Promienie słońca powoli zaczynały rozświetlać mrok, który jeszcze chwilę wcześniej okrywał dom. Przebijały się przez szyby, zwiastowały, nowy, lepszy dzień. Piątek trzynastego. Naprawdę wspaniały poranek. Podniosła głowę, nie do końca była świadoma podróży, którą przed chwilą odbyła. Zasnęła, to było możliwe, spojrzała na swojego męża, który nadal leżał na dywanie, na ręce, na których miała jego krew, nie była już ciepła, musiała minąć dłuższa chwila. Widziała, że oddychał, nie pozwoliła mu umrzeć, chociaż tyle udało jej się zrobić.
Była zmęczona, to nie była lekka noc, wręcz przeciwnie, jedna z bardziej intensywnych nocy w jej życiu, ale musiała jakoś doprowadzić ich do względnego porządku. Przedpokój nie był do tego idealnym miejscem. Musiała znaleźć im bardziej dogodne pomieszczenie, sypialnia wydawała się jej właściwym miejscem. Szkoda tylko, że znajdowała się na piętrze. Nie miała wątpliwości co do tego, że bez drobnej pomocy magii nie będzie w stanie sobie poradzić, Benjy był wielki, ona wręcz przeciwnie, nie było żadnej szansy na to, że zdoła go przetransportować wyżej o własnych siłach.
Na szczęście trzymała w dłoni swoją różdżkę, mogła więc spróbować zrobić to w inny sposób, zaklęcie nie wydawało się szczególnie skomplikowane, powinna sobie z tym poradzić pomimo zmęczenia, które z każdą chwilą uderzało w nią coraz bardziej. Miała świadomość, że póki co nie może sobie pozwolić na odpoczynek, gdy będzie mieć pewność, że wszystko z nim w porządku zajmie się sobą, a do tego była daleka droga.
Miała naprawdę wiele do powiedzenia na temat tego, co się wydarzyło, póki co jednak nie było z kim rozmawiać, poczeka więc, aż dojdzie do siebie i wtedy nie omieszka mu wspomnieć co sądzi na temat takiej nieodpowiedzialności. Uniknęliby komplikacji, gdyby od początku był z nią szczery, na pewno pozwoli sobie na krótki monolog, bardzo krótki, aczkolwiek intensywny, jednak jeszcze nie teraz.
Nie wyszło najgorzej, jednak wiedziała, że mieli w tym wszystkim sporo szczęścia, coś im sprzyjało, bo to wcale nie było takie pewne, że to czego dokonała mogło się udać. Zaryzykowała, zresztą nie widziała innej możliwości, to był całkiem prosty wybór, a teraz znajdowali się znowu razem w tym jakże wspaniałym miejscu. Uśmiechnęła się sama do siebie, trwało to krótki moment, bo wiedziała, że to dopiero początek drogi, musiała go jeszcze jakoś postawić na nogi, ale tym będzie martwić się za chwilę. Najważniejsze, że aktualnie nie było najgorzej.
Prue podniosła się na nogi, coś strzyknęło jej w kolanie, kiedy to robiła, nie była przyzwyczajona do tkwienia w takiej pozycji, o czym jej ciało postanowiło ją poinformować. Nachyliła się, aby zabrać ze sobą na górę swoją torbę medyczną, jej zawartość na pewno jej się przyda, gdy będzie dokonywać dalszej diagnozy, zawiesiła ją sobie na ramię. Była gotowa do drogi. Westchnęła cicho, kiedy jej dłoń zaciskała się na różdżce, machnęła ją po chwili i mruknęła pod nosem zaklęcie, które miało unieść jej męża nad ziemią.
Sukces!
Podjęła dwie próby, gdyby pierwsza się nie udała.
Sukces!
Później ruszyła z wysoko uniesioną różdżką, unosząc w powietrzu bezwładne ciało Benjy'ego. Miała nadzieję, że nie zrobi mu krzywdy lewitując go na górę, schody jednak były dość wąskie. Istniała szansa, że zahaczy jego głową o którąś framugę, chociaż starała się jak najbardziej uważać. Nie ma się co jednak oszukiwać, w przypadku kogoś o jego gabarytach to wcale nie było łatwym zadaniem.
Czy Benjy przywali głową we framugę?
Tak
W końcu znaleźli się w sypialni, gdzie delikatnie opuściła jego ciało na łóżku. Sama zaś podeszła do niego, pozwoliła sobie na kolejne oględziny, podała mu jeden z eliksirów, które miały wspomóc proces leczenia. Gdy miała pewność, że wszystko jest tak jak powinno, sama wlazła do łóżka, nie zamierzała jednak spać, to nie był na to odpowiedni moment. Usiadła opierając się o zagłówek, skuliła się nieco, zakryła rękoma kolana. Powoli zaczynało do niej docierać, co właściwie wydarzyło się tej nocy, przestawiała się ze swojego zawodowego trybu na tryb żony, która omalże nie straciła swojego męża. Nie była z tego powodu szczególnie zadowolona.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control