06.03.2026, 19:24 ✶
Śniło mi się srebro - ciekłe, gorące srebro, które wlewano mi w żyły zamiast krwi - piekło tak potwornie, że mój umysł uciekał w najdalsze zakamarki pamięci, budując tam labirynty, w których mógłbym się schować przed samym sobą.
To nie mogły być góry Snowdonii, to nie mogła być Walia, bo tam powietrze było rześkie, a tutaj dusiłem się wyziewami czegoś pierwotnego, co wciąż czaiło się w kątach pokoju. Próbowałem poruszyć palcami, sprawdzić, czy wciąż tam są, czy nie stały się częścią tej gęstej, ciemnej posoki, która zdawała się wsiąkać w materac, tworząc pode mną lepką, gorącą kałużę, której nie potrafiłem zatrzymać. Słowo „wilkołak” zadźwięczało mi w czaszce, jak uderzenie w dzwon, powodując ból tak przeszywający, że znów straciłem kontakt z rzeczywistością, osuwając się w stronę zielonej łąki, która w moich oczach powoli zaczynała ociekać czerwienią. Czy to, że czułem ciepło i zimno, oznaczało, że coś w tym wszystkim było realne, czy tylko, że mój umysł zbudował ostatni bastion obronny przed tym, co nieuchronne? Smak żelaza w moich ustach stał się nie do zniesienia, przypominając mi o tamtej nocy, o błysku kłów i rozdzierającym bólu, który przeciął ciemność. Czy ja w ogóle żyłem? Czy może to, co teraz czułem, było tylko echem istnienia, ostatnim przebłyskiem świadomości w ciele, które przestało do mnie należeć? Sypialnia oddalała się, zostawiając mnie na powrót w tamtym korytarzu, gdzie korzenie drzew przebijały się przez ściany, a księżyc patrzył na mnie z góry jak zimne, martwe oko.
To nie mogły być góry Snowdonii, to nie mogła być Walia, bo tam powietrze było rześkie, a tutaj dusiłem się wyziewami czegoś pierwotnego, co wciąż czaiło się w kątach pokoju. Próbowałem poruszyć palcami, sprawdzić, czy wciąż tam są, czy nie stały się częścią tej gęstej, ciemnej posoki, która zdawała się wsiąkać w materac, tworząc pode mną lepką, gorącą kałużę, której nie potrafiłem zatrzymać. Słowo „wilkołak” zadźwięczało mi w czaszce, jak uderzenie w dzwon, powodując ból tak przeszywający, że znów straciłem kontakt z rzeczywistością, osuwając się w stronę zielonej łąki, która w moich oczach powoli zaczynała ociekać czerwienią. Czy to, że czułem ciepło i zimno, oznaczało, że coś w tym wszystkim było realne, czy tylko, że mój umysł zbudował ostatni bastion obronny przed tym, co nieuchronne? Smak żelaza w moich ustach stał się nie do zniesienia, przypominając mi o tamtej nocy, o błysku kłów i rozdzierającym bólu, który przeciął ciemność. Czy ja w ogóle żyłem? Czy może to, co teraz czułem, było tylko echem istnienia, ostatnim przebłyskiem świadomości w ciele, które przestało do mnie należeć? Sypialnia oddalała się, zostawiając mnie na powrót w tamtym korytarzu, gdzie korzenie drzew przebijały się przez ściany, a księżyc patrzył na mnie z góry jak zimne, martwe oko.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)