18.03.2026, 14:59 ✶
Teraz i ona nie mogła się powstrzymać od śmiechu. Gorące spojrzenia przy krojeniu papryki. Jakie to było... Absurdalne. Z drugiej strony... Sama raczej nie czytała powieści romantycznych, ale doskonale pamiętała, kiedy na szóstym roku w Hogwarcie jej koleżanki z dormitorium dorwały jedną taką książkę i pewnego razu urządziły sobie czytanie jej w nocy. Podobno starsza siostra jednej z nich strasznie ją zachwalała. Opowieść miała dostarczać rumienców na twarzy, a okazała się... Pełna właśnie takich dziwnych półsłówek, napięcia przy zwykłych czynnościach i szczerze mówiąc to problemów o niczym. Plus był taki, że przynajmniej spędziły miło kilka nocy, czytając wspólnie tę powieść i raz po raz krzycząc na główną bohaterkę za głupie wybory życiowe i słabość do fikcyjnego mężczyzny, przy którym nawet ich koledzy z roku wydawali się lepszym wyborem.
– Obawiam się tylko, że w literaturze już i tak są gorsze rzeczy – powiedziała wesoło. – Ale cieszę się, że ci się podoba.
Niby zrobiła tę kartkę sama i znając Henry'ego spodziewała się, że o ile mu się spodoba, to na pewno skomplementuje jej pracę, a mimo wszystko gdy jej podziękował to poczuła się dziwnie. W końcu to był tylko prosty rysunek i to w stylu, który zapewne większości ludzi się mógł nie podobać. Skinęła głową.
– Tak, niektórzy też mówią na to pop art, ale sama nie wiem czy chcę lub powinnam tak się określać. No bo nie skupiam się nawet na rysowaniu w jednym stylu, a raczej po prostu wyobrażam sobie, że moje ilustracje mogłyby być w takim klasycznym komiksie? W każdym razie cieszę się, że ci się podoba. – Oj. Chyba już to przed chwilą mówiła. – To co? Wchodzimy już na salę?
– Obawiam się tylko, że w literaturze już i tak są gorsze rzeczy – powiedziała wesoło. – Ale cieszę się, że ci się podoba.
Niby zrobiła tę kartkę sama i znając Henry'ego spodziewała się, że o ile mu się spodoba, to na pewno skomplementuje jej pracę, a mimo wszystko gdy jej podziękował to poczuła się dziwnie. W końcu to był tylko prosty rysunek i to w stylu, który zapewne większości ludzi się mógł nie podobać. Skinęła głową.
– Tak, niektórzy też mówią na to pop art, ale sama nie wiem czy chcę lub powinnam tak się określać. No bo nie skupiam się nawet na rysowaniu w jednym stylu, a raczej po prostu wyobrażam sobie, że moje ilustracje mogłyby być w takim klasycznym komiksie? W każdym razie cieszę się, że ci się podoba. – Oj. Chyba już to przed chwilą mówiła. – To co? Wchodzimy już na salę?