19.03.2023, 23:37 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.05.2023, 05:27 przez Chester Rookwood.)
Chester nie pierwszy raz kierował swoje kroki kierował do ministerialnego prosektorium po to zapoznać się z raportem koronera jak najwcześniej. Czasem takie rzeczy nie mogły czekać. Czasem wynikało to z jego obowiązków zawodowych. Jako Prawa Ręka Lorda Voldemorta powinien też kontrolować przepływ informacji w kwestii działań pozostałych Śmierciożerców. O ile jego zainteresowanie raportem koronera dotyczy tylko zamordowanych czarodziejów, tak w przypadku pozostałych aspektów wolał wiedzieć, czy któryś ze Śmierciożerców nadal pozostaje poza kręgiem podejrzeń czy wręcz przeciwnie. Lepiej, i przede wszystkim, łatwiej zapobiegać niż leczyć rany zadane organizacji. Odniesione wszelkie porażki nie pozostawały bez wpływu na nią, były szkodliwe i osłabiały morale w szeregach zwolenników Czarnego Pana.
Po otwarciu drzwi i przekroczeniu progu prosektorium, Auror rozejrzał się po tym pomieszczeniu chcąc zlokalizować wzrokiem osobę, od której mógłby otrzymać interesujące go dokumenty. Spostrzegł wówczas stojącą nad stołem do przeprowadzania autopsji panią Flint, będąc w trakcie jej przeprowadzania. Widok otwartego ludzkiego ciała i wypełniająca to miejsce śmierć nie wzbudzały w nim takich samych uczuć, jak w większości ludzi. Po prostu już przekroczył tę granicę moralności, po której przekroczeniu nawet zabijanie przychodziło mu łatwo.
— Dzień dobry, Pani Flint. Przychodzę po to, co zawsze. Raport z autopsji ofiary znalezionej dwie doby temu na Nokturnie, Leonarda Smitha — Przywitał się z kobietą, przedstawiając też powód swojej obecności w tym miejscu. Nie wiedział, że autopsja tego mężczyzny jest jeszcze w toku i że przyjdzie mu na ten raport poczekać. W ostatnim czasie pracy koronerom nie brakowało. Tak jak Śmierciożercom nie brakowało szlam do zabicia.
Po otwarciu drzwi i przekroczeniu progu prosektorium, Auror rozejrzał się po tym pomieszczeniu chcąc zlokalizować wzrokiem osobę, od której mógłby otrzymać interesujące go dokumenty. Spostrzegł wówczas stojącą nad stołem do przeprowadzania autopsji panią Flint, będąc w trakcie jej przeprowadzania. Widok otwartego ludzkiego ciała i wypełniająca to miejsce śmierć nie wzbudzały w nim takich samych uczuć, jak w większości ludzi. Po prostu już przekroczył tę granicę moralności, po której przekroczeniu nawet zabijanie przychodziło mu łatwo.
— Dzień dobry, Pani Flint. Przychodzę po to, co zawsze. Raport z autopsji ofiary znalezionej dwie doby temu na Nokturnie, Leonarda Smitha — Przywitał się z kobietą, przedstawiając też powód swojej obecności w tym miejscu. Nie wiedział, że autopsja tego mężczyzny jest jeszcze w toku i że przyjdzie mu na ten raport poczekać. W ostatnim czasie pracy koronerom nie brakowało. Tak jak Śmierciożercom nie brakowało szlam do zabicia.