15.03.2026, 21:39 ✶
Uśmiechnął się jeszcze szerzej odgarniając z czoła Anthony'ego kosmyk włosów, który może nie wymagał koniecznie odgarnięcia, ale gest był zbyt kuszący aby go nie wykonać.
– Doskonale – powiedział. – Czy rozumiem, że w takim razie mogę ci po prostu oświadczyć, że zostaję na noc i poprosić o romantyczną kolację?
Nie ukrywał pewnego błysku dyskomfortu kiedy Anthony spytał o to czy był cały.
– Nie jestem w żadnym stopniu umierający mój drogi. Jedynie nieco obolały – oznajmił po czym po prostu odsunął się nieco i zaczął odpinać guziki granatowej koszuli na tyle tylko, aby lekko zsunąć materiał z lewego ramienia i pokazać sino-purpurowe ślady po "czułym" uścisku kamiennego przeciwnika. – Może masz jeszcze trochę tej cudownej maści na siniaki, o której wspominałeś? Pewien posąg postanowił mnie przytulić i no cóż... Zdecydowanie wolę twoje uchwyty, nawet te mocniejsze.
Ale to nie było przecież wszystko. W końcu nie to nakładało na niego tak silne zmęczenie tym niecodziennym weekendem. Ile tak naprawdę mógł powiedzieć Anthony'emu? Co zdradzić, a czego nie? Wątpił aby ogólnikowe powiedzenie czemu ostatecznie nie wszystko wyszło idealnie mogło jakkolwiek komuś zaszkodzić. Westchnął ciężko i z wciąż odkrytym ramieniem przytulił się do ukochanego zamykając w swoich objęciach główny powód jego dzisiejszych uśmiechów.
– Ja... Hm... Dwójka naszych kontaktów, nikt kogo znasz, poszła badać pewne miejsce, które najwyraźniej ich przytłoczyło. Udało nam się uratować tylko jednego z nich.
Ledwo wypowiedział te słowa, a już poczuł się lepiej, bo przecież powiedział je Anthony'emu, a jak już wiedział, mówienie rzeczy Anthony'emu sprawiało, że wszystko było łatwiejsze.
!BINGO B5
– Doskonale – powiedział. – Czy rozumiem, że w takim razie mogę ci po prostu oświadczyć, że zostaję na noc i poprosić o romantyczną kolację?
Nie ukrywał pewnego błysku dyskomfortu kiedy Anthony spytał o to czy był cały.
– Nie jestem w żadnym stopniu umierający mój drogi. Jedynie nieco obolały – oznajmił po czym po prostu odsunął się nieco i zaczął odpinać guziki granatowej koszuli na tyle tylko, aby lekko zsunąć materiał z lewego ramienia i pokazać sino-purpurowe ślady po "czułym" uścisku kamiennego przeciwnika. – Może masz jeszcze trochę tej cudownej maści na siniaki, o której wspominałeś? Pewien posąg postanowił mnie przytulić i no cóż... Zdecydowanie wolę twoje uchwyty, nawet te mocniejsze.
Ale to nie było przecież wszystko. W końcu nie to nakładało na niego tak silne zmęczenie tym niecodziennym weekendem. Ile tak naprawdę mógł powiedzieć Anthony'emu? Co zdradzić, a czego nie? Wątpił aby ogólnikowe powiedzenie czemu ostatecznie nie wszystko wyszło idealnie mogło jakkolwiek komuś zaszkodzić. Westchnął ciężko i z wciąż odkrytym ramieniem przytulił się do ukochanego zamykając w swoich objęciach główny powód jego dzisiejszych uśmiechów.
– Ja... Hm... Dwójka naszych kontaktów, nikt kogo znasz, poszła badać pewne miejsce, które najwyraźniej ich przytłoczyło. Udało nam się uratować tylko jednego z nich.
Ledwo wypowiedział te słowa, a już poczuł się lepiej, bo przecież powiedział je Anthony'emu, a jak już wiedział, mówienie rzeczy Anthony'emu sprawiało, że wszystko było łatwiejsze.
!BINGO B5