13.10 - późny wieczór
Grota solankowa
Grota solankowa
To była poważna degustacja lokalnego alkoholu. Limoncello było słodko-kwaśnym ulepkiem, doskonałą nalewką do prowadzenia dziwnych wiecznornych pertraktacji dotyczących wielu w sumie spraw.
Basil Scamander wydawał się bardzo zaangażowany we wprowadzenie Henryka w arkana działania klubu, który w sumie w porównaniu z całą resztą niezwykle swobodnie podchodził… właściwie do wszystkiego. Liczyły się podróże. Liczyły się doświadczenia. Co się nie liczyło to pieniądze i bieżący konflikt, którego dajmy na to Spalona Noc absolutnie ominęła podróżnika. Alkohol rozwiązywał język i łatwo było wpaść w zachwyty nad Sri Lanką, aby płynnie przejść do konieczności zobaczenia jednej z sal koło groty solankowej.
- Na pewno już je uporządkowali, nikt nie pilnuje tutaj przejść, w końcu jesteśmy yik! VIP-ami! - perorował zadowolony, schodząc w dół po kamiennych schodach do groty z dwójka magów i butelką limoncello w dłoni.
Drzwi rzeczywiście były otwarte. Od progu uderzył ich intensywny siarkowy zapach zbyt mocny by można było go zignorować. Łukowate sklepienie było nisko, w pomieszczeniu panował półmrok.
- Musisz zobaczyć tę grotę, jest doskonała, dźwięk roznosi się w niej niemal w magiczny sposób, a jak ukształtuje się takie małe światełka… widok jest zapierający dech w piersi - zawyrokował Skamander zmieniając trajektorię swoich kroków do rozległego podziemnego basenu. Grota bowiem nie przypominała ni jak łazienek, które mieli w apartamentach, ale była wielką salą, bardziej podziemnym jeziorem z migoczącą, mineralną wodą podgrzewaną zapewne wulkanicznymi źródłami.
Nie to jednak przyciągnęło uwagę samozwańczych zwiedzających stojących w ciasnym przejściu. Na schodach prowadzących w dół do solanki stało półtorametrowe coś. W pierwszej chwili zdawało się to być górą błota i mułu, obrzydliwą rzeźbą, hołubiącą naturalny rozkład. Ale potem… to coś zaczęło się bardzo, bardzo powoli odwracać do nich. Z pluskiem uniosło jedną łapę ociekającą lepkim szlamem, by ułatwić sobie to zadanie, zassało obrzydliwym mlaśnięciem powietrze i wydało złowieszcze gruchotanie odbijające się echem od ścian podziemnej komory. A potem rozwarło paszcze, odsłaniając oślizgłe podniebienie zdające się pokryte tysiącem wijących się palców.
Za nimi huknęły drzwi wejściowe, a butelka trzymana przez Basiliusa zleciała na mozaikową posadzkę, rozbryzgując się na tysiąc szklanych kawałków.
Tura trwa do 13.03.
Każdy Rzut znajdujący się w temacie musi być zgodny z treścią Akcji podejmowanych w poście oraz posiadać opis zawierający cechę na którą rzucacie (z wartością liczbową kropek), krótką deklaracją akcji i ewentualnymi przewagami/zawadami, innymi elementami karty postaci, które mogą wpłynąć na efekt. Bez opisu Rzutu, będę rozstrzygać Akcje bez uwzględniania wyniku na kości.
W ramach posta można 1x rzucić na zaklęcie oraz 1x na cechę niemagiczną.
W razie potrzeby w toku fabuły mogę poprosić o edycję i dopisanie 3 rzutu.
Wyrażam zgodę na edycję postów w celu poprawiania literówek. Jeśli ktoś będzie potrzebował większej ingerencji w swojego posta, proszę o kontakt na pw.
Z racji średniego ryzyka i blokady kwartału dla uczestników, zgłoszenie nieobecności oznacza wycofanie się z eventu.
Każdy Rzut znajdujący się w temacie musi być zgodny z treścią Akcji podejmowanych w poście oraz posiadać opis zawierający cechę na którą rzucacie (z wartością liczbową kropek), krótką deklaracją akcji i ewentualnymi przewagami/zawadami, innymi elementami karty postaci, które mogą wpłynąć na efekt. Bez opisu Rzutu, będę rozstrzygać Akcje bez uwzględniania wyniku na kości.
W ramach posta można 1x rzucić na zaklęcie oraz 1x na cechę niemagiczną.
W razie potrzeby w toku fabuły mogę poprosić o edycję i dopisanie 3 rzutu.
Wyrażam zgodę na edycję postów w celu poprawiania literówek. Jeśli ktoś będzie potrzebował większej ingerencji w swojego posta, proszę o kontakt na pw.
Z racji średniego ryzyka i blokady kwartału dla uczestników, zgłoszenie nieobecności oznacza wycofanie się z eventu.