Uniósł brew, kiedy Baldwin zaproponował mu pomoc. Jak on może mu pomóc z cierpieniem straty najbliższej mu osoby? Odpowiedzią wystarczyło zobaczyć wahadełko, które zdobiło rękę młodego Malfoya. Brwi Richarda zmarszczyły się. Doskonale wiedział o czym chłopak mówił. Nasuwała się przy tym jedna myśl – mógł być hipnotyzerem. Takiego samego urządzenia używał jego brat. Nawet w jego obecności, gdy musieli kogoś przesłuchać, zmienić mu wspomnienia. Nikt nie ma prawa grzebać mu w głowie, poza bratem. Po to Richard opanował oklumencję, aby chronić umysł i to, co zawierały wspomnienia.
- Dziękuję. Odmówię.Krótko. Nie wdając się w szczegóły, dlaczego. Ale tym samym poparłby słowa ojca Baldwina. Cierpienie jest częścią nas i trzeba się z tym zmierzyć. Richard nie chciał zapomnieć.
Tym samym też zakończył temat. Skupiając uwagę na powodzie spotkania. To co powiedział Baldwin, nie spodobało się Mulciberowi. Jeszcze tego brakowało, że zacznie o jakimś zadośćuczynieniu mówić. Zbył to milczeniem. Zadając inne pytanie, chcąc usłyszeć także wersję o zleceniu, jakie dał Charlesowi. Baldwin jednak wyparł się tego. Przekonywał, że nie stał za nim ten czyn. Nie odpowiedział mu także na pytanie, o jaką świeczkę chodzi, gdyż przecież było wiadome, co naruszyło ich reputację na rynku handlu i w opinii innych rodów.
Charles jednak nie umiał kłamać. Baldwin, zaprzeczył. Znów Richard był w punkcie wyjścia. Ale też nie potrafił uwierzyć blondynowi na słowo. Gdyby tylko Charlesowi udało się znaleźć ten przeklęty list z zamówieniem, aby mieć twardy dowód. Może Mulciber nie powinien ciągnąć tej sprawy dalej, aby usilnie znaleźć winnego. Dostali już ostrzeżenie i mieli coś z tym zrobić. Zrobili co mogli. Jednakże jego wewnętrzna natura aurora, nie lubiła spraw nierozwiązanych.
- Rozumiem.Przyjął do wiadomości.
- Jak poważnie traktujesz relację ze Scarlett?
Zapytał, tym razem o córkę, która z Malfoyem nawiązała głębszą więź. Czy ta znajomość bazuje na przyjaźni, rodzinnej więzi, czy ponad to? Jak to wyglądało w oczach i przyszłości młodego Malfoya? Nie użył słowa "związek", gdyż Scarlett nie przedstawiała go jako oficjalnego chłopaka. Może nie potrafiła tego inaczej określić, poza uznaniem tego za przyjaźń. Było jednak widać i słuchać jak wypowiadała się o nim pozytywnie. Możliwe, że powinien być o nią spokojny, ale jakoś nie potrafił. Nie teraz, kiedy Baldwin odkrył przed nim swoje wahadełko.