• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[09.10.1972] And the sky is made of velvet

[09.10.1972] And the sky is made of velvet
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#3
07.03.2026, 12:58  ✶  
Uśmiech pojawił się u mnie jeszcze zanim odwróciłam głowę i całkowicie się wyprostowałam. Człowiek może zapomnieć wiele rzeczy, ale nie sposób, w jaki poruszają się ludzie, których się wychowało. Obróciłam się powoli, strzepując resztki ziemi z dłoni, i zobaczyłam ją dokładnie tam, gdzie powinna się pojawić - w półmroku październikowego wieczoru sylwetka zbliżająca się od strony frontu domu była najpierw tylko cieniem, smukłym ruchem między krzewami porzeczek i wysokimi łodygami słoneczników, które już dawno przekwitły, jednak zaraz zaczęła nabierać wyraźniejszych cech Prudence. Nawet jeśli nie spodziewałam się jej odwiedzin, przynajmniej nie właśnie tego wieczoru, nie zdziwiło mnie skrzypnięcie furtki i nagłe towarzystwo wnuczki - bywały takie dni, kiedy pewne rzeczy po prostu układały się w logiczną całość, choć nikt nigdy nie potrafiłby wytłumaczyć dlaczego - podświadomie wiedziałam, że nie chodziło wyłącznie o chęć obejrzenia pękniętej porcelany, nawet tej wyjątkowo przez nią lubianej. Nie zmartwiłam się jednak, chociaż zdawałam sobie sprawę, iż tak pilne reakcje na otrzymane wiadomości, zwłaszcza u kobiet głęboko oddających się pracy, rzadko bywały przypadkiem. Poza ujawnianiem obecności wizytora, otoczenie zawsze mówiło więcej, niż ludziom się wydawało - ziemia inaczej przyjmowała ciężar czyichś stóp, gdy gość przychodził z dobrym albo złym humorem, liście inaczej szeleściły, a powietrze poruszało się w różny sposób, kiedy ktoś wchodził w jego nurt, oddychając nim pełną piersią, a kiedy celowo dusił dech w płucach.
Nie musiałam się przyglądać długo, żeby wiedzieć, że coś w niej było inne - nie chodziło o płaszcz ani o włosy, które wiatr zdążył już trochę poplątać, chodziło o sposób, w jaki się poruszała. Ludzie noszą swoje nastroje i doświadczenia na barkach, jakby to były niewidzialne peleryny - ciężkie albo lekkie, duszące lub otulające - jej dzisiejsza powiewała za nią, praktycznie płynąc w powietrzu, dokładnie tak jak sama Prudie. Wiatr przesunął się przez ogród, poruszając suchymi łodygami ziół, gdzieś w oddali zaszeleściły liście. Przeniosłam wzrok na grządkę, przy której jeszcze przed chwilą klęczałam, a potem z powrotem na nią. Całkowity zmierzch był już tuż tuż, światło miało ten ciepły, bursztynowy odcień, który rozlewa się po ogrodzie tylko przez kilka minut dziennie, zanim wszystko zacznie tonąć w granacie wieczoru. W tym oświetleniu twarz Prudence wydawała się jaśniejsza niż zwykle.
- Filiżanki rzadko pękają bez powodu. - Odpowiedziałam lekko. - Ta wytrzymała ponad trzydzieści lat, więc uznałam, że jeśli już postanowiła się poddać, to pewnie coś próbuje mi powiedzieć.
Objęła mnie bez wahania. Ziemia na moich dłoniach była jeszcze wilgotna, nie udało mi się całkiem oczyścić dłoni, więc przez chwilę zawahałam się odruchowo, ale tylko przez ułamek sekundy - potem oparłam ręce o jej ramiona i przyciągnęłam ją bliżej, tak jak robiło się to odruchowo, kiedy przytulało się własne dziecko, nawet jeśli to dziecko dawno już przestało nim być. Pachniała chłodnym powietrzem i aurą miasta, tą październikową wilgocią, która osiadała na ubraniach po dłuższym spacerze. Odsunęła się po chwili, a ja spojrzałam na nią uważniej - policzki miała zaróżowione od wiatru, oczy błyszczały w sposób, którego nie dało się pomylić z niczym innym - znałam ten rodzaj światła, widziałam go już w życiu kilka razy i nigdy nie pojawiał się bez powodu, nie skomentowałam tego jednak od razu, zamiast tego powoli skrzyżowałam ręce na piersi i zmrużyłam oczy z udawaną powagą. Przez chwilę przyglądałam się jej twarzy, temu uśmiechowi, który uparcie nie chciał zniknąć, i tej dziwnej lekkości w jej ruchach.
- Napisałam „w najbliższych dniach”. - Powiedziałam spokojnie. - Nie „za piętnaście minut”. - Kącik ust uniósł mi się jednak zdradziecko, gdy przeniosłam spojrzenie na ogród, na wilgotną ziemię i powoli gasnące światło między drzewami. Wskazałam brodą drugą stronę rabaty - na kępę, która rosła przy kamiennej obręczy grządki.
- Trzeba zerwać resztę szałwii, zanim przyjdzie pierwszy porządny mróz. Jeszcze dwa, trzy dni i będzie po niej. A przyda mi się na pęczki do okadzania. - Spojrzałam znowu na Prudence, trochę z ukosa, z tym półuśmiechem, który zawsze pojawiał się, kiedy coś mnie intrygowało bardziej, niż dawałam po sobie poznać. Wiatr poruszył liśćmi jabłoni nad naszymi głowami, kilka z nich opadło powoli na ziemię, kręcąc się w powietrzu jak małe, rude spirale. - Mogłabyś mi pomóc ją zebrać. Delikatnie, przy ziemi. Nie lubi, kiedy ktoś się z nią szarpie. - Dodałam. Liście zaczynały już matowieć od chłodu, ale wciąż pachniały intensywnie, gdy tylko się je poruszyło - jeśli miała jeszcze do czegoś posłużyć tej jesieni, to był właśnie ostatni moment na zbiory.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (2284), Prudence Fenwick (1646)




Wiadomości w tym wątku
[09.10.1972] And the sky is made of velvet - przez Bard Beedle - 06.03.2026, 19:32
RE: [09.10.1972] And the sky is made of velvet - przez Prudence Fenwick - 06.03.2026, 23:07
RE: [09.10.1972] And the sky is made of velvet - przez Bard Beedle - 07.03.2026, 12:58
RE: [09.10.1972] And the sky is made of velvet - przez Prudence Fenwick - 09.03.2026, 20:06
RE: [09.10.1972] And the sky is made of velvet - przez Bard Beedle - 10.03.2026, 13:08
RE: [09.10.1972] And the sky is made of velvet - przez Prudence Fenwick - 10.03.2026, 21:50

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa