12.03.2026, 21:29 ✶
Henry nie spedził dużo czasu ze swoimi rodzicami. Gdy miał zaledwie dwa latka, oboje zginęli podczas swojej wycieczki do Francji. Jednak po ich śmierci trafił w najlepsze możliwe ręce: do swoich dziadków. Babcia Henry'ego, Lisa, sama była adoptowanym dzieckiem, więc opiekę nad wnuczkiem traktowała ze szczególnym sercem. Dziennikarka była dla chłopca wielkim wzorem. Uczyła go gotować i robić zdjęcia, pisać i patrzeć na świat we wrażliwy na szczegóły sposób. Natomiast dziadek chłopca, Gregory, był pozytywnym męskim wzorem: jeździli razem na biwaki, uczyli się gry na gitarze i majsterkowania. Wszyscy troje mieli również zwyczaj wspólnego czytania, co zakorzeniło w Henrym miłość do książek. Chłopiec miał więc sielskie dzieciństwo, choć naznaczone stratą. Dziadkowie, mimo, że wychowywali go z miłością, nigdy nie poradzili sobie do końca ze stratą syna. Henry czasem słyszał ich ciche rozmowy, łkanie nad starymi zdjęciami. Żałował, że nie pamiętał rodziców, a ich twarze kojarzył tylko z fotografii.
Dzieciństwo spędził w domu na londyńskich przedmieściach. Wychowywał się blisko mugoli, ich kultury. Bawił się z niemagicznymi dzieciakami z sąsiedztwa, kopał z chłopakami piłkę. Wszystko z zastrzeżeniem, by pod żadnym pozorem nie wspominać o magii. Chłopiec jednak najczęściej wolał siedzieć sam w pokoju, z nosem w coraz to kolejnych powieściach przygodowych, zarówno tych magicznych, jak i mugolskich. Polubił też jazdę na rowerze po okolicy.
Obecnie Henry stara się powstrzymać od wspominek na temat dzieciństwa, bo niesie mu to za dużo bólu. Kiedy był na siódmym roku w Hogwarcie, jego dziadkowie zachorowali i stracił również ich. Wie, że im dużo zawdzięcza, regularnie odwiedza groby, ale nie otwiera się przed nikim z opowiadaniem o swojej stracie. Stara się wypierać trudne wspomnienia, chować je głęboko pod skorupą. Tak naprawdę jednak często miewa chwile, w których wsparcie kogoś starszego, bardziej doświadczonego jest mu potrzebne. Czuje się jak mały chłopiec wrzucony w brutalny świat. Tak naprawdę tęskni za tamtym domem na przedmieściach i czasami, gdy wszystko było łatwiejsze.
Dzieciństwo spędził w domu na londyńskich przedmieściach. Wychowywał się blisko mugoli, ich kultury. Bawił się z niemagicznymi dzieciakami z sąsiedztwa, kopał z chłopakami piłkę. Wszystko z zastrzeżeniem, by pod żadnym pozorem nie wspominać o magii. Chłopiec jednak najczęściej wolał siedzieć sam w pokoju, z nosem w coraz to kolejnych powieściach przygodowych, zarówno tych magicznych, jak i mugolskich. Polubił też jazdę na rowerze po okolicy.
Obecnie Henry stara się powstrzymać od wspominek na temat dzieciństwa, bo niesie mu to za dużo bólu. Kiedy był na siódmym roku w Hogwarcie, jego dziadkowie zachorowali i stracił również ich. Wie, że im dużo zawdzięcza, regularnie odwiedza groby, ale nie otwiera się przed nikim z opowiadaniem o swojej stracie. Stara się wypierać trudne wspomnienia, chować je głęboko pod skorupą. Tak naprawdę jednak często miewa chwile, w których wsparcie kogoś starszego, bardziej doświadczonego jest mu potrzebne. Czuje się jak mały chłopiec wrzucony w brutalny świat. Tak naprawdę tęskni za tamtym domem na przedmieściach i czasami, gdy wszystko było łatwiejsze.
Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.