16.03.2026, 15:19 ✶
- Jajo - powiedziała jakże inteligentnie, marszcząc brwi. Spojrzała na Tristana i na jego pytanie odpowiedziała wzruszeniem ramion. - Nie mam pojęcia, ale chyba osoba, do której należał płaszcz, nie chciała zrobić z niego jajecznicy. Jest za małe, poza tym jajecznicę robi się z co najmniej dwóch jajek, żeby miała sens.
Powiedziała, unosząc znalezisko na wysokość oczu. Jajo jak jajo, chociaż wyglądało nietypowo. Brązowe, chropowate i przypominało strukturą szyszkę. Dziwne.
- Na pewno nie wyszło z tyłka kury, tyle wiem. Wygląda trochę jak szyszka, co nie? - podeszła do Tristana, by pokazać mu jajko. Pomacała je przy okazji, wyczuwając pod palcami chropowatość skorupki. - Nie wiem, myślisz że możemy spróbować to wykluć?
Zerknęła z powątpiewaniem na Tristana. Coś jej się kołatało po głowie, ale jeszcze nie wiedziała, co konkretnie. Ostrożnie położyła jajo na szmatce, zwiniętej naprędce w gniazdo, a to: na stole. Przetrzepała kieszenie płaszcza, jakby spodziewała się znaleźć do niego instrukcję, ale tej brakowało. A zresztą po co komu była instrukcja, skoro mogli poeksperymentować? Olivia ściągnęła płaszcz, nie kłopotała się jednak odwieszaniem go na wieszak. Po prostu przerzuciła go przez oparcie krzesła, na którym usiadła. Ponownie wzięła jajo w dłonie i poczęła je oglądać.
- Nie mam pojęcia, jak się do tego zabrać. Nie wygląda na nic, co kojarzę, chociaż... Coś słyszałam o jakimś eksporcie zza Uralu. Leśne cośtam, pasowałoby do tego jaja, bo wygląda jak szyszka - zmrużyła oczy, obracając znalezisko w palcach. - Normalnie bym wsadziła pod ciepłą lampę, żeby wykluć ptaka, bo wygląda na ptasie. Ale to przypomina szyszkę, więc... Może w mech?
Spojrzała na Tristana z zainteresowaniem. Mogłaby zapytać ojca, ale przecież pewnie by jej to jajo zabrał, a ona bardzo chciała wiedzieć, co się wykluje. Może jakiś leśny feniks? Albo łabędź z liśćmi zamiast piór?
- Można uwić gniazdko w ogrodzie, obok mamy las. Jak myślisz? Może wykluje się z tego nasza pierwsza kura! - która zamiast złotych jaj będzie znosić szyszki. Ale wizja pierwszego zwierzątka, posiadanego z Tristanem, tak podekscytowała Olivię, że gotowa była zaraz iść do lasu i szykować leśny inkubator dla jaja.
Powiedziała, unosząc znalezisko na wysokość oczu. Jajo jak jajo, chociaż wyglądało nietypowo. Brązowe, chropowate i przypominało strukturą szyszkę. Dziwne.
- Na pewno nie wyszło z tyłka kury, tyle wiem. Wygląda trochę jak szyszka, co nie? - podeszła do Tristana, by pokazać mu jajko. Pomacała je przy okazji, wyczuwając pod palcami chropowatość skorupki. - Nie wiem, myślisz że możemy spróbować to wykluć?
Zerknęła z powątpiewaniem na Tristana. Coś jej się kołatało po głowie, ale jeszcze nie wiedziała, co konkretnie. Ostrożnie położyła jajo na szmatce, zwiniętej naprędce w gniazdo, a to: na stole. Przetrzepała kieszenie płaszcza, jakby spodziewała się znaleźć do niego instrukcję, ale tej brakowało. A zresztą po co komu była instrukcja, skoro mogli poeksperymentować? Olivia ściągnęła płaszcz, nie kłopotała się jednak odwieszaniem go na wieszak. Po prostu przerzuciła go przez oparcie krzesła, na którym usiadła. Ponownie wzięła jajo w dłonie i poczęła je oglądać.
- Nie mam pojęcia, jak się do tego zabrać. Nie wygląda na nic, co kojarzę, chociaż... Coś słyszałam o jakimś eksporcie zza Uralu. Leśne cośtam, pasowałoby do tego jaja, bo wygląda jak szyszka - zmrużyła oczy, obracając znalezisko w palcach. - Normalnie bym wsadziła pod ciepłą lampę, żeby wykluć ptaka, bo wygląda na ptasie. Ale to przypomina szyszkę, więc... Może w mech?
Spojrzała na Tristana z zainteresowaniem. Mogłaby zapytać ojca, ale przecież pewnie by jej to jajo zabrał, a ona bardzo chciała wiedzieć, co się wykluje. Może jakiś leśny feniks? Albo łabędź z liśćmi zamiast piór?
- Można uwić gniazdko w ogrodzie, obok mamy las. Jak myślisz? Może wykluje się z tego nasza pierwsza kura! - która zamiast złotych jaj będzie znosić szyszki. Ale wizja pierwszego zwierzątka, posiadanego z Tristanem, tak podekscytowała Olivię, że gotowa była zaraz iść do lasu i szykować leśny inkubator dla jaja.