Nie musieli się nigdzie spieszyć. Był to dzień kiedy po prostu szli przed siebie bez żadnego celu i oglądali zmiany, do których doszło. Odnajdywali się w świecie który budował się na nowo. Nie sądziła, aby miało to być powtarzalnym doświadczeniem, podobne katastrofy nie zdarzały się przecież zbyt często.
Zatrzymała się na moment, kiedy parsknął. Nie mógł sobie tego odmówić, nadal trzymała go za rękę, nie zamierzała jej dzisiaj wypuścić. Starała się podejść odpowiednio do jego filozofii, ale nie dało się nie zauważyć, że była ulepiona z zupełnie innej gliny. Podchodziła do tego, co mówiła bardzo ostrożnie, już tutaj powinna zapalić się lampka. Naprawdę starała się zmienić swoje nawyki, ale to nie było takie proste, nie po tylu latach podążania zupełnie inną drogą. Mimo wszystko próbowała dać temu jakąkolwiek szansę, chociaż nie było to dla niej łatwe, wydawało się jednak trochę mieć sens.
Prychnęła. No jasne, budował reputację złego wpływu na jej osobę. Czy mogła się z tym nie zgodzić? Trochę. Zdecydowanie widziała to inaczej. Jasne, w tym jednym przypadku bardzo się różnili, mieli zupełnie inne podejście, jednak to niczego nie zmieniało. Oczywiście, że podeszła do tego ostrożnie i próbowała jak najdelikatniej pokazać, że być może pojawiła się szansa, iż nieco zmieniła zdanie. Nie mogła wejść w to tak po prostu całkowicie, być może wcale nie było jej tak blisko do tej całej filozofii życia chwilą, ciągle musiała mieć choć odrobinę kontroli.
- No jasne, Ty jesteś z tych co uznają wszystko, albo nic. - Pokręciła jeszcze głową, chociaż wcale jej to nie dziwiło. Pasowało to do niego, do niej zdecydowanie mniej.
- Powiedzmy więc, że raczej się z tym zgadzam, jednak widzę możliwość na pojawienie się wyjątków? - Nie było to całkowitą racją, ale było czymś więcej niż połowiczną racją, więc szala była raczej po jego stronie. Trafił się jej naprawdę ciężki egzemplarz, ale doceniała to, jak bardzo bronił swojego podejścia to było naprawdę zachwycające, on był zachwycający, ale o tym nie wspomniała, żeby za bardzo nie odbiegać od tematu.
- Tak myślisz? - Dodała jeszcze, zaczęła się zastanawiać, co mogło się kryć za tym jego podążaniem za ciosem, spodziewała się, że zaraz ją uświadomi. Miała nadzieję, że zdoła temu jakoś podołać, wcale nie tak łatwo było jej oddać kontrolę. Uwielbiała planować, ale jednak próbowała chociaż odrobinę to zmienić, bo przecież warto było to zrobić, doskonale widziała argumenty za tym przemawiające, szkoda tylko, że tak trudno było wprowadzić to w życie.
Dość szybko pokazał jej co planuje. Przełknęła głośno ślinę, niby nie było to, aż tak zobowiązujące, ale przecież wypadało rozważyć wszystkie za i przeciw wobec wizyty w danym miejscu, chociaż miał to być krótki wypad, więc tak właściwie mogła po prostu wziąć w nim udział nieprzygotowana. To nie było nic wielkiego, czyż nie? - Na jakiej zasadzie działa wpadnie nam w ręce? - Zapytała jeszcze o to, bo przecież było naprawdę wiele możliwości i nie mogła mieć na nie wpływu. - Zamierzasz w ciemno udać się w podróż poślubną? - Zapytała jeszcze. Oczywiście, że musiała uznać ten ich ewentualny wyjazd za podróż poślubną, która przecież należała się parze młodej jak psu buda. To nie tak, że miała coś zaplanowane, raczej o tym nie myślała, bo nie pobrali się w typowy dla większości sposób, co jednak nie zmieniało faktu, że mogli pozwolić sobie na to, aby gdzieś wyjechać i nacieszyć się sobą, tak po prostu. Nie powiedziała tego w głos, ale uznała ten pomysł za naprawdę interesujący. - Nie mogę się nie zgodzić, więc tak, niech będzie. - To by źle o niej świadczyło, dlatego właśnie stwierdziła, że to nie było taką złą opcją. - Ty poprosisz Corio o moje wolne. - Dodała jeszcze, bo niestety w jej miejscu pracy nie tak łatwo było wynegocjować wolne. - Nie powinieneś tego wykorzystywać do negocjacji. - Musiała to podkreślić, chociaż właściwie się tym nie przejmowała. - Niech będzie zgoda/ - Trudno jej było walczyć z jego argumentami.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control