• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[09.10.1972] And the sky is made of velvet

[09.10.1972] And the sky is made of velvet
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#1
06.03.2026, 19:32  ✶  
Gdzieś nad moją głową przeleciało stado gęsi, krótki trzepot skrzydeł przeciął ciszę, wraz z krzykiem ptaków, potem wszystko znowu ucichło. Wieczór był już chłodny, ale jeszcze nie tak zimny, żeby przegonić mnie do środka domu. Słońce dopiero zaczynało chować się za horyzontem, a dzisiejszy dzień należał do tych cieplejszych, jeszcze nie do końca jesiennych, chociaż już niezupełnie letnich. Nad ogrodem wisiał ten szczególny rodzaj ciszy, który pojawiał się tylko o tej porze roku, powietrze było gęste od zapachu dymu z czyjegoś kominka, który wił się popielatą smugą w niebo, znikając gdzieś dalej, za linią starych drzew. Gleba pod moimi opuszkami była wilgotna i miękka, pachniała ciężko, ziemiście, gdy powoli zagłębiałam palce w grządce z ziołami, delektując się tym wrażeniem - przez poprzednie miesiące zbierała w sobie wspomnienia słońca, żeby teraz oddawać je bardzo powoli, przygotowując rosnącą w niej roślinność na nadejście znacznie chłodniejszej pory roku.
Miałam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, zawsze miałam, praca nad utrzymaniem ogrodu tak naprawdę nigdy nie była całkowicie skończona, to był nieustanny proces, który ponoć albo się kochało, albo nienawidziło, natomiast ja - nawet jeśli nie uważałam się za ekspertkę w zakresie pielęgnacji flory, czasami celowo łamiąc reguły ogrodnictwa, tak dla odrobiny eksperymentu, co nie zawsze odpowiadało moim sąsiadom - balansowałam gdzieś pomiędzy. Uwielbiałam moje grządki z szałwią, rozmarynem i innymi pachnącymi roślinami, umiarkowanie dbałam o zieleń trawnika, za to zupełnie ignorowałam wszystkie żywopłoty, pozwalając im rosnąć, jak chciały. To samo tyczyło się drzew i krzewów innych, niż te owocowe, które otrzymywały ode mnie okazjonalną, nieplanowaną uwagę. Wszystko zależało od aury.
Unosząc głowę, przymknęłam oczy na moment, wsłuchując się w przestrzeń. Przesunęłam palcami po łodygach lawendy, zbierając kilka ostatnich kwiatów, które zostawiłam na później do suszenia. Właśnie wtedy ją poczułam - choć nie od razu w wyraźny sposób, najpierw pod skórą, na pograniczu świadomości, niczym delikatne rezonowanie, brzęczenie w uszach - tę zmianę w powietrzu, która zakłóciła senny spokój zmierzchu otulającego londyńskie przedmieścia. Rośliny mówiły, jeśli tylko ktoś potrafił słuchać, nie słowami, oczywiście, raczej ciężarem powietrza, sposobem, w jaki poruszały się ich pędy, tym drobnym napięciem, które pojawiało się w karku bez wyraźnego powodu wraz z zapachem ozonu w nozdrzach. Najpierw był tylko wiatr przesuwający się między gałęziami starej jabłoni, potem szum liści, wszystkie te subtelne dźwięki, które znałam na pamięć - dopiero po chwili pojawił się cichy, metaliczny odgłos, który w niczym nie przypominał dzwonków wietrznych zawieszonych na werandzie z tyłu domu i w głównych, przednich drzwiach. Powoli podniosłam się z kolan, opierając dłoń o drewnianą skrzynkę, zawias furtki zaskrzypiał jeszcze raz, już ciszej, jakby ktoś zamykał ją ostrożnie za sobą. Uśmiechnęłam się pod nosem, strzepnęłam ziemię z dłoni i potarłam palce o fartuch, odwróciłam się dopiero wtedy, gdy usłyszałam znajomy rytm kroków na ścieżce wzdłuż bocznej ściany - doskonale, akurat poczułam ochotę, by napić się gorącej herbaty, najlepiej z wkładką.

Bard: Benjy Fenwick
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (2284), Prudence Fenwick (1646)




Wiadomości w tym wątku
[09.10.1972] And the sky is made of velvet - przez Bard Beedle - 06.03.2026, 19:32
RE: [09.10.1972] And the sky is made of velvet - przez Prudence Fenwick - 06.03.2026, 23:07
RE: [09.10.1972] And the sky is made of velvet - przez Bard Beedle - 07.03.2026, 12:58
RE: [09.10.1972] And the sky is made of velvet - przez Prudence Fenwick - 09.03.2026, 20:06
RE: [09.10.1972] And the sky is made of velvet - przez Bard Beedle - 10.03.2026, 13:08
RE: [09.10.1972] And the sky is made of velvet - przez Prudence Fenwick - 10.03.2026, 21:50

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa