• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[13.10.1972] A long, grey ribbon of time

[13.10.1972] A long, grey ribbon of time
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#3
06.03.2026, 19:22  ✶  
Nie potrafiłem wysnuć żadnego logicznego wniosku ani połączyć wątków, które stale mi uciekały - jedna sekunda przeciągała się w nieskończoność, pozwalając mi złapać myśl, w kolejnej to ja łapałem się na zupełnej dezorientacji. Przez chwilę miałem wrażenie, że to wszystko było wyłącznie kolejnym fragmentem wyjątkowo realistycznego snu, i że jeśli zaraz jakimś cudem otworzę i zamknę oczy, mrugając, wtedy cofnę się do tej dziwnej pustki sprzed chwili, mogąc wybrać nową ścieżkę, którą podążę z powrotem… Gdzie?
Do lasu, korytarza, a może do pociągu? Na zieloną łąkę pełną dzikich kwiatów? Albo do małego miasteczka z białymi domkami? Bo przecież to właśnie tam byłem, zanim zacząłem śnić, musiałem tak bardzo zmęczyć się podróżą, by ostatkiem sił skrócić sobie drogę przez jakieś pole, nie za bardzo pamiętając całą resztę tego, co zrobiłem, zanim usnąłem na miękkim łóżku, pod tymi wszystkimi kocami. To tłumaczyłoby wszystko wokół mnie. Musiałem nieprzezornie uchylić okno - w końcu nigdy nie zostawiałem otwartych drzwi, nawet tych balkonowych, ale zdarzało mi się rozszczelnić jakiś lufcik - a wdzierające się do środka podmuchy wiatru halnego sprawiały, że było mi jednocześnie gorąco i lodowato pod grubymi pierzynami.
Byłem w górach - prawda? Może to jednak nie był sen, skoro pamiętałem takie szczegóły - gdzieś głęboko we mnie tliło się przekonanie, że czymkolwiek się zajmowałem, dotyczyło to mojej kuzynki, a jej rodzinna posiadłość znajdowała się właśnie w bliskim sąsiedztwie najwyższych szczytów górskich Snowdonii. Co prawda, nie mogłem potwierdzić, że pobliska wioska słynęła z małych, białych domków - te raczej kojarzyły mi się śródziemnomorsko, nie jak coś, co mogło występować w Walii - ani, że dojeżdżał tam jakiś dalekobieżny pociąg, lecz jednocześnie nie byłem w stanie tego całkowicie wykluczyć. W końcu ostatni raz przybyłem tam w deszczu, w nocy, przez kilka dni nie opuszczając terenów prywatnych, nie wybierając się na spacery w kierunku siedzib innych ludzi. Nie miałem zbyt szerokiej wiedzy na temat tamtejszej topografii - nie przyjeżdżałem tam na wakacje, nie spędzałem czasu z tą częścią rodziny, poza tym na wiele lat opuściłem tereny Wielkiej Brytanii, a teraz…
Wystarczyła ta cholerna, dłużąca się w nieskończoność sekunda, rozciągająca się na kilka urywanych, palących oddechów, żebym doszedł do wniosku, podświadomie i z nieprzyjemną pewnością, że tym razem naprawdę się obudziłem, właśnie tam - w górach, nawet jeśli jeszcze nie do końca wiedziałem, co się stało. Coś się wydarzyło - to było jasne - coś realnego, co gorsza, zbyt brutalnego, żeby mózg, nawet tak wprawiony w przetwarzaniu makabry jak mój, mógł na poczekaniu wymyślić jakąś wersję wydarzeń. Musiałem sam połączyć kropki - ciemność, szum drzew, chłód jesiennej nocy, światło księżyca…
A potem ta sekunda minęła i ponownie urwał mi się wątek. Zasnąłem… A może to wszystko to był sen - jeden z tych najbardziej nieludzkich koszmarów, w których jedna pętla przechodziła w kolejną, łącząc się w chaotyczną całość, przez którą człowiek zaczynał kwestionować wszystko wokół siebie, zastanawiając się, co tak naprawdę jest rzeczywistością. Las? Korytarz? Pociąg? Łąka? Góry?


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (3344)




Wiadomości w tym wątku
[13.10.1972] A long, grey ribbon of time - przez Benjy Fenwick - 06.03.2026, 19:21
RE: [13.10.1972] A long, grey ribbon of time - przez Benjy Fenwick - 06.03.2026, 19:21
RE: [13.10.1972] A long, grey ribbon of time - przez Benjy Fenwick - 06.03.2026, 19:22
RE: [13.10.1972] A long, grey ribbon of time - przez Benjy Fenwick - 06.03.2026, 19:22
RE: [13.10.1972] A long, grey ribbon of time - przez Benjy Fenwick - 06.03.2026, 19:23
RE: [13.10.1972] A long, grey ribbon of time - przez Benjy Fenwick - 06.03.2026, 19:23
RE: [13.10.1972] A long, grey ribbon of time - przez Benjy Fenwick - 06.03.2026, 19:24
RE: [13.10.1972] A long, grey ribbon of time - przez Benjy Fenwick - 06.03.2026, 19:24
RE: [13.10.1972] A long, grey ribbon of time - przez Benjy Fenwick - 06.03.2026, 19:24
RE: [13.10.1972] A long, grey ribbon of time - przez Benjy Fenwick - 06.03.2026, 19:25
RE: [13.10.1972] A long, grey ribbon of time - przez Benjy Fenwick - 06.03.2026, 19:25
RE: [13.10.1972] A long, grey ribbon of time - przez Benjy Fenwick - 06.03.2026, 19:26
RE: [13.10.1972] A long, grey ribbon of time - przez Benjy Fenwick - 06.03.2026, 19:26
RE: [13.10.1972] A long, grey ribbon of time - przez Benjy Fenwick - 06.03.2026, 19:27

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa