11.03.2026, 05:16 ✶
Przemierzali te drogi nie raz, kiedy byli mali. Kiedy on gonił za nią między drzewami i oddalali się nieco za daleko od domu. Tak jak nie powinni. Teraz szlak mógł wydawać się niemal nostalgiczny, ale Levi nie miał czasu roztkliwiać się nad beztroskimi czasami, bo niemal liczył te drzewa. Wcześniej drogę określił z góry, z lotu ptaka, rozpościerając skrzydła pod postacią sokoła. Tak było szybciej i łatwiej, bo spojrzenie wyłapywało o wiele więcej detali, a droga przebiegała szybciej. Teraz musieli drobić ludzkimi kończynami i odpowiednim szlakiem, bo przedzieranie się linią prostą było zwyczajnie niemożliwe.
- Dlatego, że zapolować może sobie w domu. Na coś, co nie jest dla mnie istotne - odpowiedział bez problemu, samemu na wszelki wypadek wciągając jeszcze parę rękawic na dłonie. Miał operować szpadlem, ale kto wie co mogło się wydarzyć. - No dobrze, to idziemy - gotowi ruszyli już dalej, coraz bliżej źródła magicznego ognia, w końcu odnajdując kopiec salamander. Dało się wyczuć, że było przy nim cieplej, a magiczny ogień podskakiwał leniwie, pozwalając stworzeniom się w nim wygrzewać, chociaż parę z nich kręciło się nieopodal.
Rowle nie przejmował się nimi zbytnio, głównie dlatego że w głowie już ustalił sobie, że były one problemem Helloise. On miał złapać za szpadel i zabrać za wykopywanie ognia. Zaczął powoli, wbijając szpadel dookoła, tak by obluzować ziemię.
// af ◉◉◉○○ na to jak dobrze macham łopatą
// Ile samandr pierzchnie na nasz widok?
- Dlatego, że zapolować może sobie w domu. Na coś, co nie jest dla mnie istotne - odpowiedział bez problemu, samemu na wszelki wypadek wciągając jeszcze parę rękawic na dłonie. Miał operować szpadlem, ale kto wie co mogło się wydarzyć. - No dobrze, to idziemy - gotowi ruszyli już dalej, coraz bliżej źródła magicznego ognia, w końcu odnajdując kopiec salamander. Dało się wyczuć, że było przy nim cieplej, a magiczny ogień podskakiwał leniwie, pozwalając stworzeniom się w nim wygrzewać, chociaż parę z nich kręciło się nieopodal.
Rowle nie przejmował się nimi zbytnio, głównie dlatego że w głowie już ustalił sobie, że były one problemem Helloise. On miał złapać za szpadel i zabrać za wykopywanie ognia. Zaczął powoli, wbijając szpadel dookoła, tak by obluzować ziemię.
// af ◉◉◉○○ na to jak dobrze macham łopatą
Rzut Z 1d100 - 48
Sukces!
Sukces!
// Ile samandr pierzchnie na nasz widok?
Rzut 1d10 - 6
We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast