15.03.2026, 17:18 ✶
Nieoczekiwane towarzystwo młodej współlokatorki na wyprawie przyniosło Ceolsige dobre przeczucia. W przypływie ekscytacji potencjalnie awanturniczą wyprawą podzieliła się z Hestią kilkoma pogłoskami na temat niedysponowanej gwiazdy. Pogłoskami zdobytymi od nieco rozmarzonej obsługi kurortu. Z ich streszczenia wyłaniał się obraz kilku podstawowych faktów:
Cześć obsługi uważa, że Donna Anna wyjechała lub uciekła gdzieś ze swoim tajemniczym chłopakiem. Zdaje się mugolem z racji, że ukrywała jego tożsamość albo nawet samo istnienie. Pogłoska urosła na podstawie zaobserwowanych zmian w zachowaniu, które zaczęły się dwa miesiące temu. Częste rozkojarzenie towarzyszące wpatrywaniu się w dal oraz typowo zakochany uśmiech na ustach podczas chwil zadumy. Widoczny spadek zainteresowania podarkami od gości w połączeniu coraz dłuższego przebywania poza kurortem sprawia, że "historia pisze się sama" jak to ujęła jedna z kobiet.
Pewnych dodatkowych podejrzeń można nabrać kiedy przed tygodniem pojawiła się z drogim naszyjnikiem w kształcie syreny, którego nie zdejmowała w ogóle.
Kontynuowała resztę gdy już dotarły do domu. - Jej koleżanki wydają się trochę za bardzo romantyzować te wydarzenia. Dla części z nich ten kurort to nudna codzienność pozbawiona perspektyw i możliwości. - Pominęła w relacji swoje odczucia i opinię na ten temat. Nie były na tym etapie istotne, a Millie i tak już zbyt dużo odsłoniła podczas ich wspólnego pobytu. Tym bardziej, że stan wnętrza domu obudził w niej dużo bardziej ponure skojarzenia przystające bardziej do Nokturnu niż włoskiego kurortu.
- Mieszka pośród mugoli poza magicznie chronionym terenem. - kontynuowała już zupełnie poważnie głosem, wręcz lodowato surowym podczas przeszukiwania porozrzucanych elementów. Jej twarz zdradzała skupienie w jakim przyglądała się elementom wyposażenia. - Ktoś mógł odkryć kim jest, a ona nie potrafiła sobie z tym poradzić. - Stwierdziła zamyślona podnosząc z ziemi jedną z magicznych szat i szukając jakichkolwiek zapisków lub tropów. - Nietrudno jest zniewolić zakochane serce stęsknione swobody.
Walenie do drzwi sprawiło, że gwałtownie się wyprostowała i obróciła w stronę drzwi. Prawa ręka instynktownie powędrowała ko kieszeni spódnicy po długą różdżkę a pilne oczy oceniały przydatność różnych sprzętów w domu jako broni miotanej. Myśli miała nieco zbyt mroczne po ostatnich wydarzeniach i odruchowo spodziewała się ataku. W szczelinie firanki dostrzegła postać mężczyzny, na zewnątrz zdawały się migotać promienie mugolskich latarek.
Słowa Hestii nie odwróciły jej uwagi od lustrowania otoczenia. - Nie znasz włoskiego. - tylko szybko skomentowała jej pomysł. Nie było w tym przygany, ledwie stwierdzenie faktu mimo, że Ceolsige nie spojrzała na młodszą towarzyszkę. - Jest zły. - zauważyła w podobnie suchym tonie. - Ten tłum to zaalarmowani hałasem sąsiedzi czy zalążek linczu? - Wyraziła swoje rozmyślania. Ostrożnie przesunęła się w głąb cienia pod ścianą, spoglądając przez szczeliny w nadziei, że jakieś okno nie jest obstawione i pozostanie dla nich drogą ucieczki.
Szybko z twarzy odpłynęło bez śladu skupienie i napięcie. Przybrała bardziej towarzyski wyraz z szerokim uśmiechem, w którym jednak przebijała się wyraźna drapieżność. Machnęła szybko różdżką, starając się wyczarować prosty potykacz nad podłogom, żeby mogła przez niego poprowadzić pościg w przypadku konieczności ucieczki. - Patrz pod nogi i szukaj wskazówek. - Powiedziała do Hestii mając nadzieję, że wyczarowany potykacz będzie w pełni funkcjonalny. Schowała różdżkę, poprawiła kołnierzyk koszuli oraz topazową broszkę, wygładziła spódnicę i podeszła ukradkiem do drzwi. Stając przed nimi wzięła oddech, poszerzyła uśmiech i zaostrzyła spojrzenie.
Wyczekała momentu miedzy uderzeniami i wtedy gwałtownie, acz płynnie otworzyła drzwi dając krok na zewnątrz. Nie obracając się przymknęła je za sobą. Ostrym spojrzeniem szybko natarła na mężczyznę. - Buongiorno - Nie siliła się, na zgodność wymowy i ukrywanie akcentu by nadać temu słowu jeszcze ostrzejszego i zaskakującego wydźwięku. - Czy mogę liczyć, dobry człowieku, że wyjaśnisz mi gdzie podziewa się moja dobra znajoma? - przeszła płynnie na angielski. Wypowiedź mimo szybkości nie straciła swej melodyjności. Liczyła, że nada jej odpowiedni wydźwięk przygany i sugestii, że to właśnie ten człowiek odpowiada za brak domownika.
Rzucam na percepcja ◉◉○○○: Poszukuje wskazówek w pokoju domu Donny zanim nam ten nieokrzesany mugol przeszkodzi cywilizowane zajęcia.
Rzucam na kształtowanie ◉○○○○: Próbuję wyczarować zamaskowany potykacz niedaleko drzwi, żeby na niego wciągnąć ewentualny pościg podczas próby ucieczki.
Zaleta: Tworzenie mechanizmów II
Rzucam na charyzmę ◉◉◉◉○: Próbuję dowiedzieć się od tłumu o co im chodzi i czy ktoś tu rozmawia po angielsku. Wciskam przy tym kit, że mieszkanka tego miejsca to dawna znajoma, którą miała nadzieję odwiedzić. Jednocześnie kupuję nieco czasu dla Hestii w nadziei, że skoro ktoś wyszedł z domu, to ludzie nie będą go otaczać.
Zalety: Odwaga I, Kłamstwo I
Pakuję się w tą sytuację z racji wady: Wysoka stawka I
Nie dam się przepłoszyć bez tropów.
Cześć obsługi uważa, że Donna Anna wyjechała lub uciekła gdzieś ze swoim tajemniczym chłopakiem. Zdaje się mugolem z racji, że ukrywała jego tożsamość albo nawet samo istnienie. Pogłoska urosła na podstawie zaobserwowanych zmian w zachowaniu, które zaczęły się dwa miesiące temu. Częste rozkojarzenie towarzyszące wpatrywaniu się w dal oraz typowo zakochany uśmiech na ustach podczas chwil zadumy. Widoczny spadek zainteresowania podarkami od gości w połączeniu coraz dłuższego przebywania poza kurortem sprawia, że "historia pisze się sama" jak to ujęła jedna z kobiet.
Pewnych dodatkowych podejrzeń można nabrać kiedy przed tygodniem pojawiła się z drogim naszyjnikiem w kształcie syreny, którego nie zdejmowała w ogóle.
Kontynuowała resztę gdy już dotarły do domu. - Jej koleżanki wydają się trochę za bardzo romantyzować te wydarzenia. Dla części z nich ten kurort to nudna codzienność pozbawiona perspektyw i możliwości. - Pominęła w relacji swoje odczucia i opinię na ten temat. Nie były na tym etapie istotne, a Millie i tak już zbyt dużo odsłoniła podczas ich wspólnego pobytu. Tym bardziej, że stan wnętrza domu obudził w niej dużo bardziej ponure skojarzenia przystające bardziej do Nokturnu niż włoskiego kurortu.
- Mieszka pośród mugoli poza magicznie chronionym terenem. - kontynuowała już zupełnie poważnie głosem, wręcz lodowato surowym podczas przeszukiwania porozrzucanych elementów. Jej twarz zdradzała skupienie w jakim przyglądała się elementom wyposażenia. - Ktoś mógł odkryć kim jest, a ona nie potrafiła sobie z tym poradzić. - Stwierdziła zamyślona podnosząc z ziemi jedną z magicznych szat i szukając jakichkolwiek zapisków lub tropów. - Nietrudno jest zniewolić zakochane serce stęsknione swobody.
Walenie do drzwi sprawiło, że gwałtownie się wyprostowała i obróciła w stronę drzwi. Prawa ręka instynktownie powędrowała ko kieszeni spódnicy po długą różdżkę a pilne oczy oceniały przydatność różnych sprzętów w domu jako broni miotanej. Myśli miała nieco zbyt mroczne po ostatnich wydarzeniach i odruchowo spodziewała się ataku. W szczelinie firanki dostrzegła postać mężczyzny, na zewnątrz zdawały się migotać promienie mugolskich latarek.
Słowa Hestii nie odwróciły jej uwagi od lustrowania otoczenia. - Nie znasz włoskiego. - tylko szybko skomentowała jej pomysł. Nie było w tym przygany, ledwie stwierdzenie faktu mimo, że Ceolsige nie spojrzała na młodszą towarzyszkę. - Jest zły. - zauważyła w podobnie suchym tonie. - Ten tłum to zaalarmowani hałasem sąsiedzi czy zalążek linczu? - Wyraziła swoje rozmyślania. Ostrożnie przesunęła się w głąb cienia pod ścianą, spoglądając przez szczeliny w nadziei, że jakieś okno nie jest obstawione i pozostanie dla nich drogą ucieczki.
Szybko z twarzy odpłynęło bez śladu skupienie i napięcie. Przybrała bardziej towarzyski wyraz z szerokim uśmiechem, w którym jednak przebijała się wyraźna drapieżność. Machnęła szybko różdżką, starając się wyczarować prosty potykacz nad podłogom, żeby mogła przez niego poprowadzić pościg w przypadku konieczności ucieczki. - Patrz pod nogi i szukaj wskazówek. - Powiedziała do Hestii mając nadzieję, że wyczarowany potykacz będzie w pełni funkcjonalny. Schowała różdżkę, poprawiła kołnierzyk koszuli oraz topazową broszkę, wygładziła spódnicę i podeszła ukradkiem do drzwi. Stając przed nimi wzięła oddech, poszerzyła uśmiech i zaostrzyła spojrzenie.
Wyczekała momentu miedzy uderzeniami i wtedy gwałtownie, acz płynnie otworzyła drzwi dając krok na zewnątrz. Nie obracając się przymknęła je za sobą. Ostrym spojrzeniem szybko natarła na mężczyznę. - Buongiorno - Nie siliła się, na zgodność wymowy i ukrywanie akcentu by nadać temu słowu jeszcze ostrzejszego i zaskakującego wydźwięku. - Czy mogę liczyć, dobry człowieku, że wyjaśnisz mi gdzie podziewa się moja dobra znajoma? - przeszła płynnie na angielski. Wypowiedź mimo szybkości nie straciła swej melodyjności. Liczyła, że nada jej odpowiedni wydźwięk przygany i sugestii, że to właśnie ten człowiek odpowiada za brak domownika.
Rzucam na percepcja ◉◉○○○: Poszukuje wskazówek w pokoju domu Donny zanim nam ten nieokrzesany mugol przeszkodzi cywilizowane zajęcia.
Rzut N 1d100 - 39
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzucam na kształtowanie ◉○○○○: Próbuję wyczarować zamaskowany potykacz niedaleko drzwi, żeby na niego wciągnąć ewentualny pościg podczas próby ucieczki.
Zaleta: Tworzenie mechanizmów II
Rzut O 1d100 - 34
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzucam na charyzmę ◉◉◉◉○: Próbuję dowiedzieć się od tłumu o co im chodzi i czy ktoś tu rozmawia po angielsku. Wciskam przy tym kit, że mieszkanka tego miejsca to dawna znajoma, którą miała nadzieję odwiedzić. Jednocześnie kupuję nieco czasu dla Hestii w nadziei, że skoro ktoś wyszedł z domu, to ludzie nie będą go otaczać.
Zalety: Odwaga I, Kłamstwo I
Rzut PO 1d100 - 27
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Pakuję się w tą sytuację z racji wady: Wysoka stawka I
Nie dam się przepłoszyć bez tropów.