11.03.2026, 13:26 ✶
- Popierdoliło Cię do reszty - podsumowała kryształowe schody z właściwą sobie swobodnością. Morfina mógł próbować zrobić z niej kobietę, ale było to jak prostowanie zębów dorosłej osobie. Wracały na swoje miejsce dziady, a teraz nie da się ukryć że spalona noc ostentacyjnie podchłonęła obcasy i ładne ciuszki na rzecz praktycznych trampek i zapierdalania po mieście, żeby pomagać mugolakom, które Zakon miał pod swoją opieką.
- W ogóle to powiedziałam Johny’emu, żeby rozważył kandydaturę Peregrinusa na przyjaciela. Wiesz, przydałby się nam dyspozytor, ktoś kto ogarniałby to na takiej bardzo… formalnej stopie, co o tym myślisz papciu? To mój kuzyn bardzo mu ufam, jest super zajebiście kompetentną osobą. I dobrą. Trochę nieszczęśliwą. Mogłabym go pougniatać, bo jedziemy z Cutty na wyjazd i nie wiem, z dala od Anglii może łatwiej byłoby tym pogadać, ale on mówił że chciałby pomóc tylko no nie widzi siebie jako wojownika, a przecież kurwa jak to nie chodzi o to żeby się napierdalać. Ktoś tych ludzi musi potem składać, ktoś musi dbać o przepływ informacji. Albo o logistykę. Ta logistyka to jest straszne gówno. - paplała swobodnie, nim zorientowała się w jakim bardzo złym miejscu znalazł się Papcio. Czy to była kwestia schodów? Zadarła głowę do góry zastanawiając się czy po prostu nie teleportować się na ich szczyt. Chociaż ostatnio jak skakała na takie małe odległości skończyło się przeniesieniem części kolana do innej galaktyki. - Morfina? Jestem tu. Jestem. - złapała go za ramię wspierająco. Bała się lecznicy dusz, ale teraz po operacji na żywym umyśle dokonanej przez Oddiego, wrócił jej dawny rezon i brawura. Te jednak nie wykluczały troski.
- W ogóle to powiedziałam Johny’emu, żeby rozważył kandydaturę Peregrinusa na przyjaciela. Wiesz, przydałby się nam dyspozytor, ktoś kto ogarniałby to na takiej bardzo… formalnej stopie, co o tym myślisz papciu? To mój kuzyn bardzo mu ufam, jest super zajebiście kompetentną osobą. I dobrą. Trochę nieszczęśliwą. Mogłabym go pougniatać, bo jedziemy z Cutty na wyjazd i nie wiem, z dala od Anglii może łatwiej byłoby tym pogadać, ale on mówił że chciałby pomóc tylko no nie widzi siebie jako wojownika, a przecież kurwa jak to nie chodzi o to żeby się napierdalać. Ktoś tych ludzi musi potem składać, ktoś musi dbać o przepływ informacji. Albo o logistykę. Ta logistyka to jest straszne gówno. - paplała swobodnie, nim zorientowała się w jakim bardzo złym miejscu znalazł się Papcio. Czy to była kwestia schodów? Zadarła głowę do góry zastanawiając się czy po prostu nie teleportować się na ich szczyt. Chociaż ostatnio jak skakała na takie małe odległości skończyło się przeniesieniem części kolana do innej galaktyki. - Morfina? Jestem tu. Jestem. - złapała go za ramię wspierająco. Bała się lecznicy dusz, ale teraz po operacji na żywym umyśle dokonanej przez Oddiego, wrócił jej dawny rezon i brawura. Te jednak nie wykluczały troski.