08.03.2026, 17:10 ✶
Julian siedział na stołku, nie odzywając się. Nie komentując. To nie było tak, że nie miał nic do powiedzenia, ponieważ najgorętsze słowa samokrytyki cisnęły się mu na język, a po tej nocy każde z nich ważyło więcej niż powinno. Każde mogło pchnąć człowieka w jedną albo drugą stronę przepaści — w przypadku Anthony’ego nie potrafił jeszcze stwierdzić w którą. Co więcej, nie mógł patrzeć bez bólu serca, jak ten krążył po kuchni, jak w jego głosie mieszał się wstyd, gniew i coś co auror znał aż za dobrze.
Bletchley przesunął palcem po brzegu kieliszka, zostawiając w winie powolny, czerwony wir. Myśli wracały do płonących ulic, krzyków i ludzi, których nie zdążył ochronić. Dostrzeganie wad, niedopatrzeń Ministerstwa to jedno, ale jawna krytyka, która padała z ust z ważnej osobistości tejże instytucji raczej mówiło samo za siebie. A Julian tak bardzo nie lubił siedzieć bezczynnie.
— Jestem zmęczony, Anthony.
Przez szarą, zmęczoną twarz mężczyzny przemknął cień uśmiechu, kiedy jego gospodarz wspomniał o jebaniu procedur. Czy nie łamali ich już od miesięcy? Kiedy ta dziwna, nieoficjalna współpraca między nimi zaczęła się przeradzać w coś więcej niż tylko wymianę informacji? Bletchleyowi trudno było stwierdzić, kiedy dokładnie się to stało, ale z pewnością przypieczętował to moment dopiero tej nocy, gdy zapukał do jego drzwi, szukając schronienia. Julian przesunął dłonią po brodzie i wąsach. Robił to zawsze, gdy coś intensywnie rozważał.
— Dobrze — zaczął. — Co proponujesz?
Bletchley przesunął palcem po brzegu kieliszka, zostawiając w winie powolny, czerwony wir. Myśli wracały do płonących ulic, krzyków i ludzi, których nie zdążył ochronić. Dostrzeganie wad, niedopatrzeń Ministerstwa to jedno, ale jawna krytyka, która padała z ust z ważnej osobistości tejże instytucji raczej mówiło samo za siebie. A Julian tak bardzo nie lubił siedzieć bezczynnie.
— Jestem zmęczony, Anthony.
Przez szarą, zmęczoną twarz mężczyzny przemknął cień uśmiechu, kiedy jego gospodarz wspomniał o jebaniu procedur. Czy nie łamali ich już od miesięcy? Kiedy ta dziwna, nieoficjalna współpraca między nimi zaczęła się przeradzać w coś więcej niż tylko wymianę informacji? Bletchleyowi trudno było stwierdzić, kiedy dokładnie się to stało, ale z pewnością przypieczętował to moment dopiero tej nocy, gdy zapukał do jego drzwi, szukając schronienia. Julian przesunął dłonią po brodzie i wąsach. Robił to zawsze, gdy coś intensywnie rozważał.
— Dobrze — zaczął. — Co proponujesz?
Koniec sesji
you've taken your rightful place
at the table of kings
at the table of kings