09.03.2026, 21:36 ✶
Jeśli tak dalej pójdzie chyba będzie musiała rozważyć zatrudnienie wybitnie zdolnego magicznego rzemieślnika, będącego w stanie stworzyć jej szereg magicznych lusterek, za pomocą których byłaby w stanie patrzeć co dzieje się w każdym pokoju opactwa, w którym akurat jej nie było.
Nie śpieszyła się zejściem na dół, jeszcze jakiś czas po przebudzeniu czytając książkę, skoro raczej nie miała na dzisiaj żadnych planów, ale w pewnym momencie uznała, że zdecydowanie milej będzie się jej czytać z puszką maślanych ciasteczek obok.
Oczywiście to co zobaczyła w jadalni sprawiło, że zupełnie zapomniała i o książce i o ciastkach.
– Liczę, że zaraz powiesz że opętał cię jakiś duch, który zmusił cię do zrujnowania mojej jadalni, a uciekając wrzucił ci w ramiona pakiet nowych tapet, bo nie jestem pewna, czy zaakceptuję jakiekolwiek inne wyjaśnienie – powiedziała, stając w progu jadalni ze skrzyżowanymi ramionami, zirytowana że chyba wyglądała na mniej wkurzoną niż powinna. Tapety. Zerwał jej tapety. Co prawda stare i wymagające wymienienia, ale to i tak były jej tapety na jej ścianach, które on postanowił zedrzeć. – A co jest nie tak z moimi meblami, że najwyraźniej wymagają wymiany? – spytała, wpatrując się w niego kamiennym spojrzeniem. – Ale masz rację. Po co nam cokolwiek z nazwą dwa niedzwiedzie, skoro najwyrazniej ty wnosisz tutaj wnosisz wystarczająco dużo chaosu za całe Zoo.
Zerknęła na trzymane przez niego tapety.
– Na pewno odrzuć tę po lewej. To jadalnia, a nie sekretariat w domi uciech by mieć takie kolory.
Nie śpieszyła się zejściem na dół, jeszcze jakiś czas po przebudzeniu czytając książkę, skoro raczej nie miała na dzisiaj żadnych planów, ale w pewnym momencie uznała, że zdecydowanie milej będzie się jej czytać z puszką maślanych ciasteczek obok.
Oczywiście to co zobaczyła w jadalni sprawiło, że zupełnie zapomniała i o książce i o ciastkach.
– Liczę, że zaraz powiesz że opętał cię jakiś duch, który zmusił cię do zrujnowania mojej jadalni, a uciekając wrzucił ci w ramiona pakiet nowych tapet, bo nie jestem pewna, czy zaakceptuję jakiekolwiek inne wyjaśnienie – powiedziała, stając w progu jadalni ze skrzyżowanymi ramionami, zirytowana że chyba wyglądała na mniej wkurzoną niż powinna. Tapety. Zerwał jej tapety. Co prawda stare i wymagające wymienienia, ale to i tak były jej tapety na jej ścianach, które on postanowił zedrzeć. – A co jest nie tak z moimi meblami, że najwyraźniej wymagają wymiany? – spytała, wpatrując się w niego kamiennym spojrzeniem. – Ale masz rację. Po co nam cokolwiek z nazwą dwa niedzwiedzie, skoro najwyrazniej ty wnosisz tutaj wnosisz wystarczająco dużo chaosu za całe Zoo.
Zerknęła na trzymane przez niego tapety.
– Na pewno odrzuć tę po lewej. To jadalnia, a nie sekretariat w domi uciech by mieć takie kolory.