17.03.2026, 20:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.03.2026, 23:34 przez Hannibal Selwyn.)
- W i e m, kim jest Jęcząca Marta! - odpowiedział Hannibal z nnaciskiem - Mówię tylko, że nigdy jej nie widziałem! JA nie szwendam się po damskich łazienkach! - przywołał na twarz wyraz nieco urażonej niewinności. Jak co niektórzy zawisło w powietrzu niemal tak wyraźnie, jak gdyby Selwyn wypowiedział to na głos - No i nadal nie wiem, czemu mieszka w kiblu zamiast wynieść się w zaświaty, zamordowana, czy nie. Gdyby to chociaż była łazienka prefektów…
Zaczął składać swoje książki i zwijać pergamin. Jeżeli odpowiednio ubierze w słowa notatki, które zrobił, przy dobrych wiatrach wystarczy ich na dokończenie eseju. Jeżeli nie, cóż - znajdzie się na pewno ktoś bardziej chętny do pomocy, niż Jessie, kto da mu odpisać albo przynajmniej podpowie, co jeszcze można zawrzeć w pracy. Odłożył sobie na bok jeden tom, który chciał wypożyczyć, ten z podrozdziałem o wpływie procesów czarownic na czarodziejską i mugolską kulturę.
- Może nie podobało jej się, że przyszliście we dwoje? - zastanowił się - Może była zazdrosna? A z drugiej strony, nie wiem, czemu akurat mnie miałaby się zwierzać. Dziewczyny do takich rzeczy mają przyjaciółki…
Urwał. Gdyby miał w Hogwarcie dostęp do toaletki, tej, która stała w The Globe w osobnej garderobie, niegdyś przeznaczonej dla Jonathana, a teraz - ojciec zapowiadał, że czekającej na niego… Hannibalowi jeszcze nie wolno było jej używać bez nadzoru, ale od lat pomalutku opanowywał w czasie wizyt w domu sztukę korzystania z zaklętej w niej metamorfomagii i całkiem nieźle sobie z nią radził. Może mógłby…
może mógłby przebrać się za dziewczynę i…
Sapnął cicho i odegnał tę myśl, w równym stopniu ekscytującą, co krępującą, czy może właśnie krępującą dlatego, że ekscytującą? W zeszłe wakacje wysłuchał wykładu o opcjach rodowego artefaktu, w tym także i o tymczasowej zmianie płci, ale po pierwsze to była tylko teoria, a po drugie, wtedy nie wywarło to na nim takiego wrażenia, jak teraz.
Nie zamierzał dzielić się tym pomysłem, i tak zresztą niemożliwym do zrealizowania.
(Czuł przez skórę, że nadejdzie moment, w którym ojciec nie tylko zachęci go do takiego eksperymentu, ale wręcz zmusi i będzie tym bardziej stanowczy, im bardziej zawstydzony będzie Hannibal. Słodki, siwobrody Merlinie, może nawet każe mu założyć sukienkę i wyjść do ludzi? Dłoń Hannibala zacisnęła się na grzbiecie trzymanej książki, aż zbielały mu knykcie.)
Odchrząknął cicho i nakazał sobie spokój.
- Idziemy? - zapytał, wstając - Powiedz, dlaczego właściwie nie przekonuje cię to, że złapano sprawcę?
Hannibal nigdy nie zagłębiał się w historię śmierci Jęczącej Marty i wiedział tyle, co inni, lecz kto wie, być może Jessie wreszcie wykorzystał swoje krukońskie predyspozycje w jakimś sensownym celu, zrobił research i natrafił na coś podejrzanego? To byłoby nawet fascynujące jak w tych powieściach o detektywach! Zerknął na drugiego chłopaka z nadzieją.