08.03.2026, 19:36 ✶
Zgodził się niemo z Kate. Wziął z kuchni serwetkę i płócienny woreczek. Gdy wrócił do salonu, sprzątnął uważnie szkło, starając się nie patrzeć na swoje odbicie. Całe szczęście tym razem udało się mu nie złapać klątwy. Szkło znalazło się w woreczku, który miał zostać wkrótce zakopany gdzieś na wrzosowiskach nieopodal cmentarza. Klasyczna historia z dobrym zakończeniem. Zwykle Othello uważał je za kiczowate, teraz jednak doceniał, że tak się wszystko ułożyło.
– Komplet świec? Wspaniale się składa, bo akurat mam kilka o zapachu i barwie świeżo zebranych róż. – Wyjął z szuflady w salonowej komodzie kilka zdobionych różowych świec. W wosku tkwiły ususzone kwiaty i płatki róż. Tworzyły one kunsztowny wzór. –Myślę, że doskonale do ciebie pasują. Jeśli będziesz chciała więcej, będę mógł wytworzyć jeszcze kilka.
Nie rymował ani nie wyglądał jak jedna z różowych świeczek, a zawdzięczał to jedynie Kate. Był jeszcze jeden sposób na okazanie wdzięczności, najprostszy z możliwych. Zaklęcie, które zwykle Othellowi ciężko przechodziło przez gardło.
– I... Dziękuję, Kate. Naprawdę – uśmiechnął się słabo.
Udało mu się wcisnąć Kate różowe świece i jeszcze chwilę gawędzili o najnowszych wydarzeniach, pijąc herbatę i podjadając gorzką czekoladę. Othellowi trudno było to przyznać, ale spędził całkiem sympatyczne popołudnie. Aż zbyt zwyczajne, jak na jego gust, przez to właśnie nadzwyczajne.
– Komplet świec? Wspaniale się składa, bo akurat mam kilka o zapachu i barwie świeżo zebranych róż. – Wyjął z szuflady w salonowej komodzie kilka zdobionych różowych świec. W wosku tkwiły ususzone kwiaty i płatki róż. Tworzyły one kunsztowny wzór. –Myślę, że doskonale do ciebie pasują. Jeśli będziesz chciała więcej, będę mógł wytworzyć jeszcze kilka.
Nie rymował ani nie wyglądał jak jedna z różowych świeczek, a zawdzięczał to jedynie Kate. Był jeszcze jeden sposób na okazanie wdzięczności, najprostszy z możliwych. Zaklęcie, które zwykle Othellowi ciężko przechodziło przez gardło.
– I... Dziękuję, Kate. Naprawdę – uśmiechnął się słabo.
Udało mu się wcisnąć Kate różowe świece i jeszcze chwilę gawędzili o najnowszych wydarzeniach, pijąc herbatę i podjadając gorzką czekoladę. Othellowi trudno było to przyznać, ale spędził całkiem sympatyczne popołudnie. Aż zbyt zwyczajne, jak na jego gust, przez to właśnie nadzwyczajne.
Koniec sesji