesionej przed oblicze Bóstwa winno się tępić. Zdrady w świętym związku, choć naganne, nie mogą być powodem jego rozwiązania.
Kazirodztwo wśród kuzynów pierwszego stopnia w XX wieku? Jak najabrdziej, godne to i sprawiedliwe. (Pozdrawiam serdecznie przedmówczynię.)
Tabela moralności dla kobiet czystej krwi
Gdyby zapytać Helloise, czy kocha, odpowiedziałaby, że tak. Kocha. Kocha świat. Kocha doświadczanie świata — poznawanie tekstur pod palcami, oglądanie spektaklu świateł odbijających się na wodzie, zapach kwiatu i melodyjne rozmowy ptaków. Kocha każdą roślinę i każde zwierzę, i jak łatwo potrafi się wzruszyć ich cierpieniem! Jakże ściska za serce ptak ze złamanym skrzydełkiem, głodne dziecko czy liść pożerany chorobą.
To takie smutne!
I idzie dalej.
Kocha to, na co akurat patrzy, a gdy się odwraca w drugą stronę, widzi zupełnie świeży świat, którym od nowa można zachwycić się, wzruszyć i zasmucić.
Tyle warta jej miłość, o której mówi głośno — ulotne i chwiejne zrywy instynktu. Produkt empatii, tej najpierwotniejszej — widzi piękne i zachwyca się, widzi cierpiące i współczuje mu. Nie ma w tej empatii tyle mocy, aby nie mogła jej nadpisać inna, gwałtowniejsza emocja jak gniew bądź nawet zwykła litość, która dogorywające zwierzę nakazuje dobić.
W czym więc Helloise poznałaby miłość?
Nie w przyjemności przebywania z drugą osobą. Przyjemność to uczta: zmysłowa, intelektualna, cielesna. Helloise zajada się malowniczymi widokami, rozkoszuje dobrym jedzeniem, zachwyca pięknymi słowami i konsumuje pięknych ludzi.
Nie w smutku spowodowanym cierpieniem drugiej istoty. Smutek to część naturalnego spektaklu, który ma wzruszać. Helloise współcierpi, ale nie odrywa wzroku, dopóki się tym cierpieniem nie nasyci, nie pozna go w pełnej intensywności i nie zdecyduje, że tak, dosyć już ujrzała makabry.
Nie w więzi czy bliskości. Więź i bliskość odnajduje przecież w medytacjach, gdy szuka drogi do scalenia się ze wszechstworzeniem. Helloise czuje się siostrą ptaków, dziecięciem ziemi, córką smoków, matką kwiatów, ziemskim tchnieniem Bogini. Metafizyka, spotkanie z najwyższym.
Helloise zna prawdziwą miłość przez strach.
Gdy zamiast smutnych wzruszeń nad ranną istotą, czuje paraliżującą panikę — bo co jeśli krew nie przestanie się sączyć z tych ran? Gdy jej przekonania są wystawiane na próbę: w tym jest piękno natury, że wszystko przemija i ginie — ale dlaczego boję się świata, w którym ty giniesz?
A jeśli chodzi o te pytania społeczne
gdzie Hela ma srogo naczadzone pod kopułą
Naród to my i prokreacja, jak powiedział na debacie w TV Republika Marek Jakubiak. Nie ma nic zdrożnego w kochaniu dowolnego stworzenia, które wypełzło z łona Matki Natury — ale prokreacja?
Idźcie i zażywajcie przyjemności, ale dzieci w to nie mieszajcie. Powoływanie do życia to wielka odpowiedzialność. Jako czarodzieje jesteśmy zobowiązani do ochrony daru, jakim jest magia — należy go zachować w możliwie czystej formie. Lekkomyślne rozrzucanie czegoś tak ważnego jak magia w łona mugolskich kobiet to zwykły terroryzm i zamach na porządek rzeczy.
Cytat:Korzystając z magii, stwarzasz i przemieniasz materię jak Bogini. Stajesz się Jej przedłużeniem, boskim płomieniem roznieconym w zwierzęciu… Zbyt dużo tak wielkich sił ciągnących świat każda w swoją stronę to droga do chaosu.
A małżeństwo?
Przed urzędnikiem Ministerstwa Magii? Nie istnieje coś takiego.
W rytuale błogosławionym przez Matkę? Staliście się jednością i łamanie więzi zaniesionej przed oblicze Bóstwa winno się tępić. Zdrady w świętym związku, choć naganne, nie mogą być powodem jego rozwiązania.
Kazirodztwo wśród kuzynów pierwszego stopnia w XX wieku? Jak najabrdziej, godne to i sprawiedliwe. (Pozdrawiam serdecznie przedmówczynię.)
Tabela moralności dla kobiet czystej krwi
| x | Mugol, mugolak | Mężczyzna półkrwi | Mężczyzna czystej krwi | Kuzyn | Kobieta |
| Sympatia | Ostrożnie | OK | OK | OK | OK |
| Buziaki | W czoło? (Wyjątkowe sytuacje) | Z zachowaniem ostrożności | OK | OK | OK |
| Seks | NIE | Niezalecany | OK | OK | OK |
| Małżeństwo | NIE | NIE | OK | OK | nd. |
| Płodzenie dzieci | GNIEW BOSKI | NIE | OK | OK | nd. |
dotknij trawy