01.03.2026, 21:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.03.2026, 21:17 przez Hannibal Selwyn.)
Historia magii była koszmarnie nudna i nie wiązała się nie tylko z żadnym praktycznym zastosowaniem, ale nawet z praktycznymi ćwiczeniami. Hannibal, który na długo przed rozpoczęciem nauki w Hogwarcie uczył się tańczyć, śpiewać i (bez sukcesu) grać na pianinie oraz skrzypcach, był przyzwyczajony do całkiem innego systemu pracy. Teraz zderzył się nagle ze ścianą wkuwania dat i nazwisk, i pisania wypracowań, i był święcie przekonany, że jego akademicka kariera zmierza ku przedwczesnemu końcowi. Zwrócił oczy ku niebu i wydał z siebie przeciągły jęk rozpaczy, nie przejmując się uświęconą ciszą biblioteki. Bibliotekarka syknęła na niego znacząco. Selwyn posłał jej nieco wystraszone spojrzenie i powtórzył dokładnie ten sam odgłos, tylko tym razem szeptem. Następnie oparł czoło o blat stołu, odsuwając wcześniej swój pergamin - brakowało jeszcze, żeby mu się literki odbiły na czole.
- To jest nie do zrobienia! Nie umiem do tylu pisać! Nie dam rady, wywalą mnie z Hogwartu i ojciec mnie zabije, i będę musiał uciec z cyrkiem! - wymamrotał w stół, ewidentnie raczej po prostu częstując kolegę strumieniem świadomości, niż odpowiadając na jego pytanie.
Po co w ogóle mieli pisać te prace? Niewystarczająco dużo już powstało traktatów na ten temat? Palenia czarownic, znaczy, nie hannibalowego uciekania z cyrkiem?
Swoją drogą, ciekawe, czy Jessie zechciałby uciec z nim?
Nie, Krukon Jessie marudzi, ale tak naprawdę pewnie ma już napisane pół tego głupiego eseju i dostanie piątkę, a Hannibal będzie musiał uciekać sam! Skazany na samotność i biedę, bo z niepełną edukacją to do niczego nie dojdzie w życiu, tak przynajmniej mówił ojciec.
Wspomnienie o Marcie wykoleiło ciąg jego czarnych myśli, bo przypomniało mu o czymś, co usłyszał w zeszłym tygodniu, a o co miał w planach zapytać Jessiego, tylko zapomniał przez jego treningi Quidditcha i ten przeklęty esej.
- A właśnie! Filch nakrył cię w tej łazience na drugim piętrze, nie? Chłopaki mówili, że z dziewczyną? - dźwignął głowę ze stołu i spojrzał podejrzliwie na kumpla. Co takiego niby Jessie mógł robić w nieczynnej, podobno nawiedzonej łazience i czemu nie zabrał tam Hannibala?
- Wlepił ci szlaban? Spotkałeś ją? - strzelał pytaniami, nie precyzując, kogo ma na myśli, pewien, że Kelly, jak zwykle, domyśli się, o co mu chodzi.