Może i miała odrobinę racji, bo w sumie on też by się do niczego nie przyznawał. Oszukiwane czy nie, prezenty wciąż pozostawały prezentami którymi należało się podzielić i kiedy Brenna wyciągnęła tę swoją książkę, Atreus mimowolnie ściągnął nieco brwi. Nawet nie na to, że była to książka, a raczej na to co było na okładce i naj brzmiał tytuł. Pozycja brzmiało raczej jak coś, co znalazłoby miejsce w biblioteczce Basiliusa, a nie każdego szanującego się faceta. Przez moment więc zawahał się wyraźnie i może nawet odetchnął z ulgą kiedy okazało się że to nie dla niego.
- Nie pamiętam - odpowiedział, zgodnie z prawdą zresztą. Dzielenie się wrażeniami i przemyśleniami jakoś umknęło mu w natłoku innych obowiązków. Książkę którą od niej dostał, z miejsca obrócił w dłoniach, chcąc przelecieć spojrzeniem jej opis znajdujący się na tylnej okładce. Słowa kluczowe wydawały się obiecujące, dlatego pokiwał głową i wsunął ją pod pachę. Potem było pudełeczko z zegarkiem, na które nawet się uśmiechnął lekko.
- Czy to jakaś sugestia do lepszego dysponowania czasem? - zapytał rozbawiony, po oględzinach wsuwając upominek do kieszeni. Trzeci prezento natomiast... a to było nawet ciekawe. Z pewnym zastanowieniem oglądał jak figurka poleciała ku górze na swojej miotełce, potem uważnie oglądając sobie herb który miała na plecach i wreszcie parsknął śmiechem. Ale może ciężko było mieć inne skojarzenia.
Wyciągnął swój własny pakunek spod pachy i podał jej go. W środku były dwie książki; specjalne, ekskluzywne wydanie dwóch tomów Diuny które do tej pory wyszło, a które jakiś czarodziej postanowił zilustrować magicznymi obrazkami, które ruszały się w rytm opowieści. Czerwie przecinały pustynie, omnitoptery sunęły po niebie i ukrop wręcz lał się z nieba.
Drugie co pojawiło się na tapecie było niewielkie pudełeczko. Z lakowanego drewna i zdobione, jak pewnie można było się spodziewać, motywem wieńca i płomienia na pokrywce. Po bokach znajdowały się wijące się porzeczki i bez, a kiedy puzderko zostało otworzone, okazało się że było pozytywką. Grała muzykę, którą słyszeli na plaży, ale jeśli mogli mieć obawy czy melodia nie miała okazać się tak samo zdradliwa jak wcześniej to najwyraźniej nie ona było problemem, a sam bard który im wtedy przygrywał.
Ostatnią rzeczą był kamień. Szary, chropowaty kamień, którego miejscami przecinały czerwonawe żyłki, urozmaicające jego fakturę. Atreus zaprezentował go z kamienną miną i nie wytłumaczył absolutnie nic w jego temacie.
- To co, zabieramy rzeczy i wracamy? - zapytał tylko, pchnąwszy drzwi do zoologicznego sklepu, by odebrać opłacone wcześniej zamówienie.