Chwilę jej to zajęło, ale w końcu powoli zaczynała łapać. Jedno oczko, drugie oczko, trzecie oczko, uśmiechnęła się sama do siebie zadowolona, przejechała językiem po dolnej wardze i poczuła na nim smak krwi. Dotarło do niej, że tak skupiła się na swoim zajęciu, że przygryzła usta dość mocno. Musiały pojawić się jakieś szkody, czyż nie? Na szczęście było to tylko drobne draśnięcie. Była zadowolona z efektu, który zaczęła osiągać, chociaż jeszcze praktycznie nie było go widać. Nie było to już jednak jedno, samotne, smutne oczko, udało jej się stworzyć pierwszy rządek, co naprawdę uznała za swój osobisty sukces. Zrobiła to sama, bez niczyjej pomocy, ucząc się tylko i wyłącznie z poradnika. Wystarczy, że nieco do tego przysiądzie, a powinno udać jej się osiągnąć zamierzony cel. Naprawdę zaczynała w to wierzyć, być może nieco przeceniała swoje możliwości, ale przecież każdy zaczynał od drobnych sukcesów.
Nie było to może całkiem profesjonalne, oczka nie były równe, jednak zaczynała rozumieć to, co robiła. Potrzebowała nieco więcej praktyki, ale miała czas, tak właściwie to mógł być produkt testowy, nikt nie musiał go przecież nawet obejrzeć, może faktycznie to było lepszą opcją. Miała w końcu prawie trzy miesiące, aby stworzyć ten właściwy szalik i czapkę. Pokiwała sobie sama głową, uznając ten pomysł za słuszny. Nie mogła wręczyć Benjy'emu prototypu, musiała później stworzyć nieco ulepszoną wersję, dzięki temu też nie będzie musiała się przejmować tym, że ten pierwszy okaz nie jest do końca idealny. Właściwie to dużo lepiej się stanie, jeśli rzeczywiście to, co teraz zaczynała tworzyć wyląduje gdzieś na dnie szafy z pierdoletami.
Była więc nieco odważniejsza, zaczęła próbować stworzyć kolejny rządek, zależało jej na tym, żeby był równy, w końcu było to ważne, aby szalik na całej swojej długości był jednej szerokości, inaczej będzie wyglądał głupio, a nie chciała, żeby coś, co stworzy dla swojego męża było głupie. To miał być naprawdę doskonały szalik, najlepszy z najlepszych... wiedziała, że czeka ją długa droga, ale noce i wieczory był długie, zwłaszcza, że nadchodziła jesień, będzie mogła poświęcić temu odpowiednią ilość czasu. Tym razem nie wypuściła szydełka z ręki, wykonała więc kolejny zwinnych ruch, aby móc kontynuować swoje dzieło. Naprawdę skupiała się mocno na swoim zajęciu, co okazywało się być całkiem zdrowe, bo jej myśli nie były dzisiaj takie głośne jak zazwyczaj.
Akcja nieudana
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control