• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja Hogsmeade i Hogwart [6.10.1972] Nić Ariadny

[6.10.1972] Nić Ariadny
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#15
12.03.2026, 22:12  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.03.2026, 22:23 przez Guinevere McGonagall.)  

Jej ojciec twierdził, że gdyby poszła do Hogwartu, a nie Uagadou, to zdecydowanie trafiłaby do Gryffindoru. Fakt faktem w czasach szkolnych, choć uczyła się dobrze, a przez szybkie opanowanie animagii załapała się na kurs indywidualny i przez resztę edukacji przeszła bez większych wybojów, była… cóż. Chodziła na część szlabanów z Jamilem – tak należało to określić dyplomatycznie, i co prawda nie miała ich na koncie tyle co Anwar, to z pewnością nie należała do przykładnych, grzecznych uczniów. Jej nieskończona ciekawość i chęć poznawania rzeczy pakowała ją w kłopoty. Zamiłowanie do gry w karty i ryzyka w tej mieszance też działało na niekorzyść. Teraz, choć lubiła podszczypywać ludzi i droczyć się z tymi, którzy przypadli jej do gustu, uspokoiła się znacznie i trudno byłoby uwierzyć jak wielkie było z niej ziółko w czasach szczenięcych.

– Może. Ale Augustus by go chyba stłukł łopatą, wyglądał na strasznego sztywniaka – niemal takiego, jak większość czystokrwistych dżentelmenów. Guinevere nie przepadała za tą pompatycznością, mogła ją znosić jakiś czas bez komentarza, ale choćby dlatego tak jej odpowiadało towarzystwo Shafiqa. Uśmiechnęła się zresztą na jego kolejną odpowiedź, bo wiedziała, że nie przykłada do tego uwagi i było w tym wiele autoironii, pamiętała co mówił, gdy złamał nos tamtego nieszczęśliwego 1 września, a ona go później nastawiała. Rzeczywiście nie musiał nikomu nic udowadniać, bo nie było co – Cal miał swój urok, niezależnie od tego, czy był spokojny i pogodny, czy zdenerwowany i na kogoś krzyczał.

Nie opowiadała o tym, by kpić z mugoli, ot – normalna sprawa w archeologii, że niektóre rzeczy się dłużyły, a sprawy pozornie mało istotne były bezcennym kawałkiem historii. Nie dziwiła się wcale, że Cathal tyle siedział nad tłumaczeniem i że irytował się, że nie idzie, sama chyba też powoli traciłaby cierpliwość, a tej miała znacznie więcej od blondyna. Opowiedziała o tym, bo sytuacja po prostu jej się przypomniała, a opowiadanie o ptasim kuprze miało w sobie odrobinę uroku i był w tym zabawny zwrot akcji.

– Czy to zaproszenie? – jakoś wątpiła, by brakowało jej kreatywności, nikt jej jeszcze szczerze czegoś takiego nie powiedział. Brzmiało też jak wyzwanie, a jej głowa bardzo lubiła wyzwania, nie chciała jednak robić z tego żadnego konkursu. Chociaż jeśli Cal miał ochotę pobawić się w taką grę, to kim była by mu odmówić…

Ginny darowała sobie dotykanie żywopłotu, gdy przechodzili przez łuk po raz drugi. Wystarczył jej już dotyk gałązek wcześniej, co zaskutkowało dosłownie twardym lądowaniem. Ale też się odwróciła i nieco nawet uniosła brwi w zdziwieniu, gdy cały labirynt po prostu zniknął. – Nie wiem czy nie jest problematyczny – mruknęła nieco niepocieszona, bo spodziewała się jutro wykwitu siniaków. Nic, z czym nie poradzą sobie magiczne maści, ale fakt pozostanie faktem.

A potem zerknęła w niebo. Faktycznie, chmurzyło się znowu i to w bardzo charakterystyczny sposób.

– Po tym lądowaniu przyda mi się ten grzaniec – stwierdziła. – Nic mi nie jest, serio, to tylko stłuczenia, trochę poboli, ale nic groźnego. Zresztą coś powinieneś o tym wiedzieć – czy on naprawdę myślał sobie, że Ginny nie zauważyła jak się potłukł podczas wybuchu? Że nie widziała tych drobnych gestów gdy się… zapominał… albo myślał, że nikt nie patrzy? A jednak nie przyznał się na głos że obtłukł sobie plecy i szanowne cztery litery, a ona nie suszyła mu o to głowy, bo chodził normalnie i nie kulał. Ale niech sobie nie myślał, że nie wiedziała. – Masz w końcu doświadczenie w stłuczeniach, hmm?

Przed deszczem zdążyli ledwo.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (2453), Guinevere McGonagall (3576), Pan Losu (426)




Wiadomości w tym wątku
[6.10.1972] Nić Ariadny - przez Guinevere McGonagall - 21.02.2026, 21:04
RE: [6.10.1972] Nić Ariadny - przez Cathal Shafiq - 22.02.2026, 18:47
RE: [6.10.1972] Nić Ariadny - przez Guinevere McGonagall - 23.02.2026, 21:36
RE: [6.10.1972] Nić Ariadny - przez Cathal Shafiq - 25.02.2026, 11:10
RE: [6.10.1972] Nić Ariadny - przez Pan Losu - 25.02.2026, 11:10
RE: [6.10.1972] Nić Ariadny - przez Guinevere McGonagall - 27.02.2026, 10:42
RE: [6.10.1972] Nić Ariadny - przez Pan Losu - 27.02.2026, 10:42
RE: [6.10.1972] Nić Ariadny - przez Cathal Shafiq - 28.02.2026, 10:24
RE: [6.10.1972] Nić Ariadny - przez Guinevere McGonagall - 01.03.2026, 22:19
RE: [6.10.1972] Nić Ariadny - przez Cathal Shafiq - 03.03.2026, 12:06
RE: [6.10.1972] Nić Ariadny - przez Guinevere McGonagall - 05.03.2026, 15:37
RE: [6.10.1972] Nić Ariadny - przez Cathal Shafiq - 09.03.2026, 10:34
RE: [6.10.1972] Nić Ariadny - przez Guinevere McGonagall - 09.03.2026, 23:32
RE: [6.10.1972] Nić Ariadny - przez Cathal Shafiq - 11.03.2026, 10:30
RE: [6.10.1972] Nić Ariadny - przez Guinevere McGonagall - 12.03.2026, 22:12

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa