11.03.2026, 17:56 ✶
Hestia skinęła i zapisała sobie w głowie, aby przy pierwszej lepszej okazji zapytać ojca, czy nie mógłby pomóc Henry'emu. Coś czuła że mógłby się on zgodzić głównie po to, aby pokazać sobie i innym że doskonale znał się na takim majsterkowaniu.
Uśmiechnęła się.
– Chyba wolę być pod przykrywką tak tutaj z tobą niż w pracy – powiedziała szczerze, bo tutaj mogli przynajmniej pożartować, a w pracy... W pracy musiała się natomiast wiecznie stresować czy przypadkiem nikt nie rozpozna w niej Brygadzistki. To znaczy... Nikt nie kazał się jej stresować. Sama się stresowała, nie że to cokolwiek zmieniało.
Od stoiska z przekąskami odeszła lekko zaczerwieniona i na twarzy i paznokciach, ale kiedy Henry powiedział że w takim razie wreszcie otworzy prezent czerwień na twarzy została taka sama, ale jej "manicure" szybko stał się trupioblady.
Herny usiadł na jednej z kanap. Ona stała, jakby szykowała się na to że zaraz będzie musiała uciekać.
Henry zobaczył okładkę. Znał fotografa. Ucieszył się. Ale Hestia dalej stała.
Henry otworzył na losowej stronie.
O nie.
Papryka.
A jednak... A jednak Henry nie uznał, że terroryzuje go jakąś warzywną pornografią, lub że jej prezent byl zbyt bezczelny. Odecthnęła z ulgą i wreszcie usiadła na kanapie obok przyjaciela.
– Nie spodziewałam się że da się w taki sposób ochwycić jakiś obiekt – powiedziała, teraz już znacznie pewniej patrząc na warzywo. – Bo wiesz... Gdyby on to narysował, mógłby po prostu ułożyć jej... Eee... fałdy, w odpowiedni sposób. Ale aby zrobić takie zdjęcie. Nie mam pojęcia jak to zrobił.
Uśmiechnęła się.
– Chyba wolę być pod przykrywką tak tutaj z tobą niż w pracy – powiedziała szczerze, bo tutaj mogli przynajmniej pożartować, a w pracy... W pracy musiała się natomiast wiecznie stresować czy przypadkiem nikt nie rozpozna w niej Brygadzistki. To znaczy... Nikt nie kazał się jej stresować. Sama się stresowała, nie że to cokolwiek zmieniało.
Od stoiska z przekąskami odeszła lekko zaczerwieniona i na twarzy i paznokciach, ale kiedy Henry powiedział że w takim razie wreszcie otworzy prezent czerwień na twarzy została taka sama, ale jej "manicure" szybko stał się trupioblady.
Herny usiadł na jednej z kanap. Ona stała, jakby szykowała się na to że zaraz będzie musiała uciekać.
Henry zobaczył okładkę. Znał fotografa. Ucieszył się. Ale Hestia dalej stała.
Henry otworzył na losowej stronie.
O nie.
Papryka.
A jednak... A jednak Henry nie uznał, że terroryzuje go jakąś warzywną pornografią, lub że jej prezent byl zbyt bezczelny. Odecthnęła z ulgą i wreszcie usiadła na kanapie obok przyjaciela.
– Nie spodziewałam się że da się w taki sposób ochwycić jakiś obiekt – powiedziała, teraz już znacznie pewniej patrząc na warzywo. – Bo wiesz... Gdyby on to narysował, mógłby po prostu ułożyć jej... Eee... fałdy, w odpowiedni sposób. Ale aby zrobić takie zdjęcie. Nie mam pojęcia jak to zrobił.