15.03.2026, 16:57 ✶
Skinęła ochoczo głową na zawoalowaną prośbę ze strony Peregrinusa. Niestety, zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, ubiegł ją Hannibal, który przyjął zadanie wyproszenia wścibskich mugoli z terenu ruin. Helena uniosła brwi. Czy naprawdę chciał tak ryzykować? Mieli do czynienia ze wstawionymi niemagami ze zza oceanu, którzy ewidentnie nie znali umiaru. Kto wie, do czego byli zdolni i jak bardzo zależało im na imprezowaniu w tym konkretnym miejscu? Oczywiście, magia dawała im ogromną przewagę w wypadku konfrontacji, ale czy należało kusić los?
— Uważaj na siebie — rzuciła jakby w ramach ostrzeżenia, zerkając nieufnie w stronę, z której dobiegały odgłosy rozbawionych jankesów. — Mogą być nieprzewidywalni, więc...
Urwała, zauważając, jak Selwyn przygotowuje się do tej ''misji''. Mogłam się domyślić, pomyślała przelotnie, tłumiąc w sobie głębokie westchnienie. Osobiście nie zdecydowałaby się na zagadanie do grupy mugoli w taki sposób, ale nie potrafiła odmówić Hannibalowi pewnego uroku. Jak mało kto wiedział, jak wykorzystać swoje atuty, a skoro już udało mu się wziąć szturmem londyńską scenę teatralną, to przekonanie paru osób do oddalenia się nie powinno mu sprawić większego problemu.
Odprowadziła go wzrokiem, a następnie przyklękła z gracją przy nadgryzionej zębem czasu ścianie. Przez chwilę wodziła wzrokiem po symbolach, które utrzymywały tutejsze zaklęcia zabezpieczające w mocy, aż jej wzrok zatrzymał się na wspomnianych wcześniej przez pana Trelawneya uszkodzeniach. Cegła ewidentnie nie była w dobrym stanie, ale to jeszcze niczego nie dowodziło. Bądź co bądź, ruiny miały to do siebie, że niszczały. Ludzie, pogoda, czas... a czasem zwykła ignorancja ze strony odwiedzających.
Helena mimowolnie przesunęła okulary niżej na nos, aby ciemne szkła nie utrudniały jej dostrzeżenia jej jakichś mniej rzucających się w oko szczegółów. Na pierwszy rzut oka nie wyglądało jej to na robotę człowieka. Długie linie przypominały ślady pazurów, rozłożone inaczej niż typowe zadrapania. Czy to wykluczało humanoida? Nie do końca. Ale coś jej tu nie pasowało.Dziewczyna przechyliła lekko głowę w bok, przesuwając spojrzeniem po sąsiednich cegłach w poszukiwaniu podobnych uszkodzeń, próbując powiązać ślady z konkretnym stworzeniem.
— Czy ten symbol jest w jakiś sposób wyjątkowy? — spytała Helena, zadzierając nieco głowę, aby spojrzeć na Peregrinusa. Nie zamierzała wydawać werdyktu bez pełnego obrazu sytuacji.
Po chwili znów skupiła się na runach. Przyciągały jej wzrok swoimi układami, jednak nie była w stanie wiele z nich wyczytać. Pamiętała część znaków z zajęć szkolnych, ale w tym momencie nie porwałaby się na wykonanie autorskiego tłumaczenia. Na pewno nie bez podręcznika i paru ściągawek.
— Uważaj na siebie — rzuciła jakby w ramach ostrzeżenia, zerkając nieufnie w stronę, z której dobiegały odgłosy rozbawionych jankesów. — Mogą być nieprzewidywalni, więc...
Urwała, zauważając, jak Selwyn przygotowuje się do tej ''misji''. Mogłam się domyślić, pomyślała przelotnie, tłumiąc w sobie głębokie westchnienie. Osobiście nie zdecydowałaby się na zagadanie do grupy mugoli w taki sposób, ale nie potrafiła odmówić Hannibalowi pewnego uroku. Jak mało kto wiedział, jak wykorzystać swoje atuty, a skoro już udało mu się wziąć szturmem londyńską scenę teatralną, to przekonanie paru osób do oddalenia się nie powinno mu sprawić większego problemu.
Odprowadziła go wzrokiem, a następnie przyklękła z gracją przy nadgryzionej zębem czasu ścianie. Przez chwilę wodziła wzrokiem po symbolach, które utrzymywały tutejsze zaklęcia zabezpieczające w mocy, aż jej wzrok zatrzymał się na wspomnianych wcześniej przez pana Trelawneya uszkodzeniach. Cegła ewidentnie nie była w dobrym stanie, ale to jeszcze niczego nie dowodziło. Bądź co bądź, ruiny miały to do siebie, że niszczały. Ludzie, pogoda, czas... a czasem zwykła ignorancja ze strony odwiedzających.
Helena mimowolnie przesunęła okulary niżej na nos, aby ciemne szkła nie utrudniały jej dostrzeżenia jej jakichś mniej rzucających się w oko szczegółów. Na pierwszy rzut oka nie wyglądało jej to na robotę człowieka. Długie linie przypominały ślady pazurów, rozłożone inaczej niż typowe zadrapania. Czy to wykluczało humanoida? Nie do końca. Ale coś jej tu nie pasowało.Dziewczyna przechyliła lekko głowę w bok, przesuwając spojrzeniem po sąsiednich cegłach w poszukiwaniu podobnych uszkodzeń, próbując powiązać ślady z konkretnym stworzeniem.
— Czy ten symbol jest w jakiś sposób wyjątkowy? — spytała Helena, zadzierając nieco głowę, aby spojrzeć na Peregrinusa. Nie zamierzała wydawać werdyktu bez pełnego obrazu sytuacji.
Po chwili znów skupiła się na runach. Przyciągały jej wzrok swoimi układami, jednak nie była w stanie wiele z nich wyczytać. Pamiętała część znaków z zajęć szkolnych, ale w tym momencie nie porwałaby się na wykonanie autorskiego tłumaczenia. Na pewno nie bez podręcznika i paru ściągawek.
Wykorzystanie Percepcji w oparciu o statystykę WoP i przewagę ONMS.
(Percepcja) Próba identyfikacji pochodzenia zadrapań x1
Rzut Z 1d100 - 100
Krytyczny sukces!
Krytyczny sukces!
+10 (II. poziom WoP)
+5 (I. poziom ONMS)
=15