Mruknął coś pod nosem. Od niechcenia, zbywając temat, a może zwyczajnie nieco uciekając od tematu, kiedy nie natrafił na oczekiwany opór. Trochę był w tym momencie podejrzliwy, ale uczucie to bardzo szybko rozlało się i rozlokowało na krawędziach jego jestestwa by w końcu zaniknąć. Przyglądał się jej przez moment, albo raczej jej ręce, która pieszczotliwie głaskała stworzenie siedzące na jego ramieniu. Nie gniewał się już; nie był w stanie w takich warunkach robić tego zbyt długo, bo byłaby to walka z samym sobą, a ku temu miał wystarczająco dużo innych powodów.
Wreszcie Helloise odsunęła się od niego, a on tylko kiwnął głową na znak że mogli ruszać dalej. Poruszył też ramieniem, dość wymownie, skłaniając swojego pupila do przeniesienia się we wskazanym kierunku. Skrzydła zatrzepotały i zwierzątko zmieniło punkt zaczepienia, przysiadając tym samym na Heli.
To nie było aż tak daleko, ale marsz mimo wszystko zajął im trochę. Musieli zejść z terenów posiadłości, zejść nieco w niżej, w las, ale wciąż trzymając się kamienistych zębów górskich krawędzi. Ale wreszcie dotarli, a Leviathan zatrzymał Helloise wyciągnięciem ręki, kiedy pierwszy poblask czerwieni dało się zauważyć zza oddalonych pni drzew. Byli na tyle daleko, by nie naruszać jeszcze spokoju salamandr i niepotrzebnie ich nie płoszyć. Akurat, żeby podzielić się ekwipunkiem.
- No dobrze. Więc ja będę przekopywał, a ty będziesz łapać maruderów, tak? - podał jej jedno z wiader, samemu pewniej łapiąc szpadel w rękę. - A ty nie będziesz pomagał - zarządził w stronę smoczognika, bo trochę domyślał się że widząc rozpełzające jaszczurki, ten urządzi sobie własne polowanie. Rowle przesunął więc palcami po materiale szaty Heli, wsuwając je w kieszeń i odchylając ją, tak by smoczognik ulokował się w niej bez problemu, przyzwyczajony już do tego typu spędzania czasu.
- W razie czego mamy pieprz, bo go lubią i zapobiega przedwczesnemu wygaśnięciu. Możesz je podkarmiać żeby skoncentrowały się na nim, a nie na wychodzeniu z wiadra.
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast