17.03.2026, 11:06 ✶
Nie żeby to było dla Alexandra jakieś niespodziewane, zdążył już zauważyć jak ludzie na niego patrzą, jak przed nim uciekają, jak sie na niego patrzą. Więc na słowa Erika jedyne wzruszył ramionami i uśmiechnął się chłodno, jak syberyjskie mrozy.
-Mówiąc szczerze to w dupie mam to co o mnie myślą. - pokiwał jeszcze głową z obojętną miną, jakby chciał tylko jeszcze bardziej potwierdzić swoje słowa. -Może nawet zacznę robić im na złość. Skoro chcą rosyjskiego szpiega to go dostaną.
Potem jednak spojrzał na Brennę i westchnął głęboko. Nie miał zamiaru ich teraz opuszczać. Nie kiedy sytuacja zaczynała nabierać rozpędu. Był ciekawy czy któryś z tropów ich dokoądkolwiek doprowadzi. Zwłaszcza po informacjach, które przyniósł Erik. Aristov zmarszczył brwi na moment, zanim zaczął mówić.
-Dowiedziałem się, że ostatnio jakiś chłopak uciekł, po pobiciu swojej narzeczonej. Jeśli miałbym obstawiać, to postawiły dziesięć galeonów na to, że albo to on tutaj leży, albo ktoś z nim związany. W końcu czy to nie byłby dobry motyw, dla rodziny tej Panny? Zarwał zaręczyny, pobił swoją kobietę, a potem znika? Nah. Śmierdzi mi to na kilometr.
Powiedział spokojnie rosjanin, patrząc to na Brennę, to na Erika, jakby doradzał się ich co o tym myślą. W zasadzie to nie był jeszcze po tej stronie barykady, zazwyczaj to on byłsprawcą, a nie osobą, która poszukuje sprawcy. Ale może to lepiej. Może mógłby teraz w jakiś sposób spojrzeć na to w bardziej obiektywny sposób? Od zupełnie innej strony, rzucić trochę światła na tę sprawę, gdy utkną w jakimś newralgicznym punkcie. Problem jednak polegał na tym, że ta zbrodnia wyglądała bardziej na taką, którą popełnia się w afekcie, w silnych emocjach, może panice, a on... No cóż. U niego wszystko było raczej z góry aplanowane i przemyślane. Kto wie jednak do czego ich to wszystko doprowadzi.
-Zostanę. Muszę was w końcu przypilnować, żebyś mi nie przekopali całej ziemi. Co ja potem zrobię z rozoranym ogrodem? - wywrócił oczami, ale nie było słychać w jego głosie żadnej złośliwości. -No i co jeśli znajdziemy jeszcze więcej zwłok, albo jakiś skarb? Wolę patrzeć wam na ręce -
Powoli wyciągnął kolejnego papierosa z paczki i odpalił go, zaciągając się od razu dymem. Wyciągnął jeszcze dłoń w ich kierunku, "częstując" ich papierosami, gdyby chcieli sobie zapalić, przed tym jak zaobiorą się do odkopywania ciała.
-Mówiąc szczerze to w dupie mam to co o mnie myślą. - pokiwał jeszcze głową z obojętną miną, jakby chciał tylko jeszcze bardziej potwierdzić swoje słowa. -Może nawet zacznę robić im na złość. Skoro chcą rosyjskiego szpiega to go dostaną.
Potem jednak spojrzał na Brennę i westchnął głęboko. Nie miał zamiaru ich teraz opuszczać. Nie kiedy sytuacja zaczynała nabierać rozpędu. Był ciekawy czy któryś z tropów ich dokoądkolwiek doprowadzi. Zwłaszcza po informacjach, które przyniósł Erik. Aristov zmarszczył brwi na moment, zanim zaczął mówić.
-Dowiedziałem się, że ostatnio jakiś chłopak uciekł, po pobiciu swojej narzeczonej. Jeśli miałbym obstawiać, to postawiły dziesięć galeonów na to, że albo to on tutaj leży, albo ktoś z nim związany. W końcu czy to nie byłby dobry motyw, dla rodziny tej Panny? Zarwał zaręczyny, pobił swoją kobietę, a potem znika? Nah. Śmierdzi mi to na kilometr.
Powiedział spokojnie rosjanin, patrząc to na Brennę, to na Erika, jakby doradzał się ich co o tym myślą. W zasadzie to nie był jeszcze po tej stronie barykady, zazwyczaj to on byłsprawcą, a nie osobą, która poszukuje sprawcy. Ale może to lepiej. Może mógłby teraz w jakiś sposób spojrzeć na to w bardziej obiektywny sposób? Od zupełnie innej strony, rzucić trochę światła na tę sprawę, gdy utkną w jakimś newralgicznym punkcie. Problem jednak polegał na tym, że ta zbrodnia wyglądała bardziej na taką, którą popełnia się w afekcie, w silnych emocjach, może panice, a on... No cóż. U niego wszystko było raczej z góry aplanowane i przemyślane. Kto wie jednak do czego ich to wszystko doprowadzi.
-Zostanę. Muszę was w końcu przypilnować, żebyś mi nie przekopali całej ziemi. Co ja potem zrobię z rozoranym ogrodem? - wywrócił oczami, ale nie było słychać w jego głosie żadnej złośliwości. -No i co jeśli znajdziemy jeszcze więcej zwłok, albo jakiś skarb? Wolę patrzeć wam na ręce -
Powoli wyciągnął kolejnego papierosa z paczki i odpalił go, zaciągając się od razu dymem. Wyciągnął jeszcze dłoń w ich kierunku, "częstując" ich papierosami, gdyby chcieli sobie zapalić, przed tym jak zaobiorą się do odkopywania ciała.