12.03.2026, 12:58 ✶
...mijał czas...
To było aż dziwne.
Właściwie czekał na te listy. Właściwie czasem łapał się na tym, czy może nie poprosić o przemyt przewiezienie czegoś, co mogłoby zaszkodzić mu nawet w bagażu dyplomatycznym. Właściwie.
Pisał to w masce, już nawet nie po to, aby chronić się przed widmowidzami, którzy byli na usługach pana Applemana, a przed ewentualną konkurencją, która mogłaby przejąć list. Konkurencja... tak, będzie musiał mu o tym donieść. Nowy gracz na rynku szkodził ich układowi, ale Anthony nie wątpił, że każdy kryzys mógłby być szansą na wzrost. Trzeba tylko było dobrze wykorzystać okoliczności. Westchnął ciężko wyciągając z kieszeni kopertowy zegarek. Lubił te listy, nic jednak nie zastępowało kontaktu twarzą w twarz. Z drugiej strony... wybrzmiewała w nim pewna obawa, że takie spotkanie odebrałoby tej relacji odrobinę magii - jeśli można było tak powiedzieć. Szczyptę tajemnicy. Na pewno też by zmieniło dynamikę obu. Zaufanie, było ciężką walutą. Powinien może uszykować jakiś test tegoż zaufania, ale w ostatnim czasie miał tyle na głowie, że trudno było mu popisać się kreatywnością spaloną na układanie rozrywek pod kolejną delegację służbową. Z drugiej strony mógł jeden z tych wyjazdów, na przykład przyszłoroczny skierować właśnie do Moskwy. Wtedy dostęp do informacji byłby kluczowy.
Zalakował kopertę i wysłał list w znajomej dla ptaka drodze, mentalnie poklepując się po ramieniu. Uniósł kieliszek ku górze, w kierunku w którym odleciały jego słowa.
– Twoje zdrowie nieznajomy. Pod następny rok. – Uśmiechnął się łagodnie i wypił do dna.
Właściwie czekał na te listy. Właściwie czasem łapał się na tym, czy może nie poprosić o przemyt przewiezienie czegoś, co mogłoby zaszkodzić mu nawet w bagażu dyplomatycznym. Właściwie.
Szanowny Panie Appelman,
minął rok od pierwszej wymiany naszych listów. Wznoszę kieliszek łaskoczącym podniebienie Dom Pérignon Oenothèque, doświadczenie podpowiada mi, że ten rocznik będzie cieszył się za kilka dekad bardzo dużą popularnością. Wznoszę kieliszek za ten rok i za kolejne lata, funkcjonowania tak mostu. Czy również ma Pan wrażenie, że to drzewko dobrze się ukorzeniło? Rozważałem w ostatnim czasie czy poza owocami, ma pan dostęp do interesujących przepisów zza żelaznej kurtyny? O dostęp do dokumentów bardzo trudno, a tak się składa, że czasem mam pewne sprawy do załatwienia również w tej przestrzeni geograficznej. Oczywiście wolałbym niektóre sprawy, załatwiać osobiście, czasem jednak wystarczy odpowiednio - dla powodów czysto rozrywkowych - zaszyfrowana wiadomość, aby sprawnie połączyć wschód z zachodem, zachód ze wschodem. Cydr, czy tak się nazywa ten napój z jabłek? Muszę przyznać, że za każdym razem gdy siadam do naszych listów myślę o tym jak wiele możliwości dają te niepozorne owoce.
Liczę, że moja wiadomość zastała pana w dobrym zdrowiu.
Z wyrazami szacunku,
minął rok od pierwszej wymiany naszych listów. Wznoszę kieliszek łaskoczącym podniebienie Dom Pérignon Oenothèque, doświadczenie podpowiada mi, że ten rocznik będzie cieszył się za kilka dekad bardzo dużą popularnością. Wznoszę kieliszek za ten rok i za kolejne lata, funkcjonowania tak mostu. Czy również ma Pan wrażenie, że to drzewko dobrze się ukorzeniło? Rozważałem w ostatnim czasie czy poza owocami, ma pan dostęp do interesujących przepisów zza żelaznej kurtyny? O dostęp do dokumentów bardzo trudno, a tak się składa, że czasem mam pewne sprawy do załatwienia również w tej przestrzeni geograficznej. Oczywiście wolałbym niektóre sprawy, załatwiać osobiście, czasem jednak wystarczy odpowiednio - dla powodów czysto rozrywkowych - zaszyfrowana wiadomość, aby sprawnie połączyć wschód z zachodem, zachód ze wschodem. Cydr, czy tak się nazywa ten napój z jabłek? Muszę przyznać, że za każdym razem gdy siadam do naszych listów myślę o tym jak wiele możliwości dają te niepozorne owoce.
Liczę, że moja wiadomość zastała pana w dobrym zdrowiu.
Z wyrazami szacunku,
Mr Northbridge
Pisał to w masce, już nawet nie po to, aby chronić się przed widmowidzami, którzy byli na usługach pana Applemana, a przed ewentualną konkurencją, która mogłaby przejąć list. Konkurencja... tak, będzie musiał mu o tym donieść. Nowy gracz na rynku szkodził ich układowi, ale Anthony nie wątpił, że każdy kryzys mógłby być szansą na wzrost. Trzeba tylko było dobrze wykorzystać okoliczności. Westchnął ciężko wyciągając z kieszeni kopertowy zegarek. Lubił te listy, nic jednak nie zastępowało kontaktu twarzą w twarz. Z drugiej strony... wybrzmiewała w nim pewna obawa, że takie spotkanie odebrałoby tej relacji odrobinę magii - jeśli można było tak powiedzieć. Szczyptę tajemnicy. Na pewno też by zmieniło dynamikę obu. Zaufanie, było ciężką walutą. Powinien może uszykować jakiś test tegoż zaufania, ale w ostatnim czasie miał tyle na głowie, że trudno było mu popisać się kreatywnością spaloną na układanie rozrywek pod kolejną delegację służbową. Z drugiej strony mógł jeden z tych wyjazdów, na przykład przyszłoroczny skierować właśnie do Moskwy. Wtedy dostęp do informacji byłby kluczowy.
Zalakował kopertę i wysłał list w znajomej dla ptaka drodze, mentalnie poklepując się po ramieniu. Uniósł kieliszek ku górze, w kierunku w którym odleciały jego słowa.
– Twoje zdrowie nieznajomy. Pod następny rok. – Uśmiechnął się łagodnie i wypił do dna.