08.03.2026, 18:05 ✶
– A od kiedy ty żeś się zrobił taki wierzący? – rzucił w jego stronę na informację o bogach. Coś w jego bracie sprawiało, że Odysowi puszczały zwieracze, jednocześnie obdzierając go z całej intelektualnej, mistycznej otoczki, którą zawsze przywdziewał wobec pacjentów. Nie mieli takich samych matek, ale znali się od dawna, a wciąż nie potrafił stwierdzić, co sprawiało, że starszy Fawley pozwalał sobie na tak jawne okazywanie… uczuć? Zaufanie wobec członka rodziny? Obrzydliwość. (Odysie, jesteś taki mądry, taki inteligentny, a nie znasz się na podstawach w relacjach interpersonalnych? W relacjach między ludźmi, na których ci jednak zależy?) – Tym gorzej dla ciebie, tak? – mruknął Odys. – Twoi bogowie jasno i wyraźnie pokazali, jak mają na nas wyjebane. Jeśli istnieją, można na nich zrzucić odpowiedzialność.
Dobrze, że nie było tu Odile, bo by mu wpierdoliła jeszcze za taki ton. Co więcej, było to zabawne, że ludzie pokroju Odysa powinni być wyczuleni na takie rzeczy. Na ten rozdźwięk między słowami a ich prawdziwym ciężarem, a mężczyzna od dawna podejrzewał, że Othello mówił w dwóch językach naraz. Problem polegał na tym, że jego brat nie zawsze potrafił rozpoznać, który z nich właśnie słyszał.
– Na to chyba nie możesz jakoś specjalnie narzekać – powiedział, ale szczerze uśmiechnął się braki w naturze śmierciożerców. Odys nie wierzył w romantyczne historie o przeklętych czarnoksiężnikach, a w coś znacznie bardziej banalnego, tj. w ludzką zdolność do okrucieństwa. Cóż to był za piękny profil psychologiczny, nad którym mógł się zastanowić. Będzie musiał poczytać o tym więcej. – Zmieniłeś już cennik swoich usług?
W innych okolicznościach, w innym towarzystwie jego pytanie spotkałoby się z oburzeniem, ale Odys zrobił to samo jeszcze przed samą Spaloną noc, tak jakby był w stanie to przewidzieć. Przecież jednym z kluczowych elementów działalności Fawleyów było to, że mieli pole do popisu w cenach, dostępności usług, produktów… do wyboru do koloru.
Dobrze, że nie było tu Odile, bo by mu wpierdoliła jeszcze za taki ton. Co więcej, było to zabawne, że ludzie pokroju Odysa powinni być wyczuleni na takie rzeczy. Na ten rozdźwięk między słowami a ich prawdziwym ciężarem, a mężczyzna od dawna podejrzewał, że Othello mówił w dwóch językach naraz. Problem polegał na tym, że jego brat nie zawsze potrafił rozpoznać, który z nich właśnie słyszał.
– Na to chyba nie możesz jakoś specjalnie narzekać – powiedział, ale szczerze uśmiechnął się braki w naturze śmierciożerców. Odys nie wierzył w romantyczne historie o przeklętych czarnoksiężnikach, a w coś znacznie bardziej banalnego, tj. w ludzką zdolność do okrucieństwa. Cóż to był za piękny profil psychologiczny, nad którym mógł się zastanowić. Będzie musiał poczytać o tym więcej. – Zmieniłeś już cennik swoich usług?
W innych okolicznościach, w innym towarzystwie jego pytanie spotkałoby się z oburzeniem, ale Odys zrobił to samo jeszcze przed samą Spaloną noc, tak jakby był w stanie to przewidzieć. Przecież jednym z kluczowych elementów działalności Fawleyów było to, że mieli pole do popisu w cenach, dostępności usług, produktów… do wyboru do koloru.
absolutnie, absolutnie
będę z Tobą aż po grób
będę z Tobą aż po grób