13.03.2023, 01:57 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.03.2023, 02:10 przez Julien Fitzpatrick.)
Przebyta droga, aby dostać się na polanę była warta tego, jak ładnie udekorowany został ten teren. Charles brał udział w ustawianiu niektórych ze stołów, w końcu wciąż bolały go trochę plecy po tym jak sterta połamanych mebli upadła na jego ramionach, pośladkach i nim, tak w ogóle, gdy wyladował na Castielu, ale ostateczny efekt wprawiał go w podziw. Lampki, stragany i wysoki ogień po środku wydarzenia, sprawiały, że zaczerwienione od wieczornego powietrza policzki stawały się jeszcze bardziej czerwone z ekscytacji.
- Widzisz te stoły? To ja je ustawiałem, ja sam - odparł żartobliwie - No dobra, może nie tak sam i też nie obyło się bez komplikacji, mówiłem Ci, przygniotła nas sterta drewna. Jak podejdziemy do stolika z ciastkami i zobaczysz Norę to zrozumiesz dlaczego to się stało, przysięgam - wywrócił oczyma, ale w rozbawieniu i złapał Camerona pod ramię, aby pociągnąć go w stronę atrakcji.
- Chodź, nie mamy aż tak dużo czasu, a chce pójść na każde, ale to każde stoisko, musimy sobie coś kupić, chociaż jedną rzecz - zadecydował, unosząc jeden palec do góry. Uwielbiał festyny i stragany, sprawiały, że w jego oczach pojawiały się ogniki ekscytacji, jak u dziecka, które właśnie weszło do sklepu z zabawkami.
- Sarah musi tu gdzieś być... - zaczął szukać jej wzrokiem. Chciał wypatrzyć też Heather, ale ta zakomunikowała mu w liście, że w Beltane musi pracować, nie chciał przeszkadzać jej w obowiązkach już od pierwszych sekund po pojawieniu się na polanie.
Zamiast jednej z dwóch dziewcząt w jego oczy rzucił się, nie do końca wpasowujący się w definicje 'straganu' goblin. Charles przymrużył oczy w zaciekawieniu, a na jego twarzy wykwitł zawadiacki uśmieszek.
Pociągnął przyjaciela w stronę wielkiego koła, ale zanim nim zakręcił jego oczom ukazała się znajoma postać.
- No proszę, kogo my tu mamy, tym razem nie toniesz? - zagadnął do Lovegooda i klepnął go lekko w plecy - Co szczęśliwego wylosowałeś? - dopytał i sam podał goblinowi odpowiednią sumę, aby zakręcić kołem.
!goblin
- Widzisz te stoły? To ja je ustawiałem, ja sam - odparł żartobliwie - No dobra, może nie tak sam i też nie obyło się bez komplikacji, mówiłem Ci, przygniotła nas sterta drewna. Jak podejdziemy do stolika z ciastkami i zobaczysz Norę to zrozumiesz dlaczego to się stało, przysięgam - wywrócił oczyma, ale w rozbawieniu i złapał Camerona pod ramię, aby pociągnąć go w stronę atrakcji.
- Chodź, nie mamy aż tak dużo czasu, a chce pójść na każde, ale to każde stoisko, musimy sobie coś kupić, chociaż jedną rzecz - zadecydował, unosząc jeden palec do góry. Uwielbiał festyny i stragany, sprawiały, że w jego oczach pojawiały się ogniki ekscytacji, jak u dziecka, które właśnie weszło do sklepu z zabawkami.
- Sarah musi tu gdzieś być... - zaczął szukać jej wzrokiem. Chciał wypatrzyć też Heather, ale ta zakomunikowała mu w liście, że w Beltane musi pracować, nie chciał przeszkadzać jej w obowiązkach już od pierwszych sekund po pojawieniu się na polanie.
Zamiast jednej z dwóch dziewcząt w jego oczy rzucił się, nie do końca wpasowujący się w definicje 'straganu' goblin. Charles przymrużył oczy w zaciekawieniu, a na jego twarzy wykwitł zawadiacki uśmieszek.
Pociągnął przyjaciela w stronę wielkiego koła, ale zanim nim zakręcił jego oczom ukazała się znajoma postać.
- No proszę, kogo my tu mamy, tym razem nie toniesz? - zagadnął do Lovegooda i klepnął go lekko w plecy - Co szczęśliwego wylosowałeś? - dopytał i sam podał goblinowi odpowiednią sumę, aby zakręcić kołem.
!goblin
I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you