• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[25/09/1972] we can't hyde our feelings || cameron & heather

[25/09/1972] we can't hyde our feelings || cameron & heather
Nieoceniony Stażysta
god gives his silliest battles to his most tragic of clowns
wiek
20
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
stażysta, szpital św. munga
zdezorientowane spojrzenie; ciemnobrązowe oczy; ciemnobrązowe włosy w wiecznym nieładzie; cienkie usta; przeciętny wzrost 174 cm; dobrze zbudowany, jednak wynika to raczej z diety i ciągłego latania z jednego zakątka szpitala św. Munga w drugi niźli intensywnym ćwiczeniom fizycznym; wada wymowy (jąkanie się) objawiające się w sytuacjach stresowych

Cameron Lupin
#6
11.03.2026, 21:08  ✶  
— Szkoda, że trafiło akurat na nasz OIOM — wtrącił jednak Cameron, krzywiąc się na samą myśl. — T-trzeba przyznać, że t-trzeba b-być n-nami, żeby wygrać m-mieszkanie tylko po to, żeby parę dni później z-zaczęło się walić na twoich oczach.

Bolało to tym bardziej, że przy przekazaniu kluczy oficjele opowiadali im ze szczegółami o tym, jak odnowiono lokal w trakcie lata, aby dostosować go do ich potrzeb. Trudno było nie oprzeć się wrażeniu, że część ich pracy poszła na marne po tym, jak pojawił się ten okropny pył i popękane szyby.

— Hmm… Myślę, że gdyby trochę zmienić ciąg wydarzeń, to byłbym teraz narzeczonym wielkiej gwiazdy quidditcha. — Pokiwał powoli głową z miną antycznego myśliciela. — Dalej ćwiczyłabyś z Harpiami, a ja byłbym obecny na każdym meczu. Wpraszałbym się do każdego zespołu sanitarnego pilnującego graczy podczas rozgrywek. Ty byś łapała znicze, a ja składałbym twoich rywali do kupy, żeby przypadkiem nie mogli cię pozwać o trwałe uszkodzenie ich ciał podczas ''agresywnej gry''.

Uśmiechnął się szeroko do Heather. Chociaż sam starał się trzymać raczej z daleka od latających mioteł (zwłaszcza po wypadku, jakiego doznał ostatniego lata), tak nie przeszkadzało mu to w obserwowaniu znamienitej większości sportowej kariery Rudej. Widywał ją na boisku już w czasach szkolnych, a potem bywał nawet na jej pierwszych meczach z kobiecej drużynie quidditcha - to jest, dopóki trenerka Harpii nie posłała jej na ławkę rezerwowych.

Ruda nie dawała sobie w kaszę dmuchać, ale nie przywykła też do błagania o to, czego pragnęła. To pewnie przez to typowe dla gryfonów poczucie dumy. Nic dziwnego, że tak drastycznie zmieniła ścieżkę zawodową, skomentował bezgłośnie Cameron, mimowolnie zerkając na dziewczynę. Czy gdyby nie trwająca wojna ta praca dalej przynosiłaby jej satysfakcję? A może powszednie obowiązki nie przynosiłyby jej takiego zastrzyku adrenaliny, jaki potrafił nieść ze sobą kolejny atak Śmierciożerców? Pokręcił głową, odsuwając te myśli na bok.

— Nie mylisz się — przyznał z cichym westchnieniem. — Chcę spędzić z tobą jak najwięcej czasu. Liczonego w latach, o ile nie dekadach, jeśli mam już określić swoje preferencje.

Wydął dolną wargę w lekkim uśmiechu. Aż nazbyt dobrze wiedział, że wystarczyła jedna dodatkowa kłoda rzucona im pod nogi przez los, aby skończyli podobnie do tych biedaków, których już z nimi nie było. Polana Ognisk. Knieja po Beltane. Pożary. Ba, kto wie, jak skończyłaby się ich wizyta na kiermaszu w Stonehenge, gdyby zdecydowaliby się zostać tam na nieco dłużej i zostaliby świadkami tej szalonej akcji arcykapłanki kowenu?

— Niee, byłoby dużo nudniejsze, ale aż dziwnie myśli się o tym, że gdyby sprawy potoczyły się nieco inaczej, to faktycznie moglibyśmy wracać do domu i... martwić się czymś tak prostym. Brudne fiolki, opary z eliksirów, przez które trzeba by było wietrzyć z laboratorium, zaległe raporty, szkolenie nowych brygadzistów. — Wybałuszył na moment oczy. — Jedno jest pewne, za dziesięć czy piętnaście lat nasze doświadczenia będą wręcz... nieporównywalne z tym, jak wygląda ''normalna'' praca.

Mruknął twierdząco, gdy Heather również zatrzymała się po zobaczeniu rzutnika. W szkole rzadko kiedy mieli okazję używać go poza zajęciami; głównie przez utrudniony dostęp do jakichkolwiek materiałów, jakie mogliby na nim wyświetlić dla własnej rozrywki. Dodać do tego jeszcze to, że materiały od mugoli nie zawsze chciały współpracować z wszechobecną w Hogwarcie magią i stawało się jasne, że oglądanie filmów raczej nie było ich główną zabawą w Hogwarcie.

— Jesteś pewna...? — zapytał powoli, mrużąc lekko oczy, jakby nie był pewny, czy Heather była gotowa na tego typu doświadczenia. — Jeśli to jest ten film, co myślę, to może to być nieco wstrząsające. Koszmarnie wstrząsające.

Przyglądając się regulowanemu obrazowi, miał wrażenie, że rozpoznaje film, który miał być puszczony dzieciom. Przez większość czasu była to komedia, ale bywały też momenty... grozy. Silnego wewnętrznego niepokoju, że coś takiego mogłoby wyjść z ekranu i cię porwać.

~~*~~

Cameron od razu przystał na propozycję Heather. Na sam film przyszło im jednak trochę poczekać: para dorosłych oprócz głównego prześcieradła, na którym miał być wyświetlany film, rozstawiła również sporych rozmiarów namiot. Koniec końców w środku znalazła się całkiem spora grupa ludzi: w dużej mierze złożona z dzieci, ale znalazło się tutaj także paru dorosłych, którzy zajęli miejsca z tyłu.

— W-wiesz, jeśli będziesz się bała, to możesz się przytulić — wyszeptał do Rudej, zanim został uciszony przez jakiegoś sześciolatka.

Sam film okazał się bardziej... zbiorem... historii praktycznie ze sobą niepowiązanych z wyjątkiem głównych postaci: czwórki nastolatków i gadającego psa (bez wątpienia zainspirowanego jakimś animagiem). Pierwsze dwa-trzy filmy dotyczyły głównie postaci duchów i nie wydawały się zbytnio poważne; zwłaszcza gdy widziało się już parę takich widziadeł na własne oczy. Napięcie urosło, jednak kiedy dotarli do odcinka, który zaczął się od pojawianie się dziwnego statku i rechoczącego trupiego astronauty.

Podczas gdy co poniektóre młodsze dzieci zaczęły sobie zasłaniać uszy, Cameron uśmiechał się szeroko na widok kosmicznego straszydła. Jednak miał rację! Bardzo dobrze kojarzył ten odcinek, bo widział go, kiedy kompilacja mini-filmów pojawiła się w repertuarze jednego z kameralnych kin. Na swój sposób główny ''złoczyńca'' wydawał się Cameronowi satysfakcjonujący: może właśnie przez nietypowy wygląd i przez to, że nijak nie można było go powiązać z niczym co znali ze świata czarodziejów? Chłopak zerknął kątem na Heather, przyglądając się jej z wyraźnym wyczekiwaniem, nie mogąc się doczekać jej reakcji. Bądź co bądź, to był jego ulubiony odcinek.

Odkryj wiadomość pozafabularną
Owszem, oglądamy Scooby-Doo i jest to perfectly canon, bo był puszczany w UK od 1970.
Link do odcinka: https://www.cda.pl/video/2318373216 XD
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cameron Lupin (2396), Heather Wood (1680), Pan Losu (65)




Wiadomości w tym wątku
[25/09/1972] we can't hyde our feelings || cameron & heather - przez Cameron Lupin - 14.02.2026, 21:43
RE: [25/09/1972] we can't hyde our feelings || cameron & heather - przez Pan Losu - 14.02.2026, 21:43
RE: [25/09/1972] we can't hyde our feelings || cameron & heather - przez Heather Wood - 19.02.2026, 11:54
RE: [25/09/1972] we can't hyde our feelings || cameron & heather - przez Cameron Lupin - 21.02.2026, 22:58
RE: [25/09/1972] we can't hyde our feelings || cameron & heather - przez Heather Wood - 07.03.2026, 01:17
RE: [25/09/1972] we can't hyde our feelings || cameron & heather - przez Cameron Lupin - 11.03.2026, 21:08
RE: [25/09/1972] we can't hyde our feelings || cameron & heather - przez Heather Wood - 16.03.2026, 23:26
RE: [25/09/1972] we can't hyde our feelings || cameron & heather - przez Cameron Lupin - 21.03.2026, 21:39

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa