13.03.2023, 01:00 ✶
Zawsze była gotowa walczyć o swych bliskich i przyjaciół, nawet jeżeli oznaczało to wpakowanie się w kłopoty, większe lub mniejsze. W przypadku najmłodszej Lonbottom przeważnie były one większe, gdyż cierpiała na straszną chorobę o nazwie najpierw robię, potem myślę. Tak też było tym razem, gdy zaczęła pyskować do krążącego nad ich głowami ducha. Czy to było mądre? No... nie do do końca. Czy to było w stylu Dani? Zdecydowanie.
W głowie szykowała kolejne obelgi, które zamierzała skierować w stronę Marty, gdy tylko ta zorientuje się, co przed chwilą powiedziała do niej Danielle. Gotowa do kontynuowania ataku, otworzyła usta i wtedy, cała na biało, weszła Krukonka.
Longbottom posłała jej zaskoczone spojrzenie. Zdecydowanie spodziewała się innej reakcji z jej strony.
- Ale...- zaczęła, choć szybko urwała. Sprawiała wrażenie nadąsanej; Lestrange znała dziewczynę na tyle długo, że doskonale wiedziała, że jej humory to nic groźnego i szybko jej przejdzie.
Zmierzyła wzrokiem krążącą nad nimi przezroczystą dziewczynę, dopiero wtedy zdając sobie sprawę z tego, co zwróciło uwagę Krukonki. Duchy w Hogwarcie nie były żadnym nadzwyczajnym zjawiskiem, jednak Marta zdawała się wyróżniać na ich tle. Była nastolatką, zmarłą przedwcześnie.
- Kojarzysz jeszcze jakiegoś ducha, który... no wiesz, nie jest dorosły?- odezwała się półgębkiem do Amandy, tak by Marta jej nie usłyszała. Być może tylko jej się zdawało, a w Hogwarcie poza zjawami z poprzednich epok krążyły duchy uczniów i uczennicy, którzy w tragiczny sposób zakończyli swój żywot w murach szkoły?
Nie, to niemożliwe. Hogwart był najbezpieczniejszym miejscem na świecie, śmierć ucznia wywołałaby ogromny skandal i rozniosłaby się szerokim echem poza tereny szkolne.
- Taak... znaczy... to musi być strasznie słabe, takie mieszkanie w toalecie. Współczuję Ci.- zaczęła. Nie myślałaś, żeby przenieść się do bardziej ludzkiego miejsca, chociażby umywalki? - chciała dodać, jednak w ostatniej chwili ugryzła się w język; Amandzie wyraźnie zależało na poznaniu ducha bliżej. - Przepraszam, mam nadzieję, że jest Ci tam przytulnie i miło. W gruncie rzeczy, dźwięk spuszczanej wody może przypominać szum wodospadu...- dodała. Może to wystarczy, żeby ułaskawić ducha?
Marta nieszczególnie przejęła się gadką Longbottom, nie przerywając swojego zawodzenia.
- Zmarłaś tutaj, prawda? Jak?- wypaliła, nim zdążyła pomyśleć, że na początek powinna wybadać teren. Marta przez moment zawyła głośniej.
- A co, wy też przyszłyście się ze mnie ponabijać? Tak jak wszyscy inni, którzy tu przyszli? Może jeszcze rzućcie we mnie książką, w końcu tak niczego nie poczuję?! - odezwał się duch nastolatki, wyraźnie zirytowany zadanym pytaniem.
W głowie szykowała kolejne obelgi, które zamierzała skierować w stronę Marty, gdy tylko ta zorientuje się, co przed chwilą powiedziała do niej Danielle. Gotowa do kontynuowania ataku, otworzyła usta i wtedy, cała na biało, weszła Krukonka.
Longbottom posłała jej zaskoczone spojrzenie. Zdecydowanie spodziewała się innej reakcji z jej strony.
- Ale...- zaczęła, choć szybko urwała. Sprawiała wrażenie nadąsanej; Lestrange znała dziewczynę na tyle długo, że doskonale wiedziała, że jej humory to nic groźnego i szybko jej przejdzie.
Zmierzyła wzrokiem krążącą nad nimi przezroczystą dziewczynę, dopiero wtedy zdając sobie sprawę z tego, co zwróciło uwagę Krukonki. Duchy w Hogwarcie nie były żadnym nadzwyczajnym zjawiskiem, jednak Marta zdawała się wyróżniać na ich tle. Była nastolatką, zmarłą przedwcześnie.
- Kojarzysz jeszcze jakiegoś ducha, który... no wiesz, nie jest dorosły?- odezwała się półgębkiem do Amandy, tak by Marta jej nie usłyszała. Być może tylko jej się zdawało, a w Hogwarcie poza zjawami z poprzednich epok krążyły duchy uczniów i uczennicy, którzy w tragiczny sposób zakończyli swój żywot w murach szkoły?
Nie, to niemożliwe. Hogwart był najbezpieczniejszym miejscem na świecie, śmierć ucznia wywołałaby ogromny skandal i rozniosłaby się szerokim echem poza tereny szkolne.
- Taak... znaczy... to musi być strasznie słabe, takie mieszkanie w toalecie. Współczuję Ci.- zaczęła. Nie myślałaś, żeby przenieść się do bardziej ludzkiego miejsca, chociażby umywalki? - chciała dodać, jednak w ostatniej chwili ugryzła się w język; Amandzie wyraźnie zależało na poznaniu ducha bliżej. - Przepraszam, mam nadzieję, że jest Ci tam przytulnie i miło. W gruncie rzeczy, dźwięk spuszczanej wody może przypominać szum wodospadu...- dodała. Może to wystarczy, żeby ułaskawić ducha?
Marta nieszczególnie przejęła się gadką Longbottom, nie przerywając swojego zawodzenia.
- Zmarłaś tutaj, prawda? Jak?- wypaliła, nim zdążyła pomyśleć, że na początek powinna wybadać teren. Marta przez moment zawyła głośniej.
- A co, wy też przyszłyście się ze mnie ponabijać? Tak jak wszyscy inni, którzy tu przyszli? Może jeszcze rzućcie we mnie książką, w końcu tak niczego nie poczuję?! - odezwał się duch nastolatki, wyraźnie zirytowany zadanym pytaniem.