• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[07/09/1972] of ice creams, hot chocolate and future husbands || helena & lyssa

[07/09/1972] of ice creams, hot chocolate and future husbands || helena & lyssa
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#2
17.03.2026, 06:34  ✶  

Lyssa nie była pewna, jak dużą radość można było czerpać z pracy w towarzystwie dzieci - ona na pewno nie wyciągałaby z tego wiele, walcząc o przeżycie kolejnego dnia. Wracałaby do domu okropnie wręcz zmęczona, przebodźcowana i godzinami siedziałaby na skraju łóżka, wpatrując się w świat za oknem i przepływające po niebie chmury. Musiałaby to wszystko odreagować, rozpakować przeładowany umysł, który niestety pamiętałby wszystko. W s z y s t k o. Każdą bzdurną dziecięcą teorie, która pojawiała się kiedy tylko próbowały wytłumaczyć otaczający je świat.

Kolejną małą przyjemną rzeczą, jeśli chodziło o to jakie były dzieci, było to że wszystko zdawało się dookoła nich lepić. Lepiły im się ręce, buzie, nogi i skrawki ubrania. Ta lepkość z kolei, przenosiła się niczym najgorsza choroba na wszystko, czego te tylko się dotknęły; przedmioty codziennego użytku, meble, dywany, a przede wszystkim - inni ludzie. Kiedy sobie pomyślała, jak by się lepiła po całym dniu takiej pracy, to aż zrobiło jej się odrobinę słabo, ale na całe szczęście zatrzymały się z Heleną przed wejściem do lodziarni pana Fortescue. Dzwoneczek nad wejściem dźwięcznie zaanonsował ich przybycie i Dolohov bez mrugnięcia okiem skorzystała z uprzejmości Rowle i wkroczyła do wnętrza pierwsza.

Ciekawe czy Helenka się lepiła.

- Ma niewątpliwie swój urok - odpowiedziała dyplomatycznie, bo zawsze była gotowa stwierdzić że Paryż wyglądał o wiele lepiej. Nikt ją jednak w tym momencie nie pytał otwarcie, które krajobrazy wolała bardziej, dlatego zachowała tę uwagę dla siebie. Z sympatii. - Huh, faktycznie. To już rok szkolny. Niby sama niedawno skończyłam szkołę, ale jakoś... łatwo się człowiek przyzwyczaił i zapomniał. Ja o tej porze w poprzednim roku byłam jeszcze w Paryżu, więc to pierwszy początek września dla mnie.

Poprzedni rok i początek września był tak samo przyjemny jak naznaczony odrobiną żalu. Dolohov może nie miała odruchu biec rano by dostać się do szkoły, ale dzień wydawał się odrobinę dziwny i zniekształcony, nawet jeśli matka robiła wiele by zapełnić jej głowę tu i teraz, odciągając od wspominek szkolnych korytarzy. Cieszyła się, że nagle uznawana była za dorosłą, a z drugiej strony wiedziała że skończył się pewien etap w jej życiu, dlatego rok temu zaplanowała sobie wieczorem pierwszego września spotkanie z koleżankami, żeby poopowiadać jak minęły wakacje, zobaczyć się i podzielić planami na przyszłość. Jej plany na przykład, w ogóle się nie ziściły, bo jakiś czas potem spakowała walizki i wyjechała do Londynu.

- Można tak powiedzieć. Chociaż mam wrażenie, że każdy jest tak zabiegany, że niekoniecznie ma czas na zapoznawanie się z kimkolwiek - głupio było się trochę przyznać, że sama niezbyt była skłonna do wyciągania zapoznawczo ręki ku sąsiadom i innym... elementom społecznym, które mogły się napatoczyć. Lyssa poznawała przede wszystkim ludzi jej przedstawionych, a do tego potrzeba było kogoś, kto faktycznie mógłby odprawiać honory. Przez to nawet nie interesowała się sąsiadami, zamiast tego ucząc się znajomości Vakela, członków rodziny i jakichś celebrytów, z którymi jej ojciec miał do czynienia. - Nie mogłabyś się przeprowadzić? Wynająć jakieś mieszkanie, albo żeby ci rodzina kupiła? - zapytała, bo gdyby ona chciała się przeprowadzić, poznawać świat i narzekała na ograniczone kontakty w domu to... no miała wrażenie że papa by się wykosztował.

- Hmm, brzmi ciekawie - spojrzała w swoją własną kartę, chociaż zrobiła to przelotnie i zaraz uniosła spojrzenie na Helenę. - Powiedziałabym na to, że podbijam stawkę do całego deseru lodowego w pucharku. Zachowuję posypkę i sos owocowy, ale dodatkowo podbijam ekstra bitą śmietaną. Gorąca czekolada to oczywiście znakomity pomysł, ale z piankami?



la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Helena Rowle (1222), Lyssa Dolohov (1084)




Wiadomości w tym wątku
[07/09/1972] of ice creams, hot chocolate and future husbands || helena & lyssa - przez Helena Rowle - 21.02.2026, 22:16
RE: [07/09/1972] of ice creams, hot chocolate and future husbands || helena & lyssa - przez Lyssa Dolohov - 17.03.2026, 06:34
RE: [07/09/1972] of ice creams, hot chocolate and future husbands || helena & lyssa - przez Helena Rowle - 04.04.2026, 23:43
RE: [07/09/1972] of ice creams, hot chocolate and future husbands || helena & lyssa - przez Lyssa Dolohov - 13.04.2026, 04:04

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa