• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4
[12/03/1972] Posiadłość Nikolaia Dolohova

[12/03/1972] Posiadłość Nikolaia Dolohova
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Nikolai Dolohov
#7
24.10.2022, 11:27  ✶  

Relacja, między dwiema pogrążonymi w pewnej dozie szaleństwa osobowościami, zadawała się być swego rodzaju wynaturzeniem, bo przecież we wszechświecie istniały granice wytrzymałości, których przekroczenie musiało wywołać eksplozję. Niczym zbyt duża ilość cząsteczek, zamknięta w niewielkiej objętości, Loretta i Nikolai sprawiali, że pękały wszelkie bańki pozorów, a rozlatujące się ostre szczątki iluzji raniły wszystkich naokoło. A oni? Oni stali pośrodku tego chaosu, czerpiąc z jego mrocznej materii, zupełnie jakby była tylko dodatkowym paliwem do tej tragicznej kaskady, którą wywoływali ku chwale własnego widzimisię i własnej brutalnej, wiecznie nienasyconej przyjemności. Przy akompaniamencie tej toksycznej atmosfery dymu papierosowego i zabarwionego torfem alkoholu, powietrze gęstniało, z każdą kolejną chwilą, w której dwie postacie powoli zatruwały własne umysły obietnicą nieuchronnie nadchodzących wydarzeń.

Lewa brew uniosła się delikatnie ku górze, zabarwiając obojętne z natury lico, pewną dozą śmiałego powątpiewania. Mężczyzna jednak nie przerywał Lorettcie, pozwalając jej jedynie dostrzec swoją niemą uwagę, odnośnie kwestii niespełnionych uniesień. Oczywiście, że myślał o tych głośnych wyrazach aprobaty, którymi obdarzała go w koncercie przeciągłych jęków i błagań, aby nie przestawał. Mogła dostrzec w jego jasnych tęczówkach jak tym jednym, prostym gestem, odnosi się do ciężkich oddechów i wilgotnych ciał, które drżały z rozkoszy, zaplątane w swoich objęciach. Ten wzrok pytał jednoznacznie: Czyż nie były to uniesienia, które spełniałem? Dla Nikolaia Dolohova uczucia wyższe istniały w tak skrajnie niewielkim stopniu, że czasami nawet zapominał wziąć je pod uwagę. Chociaż w tym konkretnym przypadku, jego sugestia pozostawała niczym więcej, jak prowokacją jedynie, oraz przypomnieniem, z kim Lestrange miała do czynienia.

- A ja skłamałbym twierdząc, że nie lubię gdy to robisz - zakończył gładko, bezceremonialnie przyznając się do własnej narcystycznej i tak zepsutej do cna natury. Lori była jedną z niewielu postaci w jego życiu, z którą mógł grać w otwarte karty. Znał oczywiście bardzo dobrze jej tendencje do wpadania w złość, jednak jeżeli żar skryty w jej duszy, większy niż ten, do którego do tej pory był przyzwyczajony, mógł wywołać u Dolohova jakąkolwiek reakcję, bądźmy szczerzy, byłoby to zapewne nieprzyzwoicie toksyczne pożądanie.

Poderwanie się Loretty z miejsca, było dla Kaia smakowitym do obserwowania przejawem niecierpliwości, którą sam zaczynał odczuwać coraz wyraźniej. Śledził wzrokiem jej okoloną dymem i łaskotaną światłem płomieni sylwetkę, która powoli, acz systematycznie, zmierzała w jego kierunku. Oparł przedramię na podłokietniku swojego fotela, z otwartą dłonią, a kobieta nie mogła nie dostrzec w tym swoistego gestu zapraszającej zachęty. Gdy tylko zajęła miejsce obok niego, dłoń mężczyzny zamknęła się na jej prawym biodrze. Palce z początku bezwiednie, leniwie wręcz, badały strukturę materiału opinającego zgrabne ciało. W tym samym czasie płuca zaciągnęły się znów nikotyną, a głowa, z przymkniętymi niczym u kota ślepiami, naparła lekko na dłoń Loretty, poddając się prostemu, przyjemnemu dotykowi ostrych paznokci, wsuniętych między jego włosy. Jej głos otulił umysł Kaia, który wyraźniej zareagował dopiero na wspomnienie o aprobacie dla potwora, którym był. Dolohov uśmiechnął się nikle, otwierając oczy, w których zagrały światła kominka niczym iskry. Palce dłoni, która spoczywała na biodrze Loretty, zacisnęły się na jej ciele, niebezpiecznie, jakby były groźbą, w odpowiedzi na jej stwierdzenie. Tą, której sama mogła się doskonale  spodziewać.

Odetchnął, gasząc papierosa w popielniczce. Powoli, jak gdyby pośpiech był zbyt prostym wybawieniem dla niego i spoczywającej u jego boku kobiety. Odłożył też na bok szklankę z whisky, aby móc skupić się w pełni na swoim gościu. Położył wolną dłoń na jej udzie, a spojrzeniem omiótł blade oblicze.

- Nie boisz się mnie, Lori? - spytał głosem spokojnym, jakby było to najzwyklejsze z pytań, które mógł zadać kobiecie u swego boku. Jego jasne w barwie spojrzenie, spowijał mrok pozbawionej wyższych emocji duszy, który Loretta znała tak dobrze. Mogła też dostrzec, jak ta błękitna toń, pełna gęstej ciemności, zsuwa się z jej oczu na wargi, a na jej powierzchnię wypływa proste ludzkie pragnienie.  Dłoń z uda przesunęła się wyżej, aby odgarnąć pukiel loków za zgrabne ucho i dosięgnąć porcelanowego podbródka kobiety. Ujęty w palce, nie czuł na sobie siły ucisku, chociaż gest był wystarczająco stanowczy, aby Lestrange nie mogła się odwrócić. Kciuk dotknął jej dolnej wargi i odchylił ją nieco do dołu. Nikolaj rozchylił usta i nabrał powoli powietrza.

- Doceniam to, wiesz o tym? - podjął, ważąc słowa i z namysłem przyglądając się poddającej się czerwieni pod swoim kciukiem. Przysunął jej twarz bliżej siebie, czuł zapach jej perfum i ciepło jej ciała, gdy zsunął kciuk, uwalniając w końcu dolną połowę szkarłatnych ust. - Twoje towarzystwo, które nie wymaga ode mnie ani krzty iluzji, na co dzień pozbawiającej każdy aspekt życia tych znaczących barw. Agresji. Potęgi. Żarliwości. - Wypowiadając ostatnie słowo w końcu zatopił swoje usta w jej własnych, łamiąc bezczelnie ostatnie centymetry, które jeszcze ich dzieliły. Wziął jej wargi w posiadanie, całując je namiętnie, przecząc jednak romantyzmowi i czułości, w zamian emanując głodem i okrutną zaborczością. Jego dłoń przesunęła się na jej szyję, otaczając ją delikatnym uściskiem chłodnych palców. Dolna warga Loretty, którą Nikolai bawił się chwilę wcześniej, teraz podczas intensywnego pocałunku, została przez niego przygryziona. Nie na tyle, aby upuścić chociażby kroplę szkarłatnej farby, jednak jednocześnie wystarczająco stanowczo, by pozostawić po sobie drobny ślad. Odsunął się dopiero po chwili i tylko na kilka centymetrów, jakby nie był do końca zdecydowany.

- Chodź tutaj.. - wymruczał w końcu z mieszaniną zniecierpliwienia i tej charakterystycznie pieszczotliwej nuty na dnie głosu, przyciągając ją na swoje kolana.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Loretta Lestrange (3242), Nikolai Dolohov (3264)




Wiadomości w tym wątku
[12/03/1972] Posiadłość Nikolaia Dolohova - przez Nikolai Dolohov - 24.10.2022, 10:56
RE: [12/03/1972] Posiadłość Nikolaia Dolohova - przez Loretta Lestrange - 24.10.2022, 11:16
RE: [12/03/1972] Posiadłość Nikolaia Dolohova - przez Nikolai Dolohov - 24.10.2022, 11:19
RE: [12/03/1972] Posiadłość Nikolaia Dolohova - przez Loretta Lestrange - 24.10.2022, 11:21
RE: [12/03/1972] Posiadłość Nikolaia Dolohova - przez Nikolai Dolohov - 24.10.2022, 11:25
RE: [12/03/1972] Posiadłość Nikolaia Dolohova - przez Loretta Lestrange - 24.10.2022, 11:26
RE: [12/03/1972] Posiadłość Nikolaia Dolohova - przez Nikolai Dolohov - 24.10.2022, 11:27
RE: [12/03/1972] Posiadłość Nikolaia Dolohova - przez Loretta Lestrange - 24.10.2022, 11:28
RE: [12/03/1972] Posiadłość Nikolaia Dolohova - przez Nikolai Dolohov - 24.10.2022, 11:29
RE: [12/03/1972] Posiadłość Nikolaia Dolohova - przez Loretta Lestrange - 24.10.2022, 18:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa