04.03.2026, 01:27 ✶
Helena naprawdę nie potrzebowała ostatnio wiele, aby poczuć się szczęśliwą. Jednym z powodów, dla których tak chętnie przystała na ofertę wspólnej wycieczki z ekipą Cutty Sark, była pogoda. Po siedmiu latach spędzonych w murach Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie niemalże zapomniała, jak wyglądają jej rodzinne strony jesienią. Zachwycała się walijskimi lasami niewiele mniej niż magiczną dzielnicą w Londynie, ale wizja wypadu na kontynent budziła w niej wielkie podekscytowanie. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby nie zobaczyła Włoch o tej porze roku. A po tym, co przyniosła ze sobą Spalona Noc, propozycja październikowego wypadu do kurortu wakacyjnego brzmiała nie tylko kusząco, lecz wręcz terapeutycznie. Jej się to po prostu należało po tym, co przeżyła.
Czy miała jakieś wielkie plany? Absolutnie nie. W teorii oferta Canto della Sirena w pełni ją satysfakcjonowała, chociaż z niesmakiem odnotowała fakt, że większość kompleksu zajmowały baseny i termy. Nie przepadała za takimi atrakcjami, więc szczerze liczyła, że bogata lista zabiegów pielęgnacyjnych wynagrodzi jej ten zawód. Och, jakże złorzeczyła pod nosem, gdy przy wejściu do groty zobaczyła kartkę: ''Nieczynne. Przepraszamy''. Kurort nie zostawił jej większego wyboru; skupiła się na spacerach po okolicy i towarzystwie innych uczestników wyprawy (z rana była nawet umówiona na małą wycieczkę!), często zahaczając o restaurację lub recepcję. Do basenów starała się nie podchodzić (chyba że pod presją całej grupy), ale wejście do wody nawet nie przeszło jej przez myśl. Nie zamierzała utonąć na swoim pierwszym wyjeździe ze Skamanderem.
W duchu liczyła, że na pewnym etapie wyprawy uda jej się porozmawiać z Basilem o tym, jak właściwie widzi jej przyszłość w towarzystwie, ale w sumie czy nie powinna z tym poczekać do powrotu do kraju? Oprócz tego w oko rzucił jej się jeden z nieco starszych uczestników wycieczki - elegancki dżentelmen o nazwisku Trelawney. Uwagę panny Rowle zwróciło to, że zdawał się znać z Basilem nieco lepiej niż reszta. No i jeszcze ta jego burza czarnych loków, od których nie potrafiła oderwać wzroku, przez co często uciekała speszona spojrzeniem w bok... Jakby na to nie patrzeć, szkoda byłoby przedwcześnie odejść z tego świata, zanim zdążyłaby zamienić z którymkolwiek z panów, chociaż kilka dłuższych zdań, prawda? Poza tym nie zamierzała wrócić do domu bez przejścia co najmniej kilku zabiegów pielęgnacyjnych.
Czy miała jakieś wielkie plany? Absolutnie nie. W teorii oferta Canto della Sirena w pełni ją satysfakcjonowała, chociaż z niesmakiem odnotowała fakt, że większość kompleksu zajmowały baseny i termy. Nie przepadała za takimi atrakcjami, więc szczerze liczyła, że bogata lista zabiegów pielęgnacyjnych wynagrodzi jej ten zawód. Och, jakże złorzeczyła pod nosem, gdy przy wejściu do groty zobaczyła kartkę: ''Nieczynne. Przepraszamy''. Kurort nie zostawił jej większego wyboru; skupiła się na spacerach po okolicy i towarzystwie innych uczestników wyprawy (z rana była nawet umówiona na małą wycieczkę!), często zahaczając o restaurację lub recepcję. Do basenów starała się nie podchodzić (chyba że pod presją całej grupy), ale wejście do wody nawet nie przeszło jej przez myśl. Nie zamierzała utonąć na swoim pierwszym wyjeździe ze Skamanderem.
W duchu liczyła, że na pewnym etapie wyprawy uda jej się porozmawiać z Basilem o tym, jak właściwie widzi jej przyszłość w towarzystwie, ale w sumie czy nie powinna z tym poczekać do powrotu do kraju? Oprócz tego w oko rzucił jej się jeden z nieco starszych uczestników wycieczki - elegancki dżentelmen o nazwisku Trelawney. Uwagę panny Rowle zwróciło to, że zdawał się znać z Basilem nieco lepiej niż reszta. No i jeszcze ta jego burza czarnych loków, od których nie potrafiła oderwać wzroku, przez co często uciekała speszona spojrzeniem w bok... Jakby na to nie patrzeć, szkoda byłoby przedwcześnie odejść z tego świata, zanim zdążyłaby zamienić z którymkolwiek z panów, chociaż kilka dłuższych zdań, prawda? Poza tym nie zamierzała wrócić do domu bez przejścia co najmniej kilku zabiegów pielęgnacyjnych.
Niemile zaskoczona zamknięciem Solankowej Groty Helena często zahacza o restaurację i inne większe ''punkty'' na mapie kurortu, gdzie może natknąć się na pracowników. W kontaktach z personelem jest uprzejma, chociaż nie ukrywa swojego zawodu utratą dostępu do najlepszych atrakcji. Próbuje na litość wyciągnąć z pracowników jakieś przydatne informacje w przerwie między innymi zajęciami w nadziei na wcześniejsze otworzenie groty. Kto mógłby oprzeć się takiej małej czarownicy, która tylko chciała odwiedzić kosmetyczkę i masażystkę?